... czyli wszystko w płynie" - mawiał Pan Zenek, wychyliwszy niekoniecznie puchar, niekoniecznie niepośledniego trunku.
W języku mediów na dobre zadomowiło się sformułowanie "ostatnie dwa lata". Ostatnie dwa lata, to w ustach posła PO czy też dziennikarza tejże partii sprzyjającego oznacza kaczystowskie rządy ciemnogrodu. Na ustach obecnego opozycjonisty to oczywiście dwa lata rządów PiS i koalicjantów - mlekiem i miodem płynące. Strzeżcie się, jedni i drudzy przed tym leitmotivem. Jeszcze kilka miesięcy i nawet nie będzie jasne, kogo nim głaszczecie, a komu dajecie po przysłowiowym pysku.
Nie jest odkrywczym stwierdzenie, iż (kolejne obiegowe określonko) język debaty publicznej nasycony jest słowami-symbolami, ułatwiającymi zsyntetyzowanie pewnych bardziej złożonych procesów czy pojęć. Ale, na Boga, niechże to ma ręce i nogi. "Ostatnie dwa lata" licząc od dzisiaj mówi mniej więcej tyle samo co "tajny współpracownik" bez dookreślenia wg której ustawy.


Komentarze
Pokaż komentarze