cheshirecat75 cheshirecat75
35
BLOG

Na marginesie książki Grossa

cheshirecat75 cheshirecat75 Polityka Obserwuj notkę 4
Komentując książkę Grossa Piotr Semka w dziejszej Rzepie uczynił dość istotne spostrzeżenie nie tyle na temat samej książki, co na temat klimatu hm, intelektualnego w jaki się ona wpisuje:

"Trudno nie mieć wrażenia, że przyczyną innego spojrzenia na powojenny splot stosunków polsko-żydowskich był nowy styl pisania o Holokauście, który stał się obowiązujący od początku lat 80. Młoda generacja historyków żydowskich, urodzonych zazwyczaj w USA, grubo po wojnie opisuje zagładę Żydów, nie uwzględniając specyfiki sytuacji państw Europy Środkowo-Wschodniej ściśniętych między totalitaryzmem nazistowskim a sowieckim. Nowy styl zmieniał też dawniej oczywiste proporcje winy. O ile wcześniej oczywista była dominująca wina Niemców za Zagładę, o tyle od lat 80. wzmacniał się trend uwypuklający odpowiedzialność krajów kolaboracyjnych i okupowanych przez III Rzeszę. (...)

Gross jako naukowiec z Polski w opinii wielu Polaków powinien więcej wiedzieć o tragizmie okupacji nad Wisłą. A jednak „Strach” wpisał się w styl pisania o Holokauście, który ignoruje lokalne realia. Gross potraktował Polaków nawet bardziej surowo od innych, stwierdzając, że tylko tu po wojnie Żydzi byli zagrożeni."


Rzeczywiście, istnieje tendencja do rozszerzania winy za Holokaust. Współodpowiedzialność - co najmniej moralna - za Zagładę przypisywana jest Polakom w publikacjach i wypowiedziach różnych mniej lub bardziej prominentnych osób. Abstrahując w tym momencie od analizy przyczyn i zasadności takiego przypisania, chciałbym stwierdzić tylko prosty fakt - a ten mam nadzieję nie jest dyskusyjny - że obecnie w różnych mediach i róznych środowiskach odbywa się cos na kształt debaty czy tez sporu, na temat tego czy Polacy mają się wstydzić jako zbiorowość swojej zbiorowej postawy wobec Żydów w czasie drugiej wojny światowej (oraz ewentualnie przed nią i po niej). Debata jak debata, debatować zawsze warto. Natomiast chciałbym zwrócić uwagę na pewną, być może marginalną, ale dla mnie ciekawą konsekwencję, jaka może z owej debaty wyniknąć.

W debacie tej (nazwijmy to debatą, choć nie do końca mam wrażenie żeby jej uczestnicy rzeczywiście próbowali ze sobą rozmawiać - ale to w sumie częste w debatach), w debacie tej zatem, jak to zwykle bywa, prezentowane są z grubsza trzy grupy stanowisk: dwa skrajne i jedno pośrednie. Skrajne to oczywiście z jednej strony twierdzenie że bylismy pomocnikami Hitlera, że obozy powstawały w Polsce bo tylko przy pomocy polskiej, antysemickiej ludności można było dokonac Zagłady, itp. Skrajne stanowisko z drugiej - bylismy bohaterami bez skazy, a wstydzić się mają Żydzi swojej kolaboracji ze Stalinem, którą nam się odpłacili za poświęcenie w ich ratowaniu. Pośrednie stanowisko jak zwykle próbując zadowolić wszystkich, nie zadowala nikogo, twierdzi bowiem, że antysemityzm jako zjawisko w Polsce istniał i nawet się ujawniał, ale z drugiej strony - ratowalismy naszych żydowskich współobywateli i byliśmy jednym z nielicznych krajów, które nie stworzyły żadnej struktury kolaboracyjnej uwikłanej w uczestnictwo w Holokauście (w przeciwieństwie do państwa Vichy na ten przykład). Oczywiście w obrębie tych trzech głównych nurtów istnieje cały szereg subtelnych odcieni. Jednak to nie odcienie sa najistotniejsze.

W rzeczywistości medialnej, a za jej pośrednictwem - również w zbiorowej świadomości, któryś z tych nurtów uzyska po jakimś czasie pozycję dominującą. Wynikać z tego będą różnorakie konsekwencje, również polityczne i prawne. To czy uznamy się jako zbiorowość za w jakiś sposób (i w jaki) współwinnych tego, co spotkało Żydów podczas II wojny światowej będzie rzutowało na stosunki międzynarodowe, ale także - na nasze własne postrzeganie siebie jako narodu. Polska tożsamość jest w dużej mierze ugruntowana na pewnym obrazie II wojny światowej i na związanych z nim symbolicznych wydarzeniach, takich jak powstanie warszawskie. To postrzeganie historii może ulec pewnej - jak mi się wydaje dość istotnej - zmianie na skutek przebiegu i wyników wspomnianej wyżej debaty. Ciekawe czy jej uczestnicy zdają sobie z tego sprawę...

Generalnie, w niedawnej i (chyba) wciąż jeszcze obowiązującej (czyli powszechnie przyjmowanej) "wersji", II wojna światowa była katastrofą, nieszczęściem które spadło na Polskę bez jej winy i przed którym nie mogła się ona obronić. Polacy wykazali podczas niej wyjątkowe bohaterstwo, które niestety niewiele nam dało, ale z którego jesteśmy jednak po swojemu dumni. Częścią naszej tożsamości, czy to się komu podoba czy nie, ciągle pozostaje romantyczny idealizm, a jego symbolicznym wyrazem - słynne przemówienie Becka o honorze. Podnoszone czasem poglądy, że bohaterstwo to było niepotrzebne i że znacznie lepszym wyborem, jakiego mogliśmy byli dokonać w 1939 r było odstąpienie "korytarza", a następnie zaakceptowanie roli państwa wasalnego III Rzeszy stanowią na razie margines. A jednym z argumentów podnoszonych przeciwko takim "pragmatycznym interpretacjom historii" jest również stwierdzenie, że akceptując pozycję państwa wasalnego Hitlera, musielibyśmy współuczestniczyć w Holokauście i potem się tego wstydzić. A tak - nie musimy...

Nie musimy - chyba że w rzeczywistości medialnej zwycięży spojrzenie na Polaków jako na antysemitów współodpowiedzialnych moralnie za Holokaust. Bo jeżeli tak się stanie, to wstydzić się będziemy musieli tak czy owak. A wówczas nasza postawa wobec niemieckich propozycji z 1939 oraz późniejsza okazuje się kompletnie nieracjonalna: nie dość że walczyliśmy do upadłego, doprowadzając do straszliwego wyniszczenia kraju i eksterminacji jego elit, to wyszło na to, że żadnymi bohaterami nie byliśmy, tylko pomocnikami Hitlera. To byliśmy kompletnymi frajerami... Nie napiszę w tym miejscu, do czego takie rozumowanie dalej prowadzi, ale wniosek jaka postawa byłaby bardziej opłacalna nasuwa się sam, prawda? A co może wyniknąć z tego, że - być może - zaczniemy się postrzegać zbiorowo nie jako idealistyczni bohaterzy lecz jako idioci, którzy w porę nie przyłączyli się do silniejszego? No, tego to ja już nie wiem, ale nie wiem też czy chcę nas tak postrzegać...

 

Przestało mnie już zaskakiwać, że ludzie ciągle potrafią mnie zaskoczyć... Mam też bloga, na którym publikuję świńskie opowiadania: Salon Odrzuconych... Tekstów I jeszcze jednego, na którym publikuje świńskie zdjęcia: Zdjęcia z Kasetki

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka