0 obserwujących
75 notek
27k odsłon
  50   0

Rzecznik Praw Obywatelskich o tolerancji i inwazji kulturowej

Ciekawy wywiad RPO Janusza Kochanowskiego o dyskryminacji, tolerancji i inwazji kulturowej. Rzecznik opowiada o poświęconej tej tematyce konferencji w Berlinie, na której chciał m.in. poruszyć kwestie dyskryminacji osób starszych i osób niepełnosprawnych:

- Zamierzałem przywieźć z tej konferencji wnioski dla siebie, skorzystać już z wiedzy gdzie indziej opracowanej. Jednak na tej konferencji dwie grupy przytłaczały innych - mniejszość seksualna i kobiety wyzwolone czyli feministki.

- Te drugie w czym są dyskryminowane?

- Okazało się że we wszystkim. I w ten sposób zostają zakłócone proporcje dotyczące dyskryminacji. Patrzę na ludzi na wózkach, na ludzi starszych, a oni siedzą cicho. Często wstydzą się upomnieć o swoje prawa. Natomiast dwie wspomniane grupy - feministyczna i mniejszości seksualne - najlepiej zresztą, jak są połączone w jednej osobie, przytłaczają całą konferencję. Co gorsza, nikt nie odważy się przeciw temu wystąpić.

Sądzę, że stoimy wręcz przed pewnymi redefinicjami zakresu praw człowieka. Nawiążę przy okazji do rezolucji Parlamentu Europejskiego, bo mówimy o prawie europejskim. Chodzi o rezolucję na temat homofobii, rasizmu, ksenofobii dotyczącej Polski. Ta rezolucja zaczyna się od stwierdzenia, że przynależność do Europy oznacza akceptację wspólnych praw, zapisanych w aktach europejskich. Kiedy to czytam, widzę że zachodzi nieporozumienie.

Wspólne nie oznacza że ktoś kto jest "bardziej cywilizowany" czy za takiego się uważa będzie nam wprowadzał i przekazywał do realizacji swoje wyobrażenie o prawach człowieka. Wspólne - zgodnie z istotą demokracji - to znaczy wspólnie wypracowane. Jeśli wydaje mi się że wiekszą uwagę powinniśmy poświęcić prawom osób starszych czy poszukujących pracy poza swoim krajem albo prawom tradycyjnej rodziny czyli - wstyd powiedzieć - heteroseksualnej...

- ...w Polsce chyba nie wstyd?

- Ale w niektórych krajach tak. Zatem uważam, że razem wypracowujemy wspólne wartości. Jeśli natomiast w tej samej rezolucji ktoś mówi, że powinniśmy domagać się zniesienia dyskryminowania małżeństw homoseksualnych to uważam, iż mamy do czynienia z inwazją kulturową, która nie ma nic wspólnego z wypracowywaniem wspólnych wartości i z tolerancją.

Ktoś nam mówi, jak powinniśmy zmienić konstytucję albo jak powinniśmy nie tolerować obyczajów "grup zacofanych". Tu zachodzi nieporozumienie, podobnie jak w przypadku tego czym jest tolerancja. Mamy z nią do czynienia gdy tolerujemy coś, do czego niekoniecznie odnosimy się z entuzjazmem. Natomiast jeśli Parlament Europejski czy sekretarz generalny Rady Europy uważają, że tolerancja równa się pełnej akceptacji to odwracamy sprawy do góry nogami. Otrzymujemy tolerancję au rebours.

Mający inne poglądy nagle muszą utożsamiać się poglądy, za którymi "nie nadążają". To niepokojące. Ludzie należący do większości nie powinni mieć przecież mniejszych praw niż te jakie mieliby gdyby byli mniejszością. 

"Dziennik Polski", 2007-5-18

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale