0 obserwujących
75 notek
27k odsłon
  2747   0

Noam Chomsky jako kłamca oświęcimski

Noam Chomsky jest lewicowym odpowiednikiem Davida Irvinga czy Ernsta Zundela - trudno znaleźć zbrodnię komunistyczną, której by nie umniejszał, nie usprawiedliwiał i nie zwalał winy na Amerykę.

O ile jednak tamci dwaj miewają regularnie problemy z prawem, Chomsky uchodzi za autorytet nieskalany. Co więcej, wykształciła się liczna sekta jego apologetów, którzy uprawiają coś co można nazwać negacjonizmem negacjonizmu - zajmują się oni głoszeniem, że Chomsky nigdy nie zaprzeczał żadnym zbrodniom. Skróconą listę zarzutów wobec lewackiego mistrza można znaleźć na Wikipedii, ale nie zawiera ona konkretów. Przypomnijmy więc najbardziej rażący przypadek - wybielania przez Chomsky'ego reżimu Czerwonych Khmerów.

Na początek kilka faktów na temat historii Czerwonych Khmerów.

  • Na terenie Kambodży do dziś zidentyfikowano masowe mogiły zawierajace ok. 1,4 mln ciał osób zamordowanych przez komunistyczny reżim Pol Pota. Wartość ta stanowi najlepiej udokumentowany szacunek pomiędzy skrajnymi wartościami 850 tys. i 3 mln.
  • Rewolucja kambodżańska była unikalna pod wieloma względami - zarówno pod względem radykalizmu jak i krwiożerczości. Khmerzy znieśli pieniądz, wprowadzili nowomowę i przystąpili do wprowadzania totalnego, bezprecedensowego komunizmu rolniczego - cała ludność miejska została wygnana na wieś i zmuszona do niewolniczej pracy na roli.
  • Komuniści mordowali mieszkańców Kambodży na wiele sposobów - począwszy od masowych egzekucji, sztucznie wywoływanego głodu oraz pracy niewolniczej.

Nie są to informacje, które poznaliśmy dopiero po upadku reżimu - były one znane od dawna. W latach 1975-79 istniały liczne doniesienia o zbrodniach Czerwonych Khmerów pochodzące z zeznań obywateli państw zachodnich deportowanych z komunistycznej Kampuczy oraz kambodżańskich uciekinierów, którym udało się przeżyć i uciec za granicę. Noam Chomsky o tych doniesieniach doskonale wiedział -  analizował je później w swoich publikacjach (choć słowo "analizować" nie do końca oddaje to co z nimi robił).

W roku 1977 Noam Chomsky opublikował wraz niejakim Hermanem książkę "Distortions from the Fourth Hand", która w całości jest poświęcona dyskredytowaniu dowodów na zbrodnie Czerwonych Khmerów i wybielaniu tych ostatnich. Autorzy prawie dla każdego doniesienia stosowali następujący scenariusz zaprzeczania:

  • nie było żadnych zbrodni,
  • a nawet jeśli były to małe,
  • a nawet jeśli duże to winni są Amerykanie!

Przykład 1

Washington Post z 8 kwietnia 1977 opublikowała artykuł przedstawiający doniesienia o pracy niewolniczej i eksterminacji mieszkańców Phnom Penh. Artykuł był ilustrowany wywiezionymi nielegalnie z Kampuczy zdjęciami obozu pracy przymusowej. Na zdjęciu widać pola i uzbrojonych strażników. Niewolnicy pracują w polu ciągnąc pługi. Jeden z niewolników jest przywiązany do drzewa.

Chomsky i Herman poświęcają cały akapit na zaprzeczanie że zdjęcia przedstawiają kampuczański obóz koncentracyjny. Prezentują różne spiskowe teorie fałszestwa fotografii, włącznie z sugestią że zapewne została zrobiona w Tajlandii żeby oczernić partie socjalistów podczas tamtejszych wyborów.

Kolejny akapit zaczynają jednak (tradycyjnym) sformułowaniem "nawet jeśli te fotografie są prawdziwe" i przechodzą do argumentów zgoła groteskowych. Twierdzą manowicie że zapewne nie byli to żadni niewolnicy, tylko zwykli chłopi a pługi ciągną ręcznie tylko dlatego że... Amerykanie zbombardowali im woły i konie. A uzbrojeni strażnicy? No cóż, przezornie o nich nie wspominają. O przywiązanym do drzewa skazańcu także...

Ale co najistotniejsze Herman i Chomsky w ogóle nie odnoszą się do głównego zarzutu zaprezentowanego przez uchodźców w artykule - a mianowicie tego że cała populacja miasta Phnom Penh została zagnana do niewolniczej pracy na polach i masowo wymierała z braku jedzenia i wyczerpującej pracy, dokładnie tak jak więźniowie Auschwitz.

Wydaje się Chomsky i Herman nie mieli na to odpowiedzi, więc sprowadzili cały artykuł do jednego zdjęcia, którego autentyczność z marnym skutkiem starali się podważyć by w ten sposób podważyć wiarygodność całego artykułu. A co za tym idzie zwolnić z odpowiedzialności Czerwonych Khmerów.

Przykład 2

Na każdym kroku Herman i Chomsky starają się nachalnie pokazywać "jasne strony Khmerów". W jednym z akapitów opierają się na książce niejakiego Hildebranda i Portera, która wg nich "starannie dokumentuje niszczący wpływ Amerykanów i sukces kambodżańskich rewolucjonistów, którzy ich wypędzili oraz życzliwie opisuje ich programy i politykę, opierając się na licznych źródłach".

W rzeczywistości jedyne źródła w książce dotyczące okresu po rewolucji to oficjalne oświadczenia i dokumenty Czerwonych Khmerów. Trudno się więc dziwić, że są "życzliwe".

Jakby tego było mało Herman i Chomsky żalą się, że taka przychylna relacja jest ignorowana przez media. Trudno żeby było inaczej bo już wtedy miały one nauczkę z powtarzania prosowieckich łgarstw Waltera Duranty'ego i Jean-Paul Sartre'a.

Lubię to! Skomentuj43 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale