0 obserwujących
32 notki
14k odsłon
297 odsłon

Polityka historyczna czyli zabawa w komórki do wynajęcia

Wykop Skomentuj1

Za komuny był taki dowcip: Jaka jest różnica między demokracją, a demokracją socjalistyczną? Taka, jaka między krzesłem, a krzesłem elektrycznym.

Po mojej niedawnej wizycie w warszawskim Muzeum Wojska Polskiego zyskuję przekonanie, że podobna relacja zachodzi pomiędzy pojęciami „historia” i „polityka historyczna”.

Byłem w tym Muzeum wcześniej prawie pół wieku temu jako młody chłopiec. Ale nigdy nie zapomniałem dwóch niezwykłych eksponatów. Pierwszy – to drewniana kula gen. Józefa Sowińskiego, obrońcy Woli z 1831 roku, mocno już sfatygowana przez czas i korniki. Drugi – to zwyczajna rosyjska szabla kawaleryjska wzór 1826 z fabryki w Złotouście, jednak z wygrawerowanym na klindze napisem: „Wzięta z Arsenału Warszawskiego 29 listopada 1830, przebyła kampanię i emigrację”. Tylko te przedmioty zapamiętałem trwale, bo oba były świadkami bardzo ważnych dla nas, Polaków, wydarzeń.

W ubiegłym roku nawiedziłem to Muzeum znowu, ale o obu tych eksponatach ni słychu ni dychu. Dopytałem się u starszej pani kustosz, że owszem, są, ale w magazynie, bo po zmianie ustrojowej nastąpiła zmiana „trendu historycznego” i wywalono praktycznie cały XIX wiek z wyjątkiem garstki enigmatycznych skałkówek i uniformów, iżby zrobić miejsce dla Legionów Piłsudskiego i broni alianckiej, wcześniej rzeczywiście niemożliwej do eksponowania. Ale żaden z tych nowych eksponatów nie nosi stempla tak osobistego uczestnictwa w konkretnym sławnym zdarzeniu, nie wytwarza aury czci.

No nie mam słów. To jest Muzeum Wojska Polskiego, a nie jakaś kolekcja broni. Zatem przede wszystkim powinny tam być prezentowane nasze narodowe relikwie wojenne. Tymczasem, złożone w magazynie, nie uruchomiły one przez 30 lat niczyjej już wyobraźni, wzruszenia, empatii, patriotyzmu. A zwalanie wszystkiego na ciasnotę lokalową, jako że trwa już kilkadziesiąt lat, nie świadczy dobrze o jakości państwa, o jakie walczyli m. in. gen. Józef Sowiński i ów anonimowy podchorąży – wygnaniec.

Tylko idiota może uprawiając politykę historyczna czynić ranking okresów historycznych ważniejszych i mniej ważnych, bo np. już odleglejszych. Ważne jest samo poczucie, że w okresie, gdy wiele nacji (także naszych sąsiednich) dopiero się kreowało, my mieliśmy już za sobą kilkaset lat sławnej i bogatej duchowo historii. W „Przedwiośniu” S. Żeromskiego pada cierpka uwaga pod adresem różnych nowych objawień ideologicznych: „My Polacy jesteśmy starą rasą, swoich Tołstojów mieliśmy w XVI wieku”.

Tylko jeśli utracimy tego świadomość, jacyż z nas będą Polacy?

                                                               Stefan Płażek, 11 listopada 2019 r.


Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo