Łukasz Warzecha napisał dośc długi artykuł o swoich przemyśleniach na temat telefony posła Deptuły do swojej żony. Narrację oparł na przekonaniu że wszystkie telefony na pokładzie TU 154 były wyłączone a zaczęły być uruchamiane po tym jak coś niepokojącego zaczęło się dziać z samolotem. Byłoby to logiczne gdyby:
Łukasz Warzech latał częściej smolotami i widzał że część pasażerów uruchamia swoje komórki na kilka minut przed lądowaniem ,aby pewnie zadzwonić do najbliższych z wiadomością że się już bezpiecznie przebyło podróż a część wogóle nie wyłącza komórek podczas lotu..Robią tak zwykli ludzie a co dopiero tak zapracowana elita narodu jak posłowie,senatorowie,generałowi itp. którzy każdą minutę mają na wagę złota.Dość często latam samolotami i z moich obserwacji wynika że tak jest.
Łukasz Warzecha z dziennikarza w miarę obiektywnego walczącego w szeregach czwartej władzy stał się propagandzistą jednej teorii spiskowej i na siłe chce tą teorię uwiarygodnić .Chociaż brak mu na poparcie tej tezy nawet jednego dowodu. ALE PISAĆ COŚ TRZEBA . Zobaczcie zresztą sami jak pod swoim tekstem uruchomił 5-tą kolumnę zakamuflowaną na salonie24.


Komentarze
Pokaż komentarze (25)