Eliminacja Donalda Trumpa nie powiodła się. Myślę, że to mógł być "plan A" grupy trzymającej władzę w USA, który likwidował im problem. Teraz czas na "plan B", który zlikwiduje im połowę problemu i będzie polegał na wyeliminowaniu... Joe Bidena. Najpierw oczywiście próby zastraszenia, które - po tym co się właśnie wydarzyło - mogą się skończyć powodzeniem. Biden już wie, że nie ma żartów. Jeśli jednak się nie wycofa (i to szybko!), to pozostanie tylko kula snajpera.
W obecnej sytuacji łatwo będzie o to oskarżyć zwolenników Trumpa, co dodatkowo powinno ułatwić wybór Kamali Harris (czy kto tam inny stanie w szranki po stronie demokratów). Odstrzelenie Bidena jako "plan A" nie miało sensu, bo było by mało wiarygodne, każdy wie przecież komu po debacie zależało na jego wyeliminowaniu z wyścigu - na pewno nie Trumpowi i jego zwolennikom :)
No cóż, Biden nie ma zbyt wiele czasu. Wybory wkrótce, a kandydata nie można podmienić w ostatniej chwili. Sądzę, że w najbliższym tygodniu powinniśmy się spodziewać jego rezygnacji, albo... został mu tydzień - dwa tygodnie na tym świecie.
P.S.
Dodam coś jeszcze. Sytuacja mocno różni się od tej z JFK. Tam NIKT nie był zainteresowany wyjaśnieniem sprawy, sprawa była wewnątrz partii demokratycznej, której wiceprezydent nadal rządził po zamachu. Tutaj jest inaczej, bo władze przejmą republikanie na czele z ...niedoszła ofiarą zamachu! To oznacza POWAZNE śledztwo i być może ujawnienie winnych. Tak więc "deep state" teraz już naprawdę nie może dopuścić Trumpa do władzy. USA stoją wobec perspektywy wojny domowej.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)