Pierwsze co się nasuwa na myśl to PSL.Wieczny koalicjant. Pod warunkiem że wejdą do parlamentu.Ale z ewentualną koalcjią z PSL może być krucho.Po rozpadzie koalicji z Samoobrona i LPR w 2007 PSL odmówiło PIS wejścia w koalicje rządzącą ,bojąc się zapewne podzielania losu przystawek. A chłop z PSL ma dobrą pamięć.
To może SLD? .Przecież istniała przez 2 lata nieoficjalna koalicja PIS SLD w mediach publicznych, pozytywna dla obu stron.Otóz to co nieoficjalne zawsze można dementować jako nadinterpretacje .Ale oficjalnej koalcji niemogłaby się wyprzeć żadna ze stron. Koalicja PisSld byłaby raczej powodem do wstydu dla obu stron.Bo czy można sobie wypbrazić koalicję ze strony Napieralskiego po tym jak w niekorzystnym świetla przedstawił go Kaczyński już po wyborach gdy zrzucił maskę? Z koleii Ojciec Dyrektor też miałby problem podobny temu jaki miał z wyborów prezydenckich.Jak wytłumaczyć wiernym którym od 10 lat tłumaczy się że SLD to mafia ,że PIS weszło w koalicję z tym diabłem?
To może PO? Po tym co powiedziano to już nie jest możliwe.Historia pewnie oceni kto miał w tym najwięcej winy.
Jaki z tego wniosek? Pis nie ma żadnej zdolności koalicyjnej i jest raczej skazana na ewentualne tworzenie większości z posłów niezależnych ,a to raczej nie wystarczy do stworzenia rządu.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)