Podczas wspomnianego pokazu obecny był był działacz ruchu praw człowieka z Mińska, który został aresztowany i zabrany na pobliski komisariat na Wilczej. Cóż, polska policja postanowiła być jak widać tak gościnna, że zrobiła wszystko, by chłopak poczuł się jak w domu. Na szczęście nie starczyło tej gościnności na długo i szybko dotarła informacja o jego zwolnieniu. To jednak nie wszystko, świadkowie wydarzenia twierdzą bowiem, że podczas interwencji jeden z tajniaków uderzyć miał osobę, pytającą o jej przyczynę. Te zaś równie ciekawe i warto je poznać, bo kto wie, gdzie jeszcze zapuka ("rutynowo") policja. To podejrzenie posiadania narkotyków (zapewne części czytelników zaraz zapali się lampka, skłot - no to na pewno i narkotyki, niczego jednak nie znaleziono, zaś ja powodów jednak szukałbym gdzie indziej i są one zawarte w tekście) i.. fałszywych puszek WOŚP.
Kolejny raz widać, że dla policji w dzisiejszej Polsce nie ma specjalnie znaczenia, czy aktywność społeczna ma konotacje lewicowe czy prawicowe. Każda aktywność społeczna jest po prostu niebezpieczna i niemile widziana, choćby było to przedświąteczne nakarmienie mieszkańców śródmieścia, czy pokaz filmu o Białorusi. Białorusi, której władze nasz rząd tak bardzo potępia, co nie przeszkadza mu ani służyć pomocą w papierach, ani pilnie się od niego uczyć. Zresztą - kto tu kogo powinien uczyć, niech każdy odpowie sobie we własnym zakresie.




Komentarze
Pokaż komentarze (3)