313 obserwujących
4819 notek
5855k odsłon
504 odsłony

Na dzisiejszy Dzień Flagi

Wykop Skomentuj25

             Jed­na była - gdzie? Pod To­bru­kiem.
             Dru­ga była - gdzie? Pod Nar­vi­kiem.
             Trze­cia była pod Mon­te Cas­si­no.

             A każ­da jak zo­rza sza­lo­na,
             bia­ło-czer­wo­na, bia­ło-czer­wo­na,
             czer­wo­na jak pu­char wina,
             bia­ła jak śnież­na la­wi­na,
             bia­ło-czer­wo­na.

             Ze­bra­ły się nocą fla­gi.
             Fla­ga fla­dze do­da­je od­wa­gi:
             - No, no, nie bądź taka zmar­twio­na.
             Nie po­mo­gą i moce pie­kła:
             jam cie­bie, tyś mnie urze­kła,
             nie zmo­gą cię bom­bą ni zło­tem
             i na za­wsze za­cho­wasz swą cno­tę.
            I ni­g­dy nie bę­dziesz bia­ła,
            i ni­g­dy nie bę­dziesz czer­wo­na,
            zo­sta­niesz bia­ło-czer­wo­na
            jak wiel­ka zo­rza sza­lo­na,
            czer­wo­na jak pu­char wina,
            bia­ła jak śnież­na la­wi­na,
            naj­uko­chań­sza, naj­mil­sza,
            bia­ło-czer­wo­na.

            Tak mó­wi­ły do sie­bie fla­gi
            i raz po raz strze­lił ka­ra­bin,
            zro­bił dziu­rę w czer­wie­ni i w bie­li.
            Lecz wo­ła­ły fla­gi: - Nie płacz­cie!
            Choć­by je­den strzę­pek na masz­cie,
            nikt się zmie­nić barw nie ośmie­li.
            Zo­sta­nie­my bia­ło-czer­wo­ne,
            fla­gi świę­te, fla­gi sza­lo­ne.
            Spod To­bru­ku czy spod Mur­mań­ska,
            niech nas pę­dzi dola cy­gań­ska,
            zo­sta­nie­my bia­ło-czer­wo­ne,
            czer­wo­ne jak pu­char wina,
            bia­łe jak śnież­na la­wi­na,
            bia­ło-czer­wo­ne.

            O pół­no­cy przy zie­lo­nych sto­li­kach
            mo­dli­ły się dia­bły do cyfr.
            Były szar­fy i or­de­ry, i mu­zy­ka
            i stu­kał taj­ny szyfr.
            Dia­bły w ser­cu swo­im głu­pim, bo nie­do­brym
           roz­wią­zy­wa­ły bia­ło-czer­wo­ny pro­blem.

           Łkała fla­ga: - Czym po­win­na
          zgi­nąć, bo je­stem inna?
          Bo nie taka dy­plo­ma­tycz­na,
          bo tra­gicz­na, bo no­stal­gicz­na,
          ta od mgieł i od tkli­wej roz­pa­czy,
          i od ser­ca, któ­re nic nie zna­czy,
          fla­ga jak bal­la­da Szo­pe­now­ska,
          co ją tka­ła sama Mat­ka Bo­ska.

          Ale wte­dy przy­szła dziew­czy­na
         i unio­sła fla­gę wy­so­ko,
         hej, wy­so­ko, ku sa­mym ob­ło­kom!
        Jesz­cze wy­żej, gdzie się wszyst­ko za­po­mi­na,
         jesz­cze wy­żej, gdzie jest tyl­ko sła­wa
         i War­sza­wa, moja War­sza­wa,
         War­sza­wa jak piosn­ka na­tchnio­na,
         War­sza­wa bia­ło-czer­wo­na,
         bia­ła jak śnież­na la­wi­na,
         czer­wo­na jak pu­char wina,
         bia­ło-czer­wo­na, bia­ło-czer­wo­na,
         hej, bia­ło - czer­wo­na.

         (Konstanty Ildefons Gałczyński, "Pieśń o fladze")

Wykop Skomentuj25
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura