"AUTORYTET. Wokoło autorytetu powstało kilka groźnych zabobonów.(…)Drugi zabobon związany z autorytetem to przekonanie, że istnieją autorytety, że tak powiem, powszechne, to jest ludzie, którzy są autorytetami we wszystkich dziedzinach. Tak oczywiście nie jest, każdy człowiek jest najwyżej autorytetem w jakiejś określonej dziedzinie, albo paru dziedzinach, ale nigdy we wszystkich. Einstein na przykład był niewątpliwie autorytetem w dziedzinie fizyki, ale bynajmniej nie w dziedzinie moralności, polityki albo religii. Niestety uznawanie takich powszechnych autorytetów jest zabobonem bardzo rozpowszechnionym."
J.M. Bocheński- „STO ZABOBONÓW. Krótki filozoficzny słownik zabobonów”
Zawsze z dużą radością czytałem i słuchałem wypowiedzi przeróżnych „szansonistów (-ek)”, „gwiazd rocka” i innych „komediantów”- jak to się dzisiaj mówi: „celebrytów”- na tematy niebywale poważne, filozoficzne i „ostateczne”. Niebywałym paradoksem było dla mnie to, że ludzie mający tak wiele czasu na rozmyślania i rozwijanie swego umysłu, w dodatku najczęściej pod wpływem środków wspomagających i poszerzających jaźń, plotą bez krzty samokrytycyzmu takie pensjonarskie banialuki i w dodatku zawsze z niesłychanie poważną miną i głęboką zmarszczką na czole (natychmiast staje przed oczami niezapomniana scena z „Lotu nad kukułczym gniazdem” Formana, w której Jack Nicholson przedstawia „kadrę profesorską” przed wycieczką na ryby). A przy tym to niepowstrzymane „parcie na szkło” i konieczność wywnętrznienia się do dna z jednej strony i ten tłum zasłuchanych i zapatrzonych cielęcym wzrokiem z drugiej! Cóż za determinacja w wyważaniu od zawsze otwartych drzwi! Zaiste, niewiele rozumu rządzi tym światem…
Panie Adamie, na cóż to panu przyszło…


Komentarze
Pokaż komentarze