Właśnie słuchałem na Trójce PR spotkania z udziałem pana Bosaka z LPR i pani Szymanek-Deresz z SLD. I nie chcę tutaj pisać o temacie rozmowy, tj. o wliczaniu oceny z religii do średniej (o tym później), ale o sposobie prowadzenia rozmowy. Pan Bosak zaprezentował właśnie typowy brak umiejętności, a może chęci, słuchania. Zwykła przyzwoitość i minimum kultury wymaga, żeby w trakcie rozmowy obie strony mogły zaprezentować swoje poglądy do końca, a potem następuje polemika. Dla pana Bosaka nie było to jednak oczywiste i w dość nachalny i mało przyjemny sposób przerywał wypowiedź swojej interlokutorki.
Zastanawiam się czy jest to właśnie strategia prowadzenia rozmów i zachowywania się w trakcie spotkań (bo pan Bosak, dla jasności, jest tutaj jedynie przykładem) - można podobne zachowania zaobserwować w trakcie dowolnego praktycznie spotkania z udziałem naszych polityków, ze wszystkich partii, czy też jest to przerażający brak kultury i obycia ze strony tych pań i panów (zresztą dziennikarzy również).
Jeśli prawdziwe jest to pierwsze, oznacza to, że rację może mneć ten tylko, kto głośniej krzyczy, mocniej tupie i zagłusza innych. Argumenty nie mają znaczenia, a spotkanie jest jedynie sposobem do pokazania swojej osoby - chałaśliwej i opryskliwej często. Taki schemat wpisuje się, niestety, w obraz naszego życia publicznego.
Jeśli jest to jednak drugi przypadek (brak kultury), to może jest jeszcze nadzieja na zmianę tych zachowań i wychowanie przynajmniej części naszych 'elit' politycznych.
W obu przecież przypadkach traktuje się słuchaczy, czyli nas, jak idiotów, którzy nie są zainteresowani tym co politycy mówią, ale jedynie tym jak głośno krzyczą i jak się przy tym napuszają. A mam nadzieję wciąż, że słuchacze idiotami nie są i chcieliby posłuchać dyskusji a nie obejrzeć spektakl. I tutaj liczyłbym na bardziej asertywną postawę dziennikarzy, którzy nie powinni, pod żadnym pozorem, dopuszczać do takich zachowań.
rjl


Komentarze
Pokaż komentarze