cheshirecat75 cheshirecat75
48
BLOG

Dlaczego nie wrócą? Uwagi subiektywne.

cheshirecat75 cheshirecat75 Polityka Obserwuj notkę 16
 
Wygląda na to, że firma Hays Poland sp. z o.o. złapała fajną fuchę - wyprodukowała mianowicie stronę internetową "Wracaj do Polski" - "pod patronatem" Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Ciekawe co to znaczy "pod patronatem", bo na mój chłopski rozum, jak spółka z o.o. robi stronę www to mamy dwie możliwości: albo wydaje na to własne pieniądze, bo jej ta strona jest do czegoś potrzebna, albo ktoś jej za to płaci i strona jest produktem na zamówienie. Zrobienia takiej strony jak www.wracajdopolski.pl - kompletnej, tzn design, struktura i content - ja podjąłbym się za pięć, no - sześć tysięcy złotych netto (bez kosztów domeny i hostingu oczywiście). Ale myślę że dwóm studentom powiedzmy z informatyki i ekonomii mogłoby wystarczyć już trzy tysiące... Na stronie nie ma literalnie nic, tzn jest trochę streszczeń i przekopiowanych artykułów z innych serwisów oraz linki do ogłoszeń z agencji rekrutacyjnych. Design jest zrobiony w jakimś prymitywnym szablonie.

Więc - tak zupełnie na marginesie, bo wpis nie jest o tym - jeżeli tej strony nie zrobił jakiś stażysta spółki Hays Poland i nie służy ona spółce do pozyskiwania kandydatów na oferowane stanowiska, to chciałbym się dowiedzieć, kto zapłacił za tę stronę i ile. I jeżeli przypadkiem było to MPiPS, to jeszcze chciałbym się dowiedzieć czy był jakiś przetarg rozpisany. Może jakiś dziennikarz skrobnąłby liścik w tej sprawie do właściwej instytucji?

Teraz do meritum. Strona została wyśmiana przez Polish Express (artykuł tutaj) oraz skomentowana na paru blogach (np u Immony). Zwracano uwagę  na bezsens "ekonomicznych" argumentów użytych w portalu (rewelacyjne przebicie cenowe na kilogramie marchewki kupowanej w Polsce),  Immona wspomniała, trochę mimochodem o czyms jeszcze - "wielu emigrantów jest obrażonych na kraj".

To jest faktycznie zjawisko, które uderzyło mnie podczas niedawnego pobytu w Irlandii - organiczna niechęć rodaków "stamtąd" do własnego kraju. Pomieszana z pogardą. Jest to ciekawe podwójnie. Po pierwsze - jako zjawisko socjologiczne warte odrębnej analizy samo w sobie. Jak to jest, że w czasie kiedy - jak wynika z badań omawianych ostatnio szeroko - mamy w kraju najwyższy od stuleci poziom optymizmu i zadowolenia w społeczeństwie, jednocześnie mamy znaczną jego część nastawioną bardzo negatywnie wobec... No właśnie wobec czego? Bo stwierdzenie "wobec kraju" wydaje mi się za szerokie. Wobec państwa i jego instytucji powiedziałbym. We wszystkich rozmowach jakie prowadziłem powracało zniechęcenie polityką w Polsce (połączone z zupełnym brakiem zrozumienia o co w niej chodzi) i obrzydzenie do wszystkich państwowych instytucji jako w najlepszym wypadku nieudolnych a w najgorszym - skorumpowanych. Nie twierdzę, że niechęć do Polski jako państwa jest jedynym powodem wyjazdu, ale wydaje mi się bardzo ważna. Aspekt ekonomiczny odgrywa oczywiście dużą rolę, ale nie polega on - jak mi sę wydaje - na tym, że na Wyspach "żyje się lepiej". Raczej na tym, że Wyspach, startując od zera, od przysłowiowego zmywaka, można piąć się w górę i osiągac coraz więcej. Droga kariery jest otwarta i wiele obiecuje. A w Polsce - nie, i ma to ścisły związek ze sposobem funkcjonowania instytucji państwowych...

Przy czym - i tu pojawia się drugi wątek - emigranci nie wypierają się polskości jako tożsamości kulturowej (dlatego nie uznałbym że ich niechęć skierowana jest wobec "kraju" było nie było konstruktu kulturowo-geograficznego, z przewagą kulturowo). Polska kultura "ludowa" jest wszechobecna, je się po polsku, bawi po polsku, często jeździ się do Polski. I towarzyszy temu naturalna ksenofobia (właściwa każdej kulturze opartej na silnym poczuciu tożsamości, a za taką uważam kulturę polską) - o "Irolach" mówi się z lekceważeniem, wyśmiewa ich zachowania i obyczaje. Polacy w Irlandii pozostają więc, w warstwie zachowań codziennych jak najbardziej Polakami. Mają świadomość swojej odrębności i wcale nie pragną stopienia i asymilacji z miejscowymi (ostatnio pojawiły się żądania by uznać polski za język urzędowy). Jednocześnie gardzą Polską jako państwem, które - uważają - nic im nie dało, a tylko dławiło i ograniczało i pełne jest absurdów.

Oczywiście - to moja diagnoza, powzięta na podstawie kilkunastu przypadkowych rozmów. Żeby ją potwierdzić, trzeba by zrobić rzetelne badania, na które oczywiście nikt nie ma pieniędzy ani czasu, bo lepiej jest badać poziom aktywności seksualnej Polek, mamy od tego kilku specjalistów. Badania z których mogłoby wyniknąć że ca 2 miliony ludzi w wieku 20-28 lat uważa że Polska jest skansenem cywilizacyjnym, w którym nie da się żyć nie byłyby dobrym komentarzem do osiągnięć III Rzeczypospolitej... Lepiej uogólniać, że to wyższy poziom życia i niecierpliwość młodych pragnących szybko się dorobić sprawia że wyjeżdżają - co pozwala równie gładko przyjąć, że jak już się dorobią, to wrócą, bo przecież cena marchewki jest niezwykle korzystna...


Otóż moim zdaniem - powtórzę - nie tylko z ekonomicznych względów wyjeżdżają i po dorobieniu się nie wrócą. Nie wrócą bo na Wyspach żyje się nie tylko "lepiej", "na wyższym poziomie" - na Wyspach żyje się "normalnie". A w Polsce nie.

 

Przestało mnie już zaskakiwać, że ludzie ciągle potrafią mnie zaskoczyć... Mam też bloga, na którym publikuję świńskie opowiadania: Salon Odrzuconych... Tekstów I jeszcze jednego, na którym publikuje świńskie zdjęcia: Zdjęcia z Kasetki

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka