318 obserwujących
4858 notek
5893k odsłony
  4390   0

Kłopotowski żąda zwrotu dotacji na "Wałęsę"

 

              Znany krytyk filmowy i publicysta Krzysztof Kłopotowski uważa, że po odrzuceniu przez Amerykańską Akademię najnowszego dzieła Andrzeja Wajdy i Janusza Głowackiego pt. „Wałęsa” z konkursu o Oskara dla filmu zagranicznego jego producent powinien zwrócić dwa miliony złotych przyjęte na realizację od Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.
           Dotacji w trudnej do ustalenia wysokości udzielili też na ten film minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdana Zdrojewskiego (jego rzecznik nie odpowiedział na e-mailowe pytanie Kłopotowskiego w tej sprawie) oraz prywatne firmy.
              „PISF odmówił ujawnienia mi umowy z producentem Akson Studio na przyznanie dotacji zasłaniając się tajemnicą handlową. Na pewno zgodnie z prawem. Jednak można się domyślać, że jak w każdej umowie o dzieło jest tam klauzula o wykonaniu pracy z należytą starannością. Zaś <Wałęsa> nie został starannie wykonany w aspekcie prawdy historycznej. Scenarzysta i reżyser nie zrobili wyczerpującej dokumentacji najważniejszego tematu III Rzeczpospolitej. To jest dla PISF podstawa prawna żądania zwrotu dotacji z racji nie dotrzymania warunków umowy. Z tego samego powodu - niedotrzymania warunków - Instytut żąda zwrotu dotacji od producenta <Pokłosia>. To niech żąda także od producenta <Wałęsy>” - napisał Kłopotowski w portalu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
            Zdaniem krytyka film o Lechu Wałęsie miał wykorzystać nazwisko (markę) byłego przewodniczącego NSZZ „Solidarność” i prezydenta RP do propagandy Polski za granicą, „bo tam łatwiej ludzi otumanić, niż w kraju”.
            „To już się nie uda z powodu wypadnięcia z konkursu do Oskara. Wajda i Głowacki zmarnowali szekspirowski temat odrzucając wizję Wałęsy jako postaci tragikomicznej i moralnie upadłej. Gdyby podjęli rewizję jego mitu, zadziwiliby świat. Mogliby odnieść wielki sukces artystyczny i otrzymać nagrodę amerykańskiej akademii filmowej. Tak postąpiliby wolni artyści. Jednak oni nie są wolni. Chcieli uprawiać propagandę rządową i ponieśli klęskę, marnując środki publiczne. Po oskarowej porażce obaj twórcy filmu udzielili wywiadów. I widać, że niczego nie chcą zrozumieć. Ich wspólne dzieło jest bankructwem moralnym, klęską propagandową i marnacją artystyczną, lecz oni brną dalej w wykręty. Wajda odgraża się, że jeszcze pokaże w kinie, co myśli o przeciwnikach politycznych. Zaś Głowacki niby żartem - a naprawdę serio - mówi, że może kłamać tylko za pieniądze. Owszem, nakłamali i teraz ten film jest pomocą dydaktyczną do nauczania historii w szkołach według programu Narodowego Centrum Kultury” - czytamy w tekście Kłopotowskiego.
            Swój tekst kończy apelem:
          „Oddajcie pieniądze! Nie wolno okłamywać młodzieży w wolnym kraju! Uprawiać marnej propagandy! Marnować publicznych środków! Żądanie zwrotu dotacji przez PISF i ministra kultury byłoby dla cyników pożytecznym wstrząsem.
            Takie mnie się trzymają żarty w naszym niepoważnym państwie...”
 
Lubię to! Skomentuj150 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale