Epoka Bernsteinów i Woodwardów, podobnie jak epoka disco, minęła. Dziennikarstwo śledcze, wzorem gołębi pocztowych i płyt gramofonowych, traci rację bytu i zdaje się stawać przedmiotem zainteresowania pasjonatów raczej, niż ogółu społeczeństwa. Rola mediów, od opiniotwórczej zdaje się ciążyć coraz bardziej ku przekaźnikowej, ze znakomitym efektem. Skoro wojny o pietruszkę i spory na poziomie zbliżonym do pyskówki w maglu wypełniają przestrzeń dotychczas mniej lub bardziej zarezerwowaną dla debaty publicznej, zapewniając utrzymanie poczytności (czy oglądalności) – nieuzasadniony jest wysiłek i nakłady, które można by poświęcić wnikliwości, interpretacji, czy choćby warsztatowi dziennikarskiemu.
Co jest tego przyczyną? Politycy, urzędnicy i inne osoby publiczne, które do mediów przychodzą poskarżyć się na innych polityków, urzędników (i inne osoby publiczne). „A bo on powiedział, że... A on powiedział za późno, specjalnie to zrobił” - czyż nie pamiętacie Państwo takich kłótni? Instancją rozjemczą był w nich nie kto inny, a Pani Przedszkolanka. Pretensje o niedopełnienie procedur, o niepoinformowanie, pretensje o te pretensje i tłumaczenia – oto coraz większa część serwowanej nam, powszedniej papki informacyjnej. Świat polityki w skali coraz bardziej mikro staje się przedmiotem obserwacji i oceny sprawiając, iż kwestie miary „nie przywitał się, nie podał ręki” urastają do problemów rzędu tarcza-strajki-Euro2012. Przewartościowanie takie, sprawiając wrażenie, iż każdy problem jest ważny i nie ma sprawy niewartej przedstawienia, utrudnia masowemu odbiorcy ocenę tak osób publicznych jak i przedmiotu ich działań. Reasumując – politycy przychodzą na skargę, telewizja to chętnie (bo łatwo) publikuje, społeczeństwo słucha i reaguje sympatią lub antypatią – słowem – emocjonalnie. Do dopełnienia obrazu reality show „Na Wiejskiej” brakuje tylko...
W dzisiejszym głosowaniu trelemorele wolą większości widzów poseł xxx, minister yyy oraz prezes zzz zostali pozbawieni dniówki. Specjalna premia za ciętą ripostę została przyznana ministrowi vvv.
Zacierajmy ręce, powoli, ale konsekwentnie stajemy się nową, piątą władzą. Ale czy na pewno nie coraz głupszą?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)