Ponieważ nasza, wciąż leniwie się tocząca wojenka domowa powoli domową być przestaje (zgodnie zresztą z tradycją historyczną o czym pisałem w notce: http://cheshire.salon24.pl/257173,przeciaganie-struny ), czas więc chyba najwyższy prześledzić w ujęciu historycznym, perspektywy bliższych związków z najsilniejszym z naszych sąsiadów- Rosją.
Początek i inicjatywa należały do strony Polskiej. Po śmierci Zygmunta Augusta pojawiła się idea powtórzenia „wariantu litewskiego” i powierzenia polskiej korony carowi moskiewskiemu Iwanowi IV Groźnemu. Paradoksem historii jest, że pomysł ten stanowił w dziejach polsko- rosyjskiego zbliżenia próbę najbardziej realistyczną, a dziś uchodzi za pomysł… najbardziej księżycowy! Tymczasem to się mogło udać! Oba kraje miały potencjalnych wspólnych wrogów (Szwecja, Turcja), a powierzenie tronu Polskiego carowi (a nie odwrotnie) pozwoliło by na uniknięcie wielu napięć, stopniowe zbliżenie i europeizację Moskwy. Dla obu stron było by bezpieczne, bo ówczesna Moskwa nie mogła zagrozić potędze jaką była Rzeczpospolita, a Polska nie miała celu w ekspansji na schód. Niestety, to co było w Polsce już „przećwiczone” i rozumiane jako dobrowolny związek dwóch (trzech) państw, dla Moskwy było nie do pojęcia. Car uznał to za… kapitulację Rzeczpospolitej, postawił absurdalne warunki i został odprawiony. Inna sprawa, że jego „obłęd tronowy” stał by się zapewne problemem i skutkował przyszłą detronizacją. Początek okazał się pomyłką.
Kolejne podejście to próba objęcia tronu moskiewskiego przez królów polskich: Zygmunta III i jego syna Władysława IV. To się niestety udać nie mogło. Dla Rosjan, katolicyzm był zawsze najgroźniejszą herezją i ta awersja była troskliwie pielęgnowana przez patriarchat moskiewski. Chroniło to Moskwę przed europeizacją i zapewniało mu „rząd dusz”. Objęcie tronu przez katolika, połączone z panoszeniem się Polaków na kremlu, w których widok ówczesnej Moskwy i jej społeczeństwa budził pogardę i poczucie wyższości, stały się dla Rosjan nie do przyjęcia i skutkowały powstaniem ludowym najpierw w roku 1612, a później także w 1632, co w powiązaniu z innymi czynnikami, ostatecznie spowodowało zrzeczenie się przez Władysława IV pretensji do tronu carów.
Kolejne próby bliższych „związków z niedźwiedziem” to „wyprawa kaniowska” Stanisława Augusta Poniatowskiego z roku 1787. Rzeczpospolita była już wtedy rosyjskim protektoratem, ustrój był gwarantowany przez carycę. Paweł Jasienica spekulował, że poza sojuszem polsko- rosyjskim wymierzonym przeciwko Turcji, celem króla było też… małżeństwo ze swą byłą kochanką! No cóż, jeśli tak, to historia ta przypomina nieco wariant z Iwanem Groźnym. Pomysł mógł być obustronnie korzystny, ale po stronie rosyjskiej nie było komu tego zrozumieć i przeprowadzić, a rzecz sama była absolutnie niemożliwa do realizacji w ówczesnych warunkach. Konsekwencją odrzucenia sojuszu i królewskich konkurów stała się klęska Rosji (i sukces Zubowów) jaką był drugi i trzeci rozbiór Polski, czyli utrata przez Rosję wpływów w Rzeczpospolitej i zbudowanie potęgi pruskiej u swych granic, a wszystko to za cenę wcielenia ubogich ziem litewskich i nieco bogatszych ukraińskich. Polska zniknęła jako niepodległe państwo, a na części jej terytorium ustanowiono rosyjskie porządki i „turańską cywilizację”, co z kolei było nie do przyjęcia dla Polaków i oznaczało ciągłe niepokoje w zachodnich prowincjach imperium carów, doprowadzając do utworzenia tzw. „Królestwa Kongresowego” w roku 1815.
Dzieje Królestwa Polskiego pod rządami carów to szczególna „komedia pomyłek” w historii obu narodów. Dla Polaków był to, przynajmniej na początku, okres unii personalnej, coś jak wcześniejsza unia z Litwą. Dla Rosji, z jej azjatyckim rozumieniem stosunków międzynarodowych, było to wcielenie podbitego terytorium. Dowcip polegał na tym, że na owym „podbitym terytorium” funkcjonowały prawa dające jej mieszkańcom znacznie większy zakres swobód obywatelskich i ogólnie pojętej wolności niż w samej Rosji! Takie były skutki podboju kraju o cywilizacji łacińskiej przez państwo o prymitywnej „cywilizacji turańskiej”. To był problem budzący wzajemne napięcia i w gruncie rzeczy niemożliwy do rozwiązania, nawet po ostatecznej likwidacji wszelkiej odrębności po 1864r. Społeczeństwa polskiego nie dało się wymienić na inne, w każdym razie wtedy jeszcze nie. Póki co, już w listach dekabrystów można się spotkać z zawiścią i niechęcią do Polski i Polaków. Zjawisko to przybierze na sile po zamachu na cara Aleksandra II (z udziałem Polaka Hryniewieckiego), prowadząc do „mody” na wyrażanie nienawiści do Polaków, z czym można się spotkać w prozie Dostojewskiego i wielu innych pisarzy rosyjskich tego okresu. Stałym motywem było akcentowanie „niewdzięczności” Polaków (za niezwykłe- zdaniem Rosjan- swobody jakie ich spotkały w rosyjskim imperium) i „zdrady słowiańszczyzny” (czyli pozostanie przez nich narodem łacińskim i katolickim). Stan taki (po 1864) był dla Polaków nie do przyjęcia i skończył się zrzuceniem przez nich rosyjskiej zwierzchności przy pierwszej okazji.
Kolejnym okresem sojuszu i współistnienia były lata 1945- 1989. Czas ten, to kolejna próba narzucenia Polakom obcego im ustroju (który pasował im jak „siodło krowie” zdaniem Stalina, lub jak elektryczna dojarka koniowi- to z punktu widzenia Polaków), połączona jednak tym razem z wymianą społeczeństwa. Ponieważ komuniści zdawali już sobie sprawę, że nie są w stanie rządzić Polakami jak Rosjanami, więc, poza pewną autonomią („najweselszy barak w obozie”), podjęli ambitną próbę zastąpienia narodu polskiego innym. Polegała ona na usunięciu, przez: wymordowanie, wypędzenie, wysiedlenie lub pauperyzację, dotychczasowej elity Polaków i intensywną indoktrynację mas. Owa indoktrynacje polegała między innymi na usunięciu ze świadomości polskiego społeczeństwa wszelkich niewygodnych faktów, mogących zaburzać idylliczny obraz wzajemnej miłości polsko- rosyjskiej. To wszystko oczywiście nie mogło się udać i spowodowało reakcję odwrotną do zamierzonej. Z lat komunizmu Polacy wyszli z silną awersją do Rosji i z niechęcią (a nawet pogardą) do Rosjan.
Obecnie wchodzimy w kolejny okres we wzajemnych stosunkach. Znów zaczyna panować ustawowa przyjaźń z Rosją. Czy jest ona budowana na trwałym fundamencie? W wielu filmach grozy pojawia się motyw budynku (lub osiedla) zbudowanego na dawnym cmentarzu. Skutki na ogół są opłakane.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)