Dzisiaj, w "Poranku TOK FM" mieli przyjemność jeść sobie z dzióbków Panowie Żakowski, Wołek i Lis. Przyjemnie posłuchać rozmowy Polaków, którzy są zgodni i w dwóch słowach ("tak, tak") potrafią dojść do porozumienia w dowolnej kwestii. Właściwie, gdyby nie słuchacze, uczestnicy programu mogliby milczeć, kiwając do siebie głowami ze zrozumieniem, wszak każdy z nich zdaje się podzielać zdanie pozostałych. I gdyby taka formuła programu obowiązywała, dziś rano panowie Ci pomilczeliby sobie między innymi nad młodzieżą, która to w całej swej masie ruszywszy do urn, przywróciła władzę prawowitym jej właścicielom. Redaktor i goście postanowili, chórem na trzy głosy, jednak o tym powiedzieć.
Okołowyborcza adoracja młodych, którzy to "oni dobrze wiedzą", "są ambitni i zależy im na przyszłości" w tym przypadku jest zrozumiała - wszak trudno nie schlebiać tym, którzy zagłosowali na naszych. Czy jednak nie będzie słusznym stwierdzenie, że młodzi, jak to młodzi, kierowali się, oprócz rozsądku i poczucia odpowiedzialności, również emocjami i brakiem doświadczenia? Co więcej, czy sami panowie redaktorzy darzą młodych istotnie tak dużym szacunkiem, na jaki wskazuje ranga przypisana złożonym przez tych młodych głosom? Jakkolwiek przez cyniczną manierę głosu Tomasza Lisa nie przebił się żaden ślad zażenowania, sam Żakowski zdawał się czuć nieco niezręcznie podczas tych hołdów, albo może po prostu był przeziębiony.
Niezależnie od dyspozycji wokalnej uczestników rozmowy, nie pojawiła się żadna kontra w powyższej (ani chyba żadnej z poruszonych w "Poranku") kwestii. Panowie, do diabła, gdzież tu polemika!? Jasne, udział młodzieży w głosowaniu na daną partię jest obserwowalnym faktem, ale wyciągać z tego faktu można różne wnioski, opatrzać go różnymi komentarzami, co, nawiasem mówiąc, jest zjawiskiem oczekiwanym w przypadku, było nie było, publicystyki.
Gorączka powyborcza ustąpi po powołaniu nowego rządu, do tego czasu młodzież znów zacznie pluć w autobusach, zaśmiecać chodniki i pić wino w parku (choć może nie, robi się coraz zimniej); blask jej przywrócą dopiero kolejne wybory. W międzyczasie zaś będzie panować godna lepszej sprawy, ale jakże przytulna, jedność poglądów.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)