Dyskusja pod poprzednim wpisem skłoniła mnie do riposty, jak również do ogólniejszej refleksji nt. wymiany poglądów w Internecie i poza nim.
Jednym z głównych powodów, dla których debaty w Polsce - i te realne i te wirtualne - są tak nudne, jest cechująca większość dyskutantów niemożność oderwania się od kwestii "komu to służy". Najcelniej ujął to pewien gość mojego bloga, wpisując w komentarzu: "W sumie fajnie piszesz, tylko nie bardzo można wykumać za kim jesteś". Argumenty formułowane są więc nie w oparciu o przekonanie że coś jest prawdziwe lub trafne, ale w oparciu o chęć wsparcia kogoś lub dowalenia komuś. Stąd też napastliwy ton cechujący większość wypowiedzi, są one bowiem obliczone na zdyskredytowanie przeciwnika, a nie na wspólne ustalenie czegoś.
Jak się wydaje, ofiarą tego sposobu postępowania padł Xiazeluka (dalej: XL), komentując mój poprzedni wpis. Mam wrażenie, że przyczyną dla której stara się podważyć - właśnie, nie tyle podważyć, co zdyskredytować - mój tok rozumowania jest nie niewiara w sowieckich autorów (lub inspiratorów) domniemanego zamachu, ale raczej fakt, że zabicie Sikorskiego przez Rosjan byłoby dowodem na jego znaczenie jako polityka, którego to znaczenia XL Sikorskiemu odmawia - bo go nie lubi. Stąd "kwestionowanie wszystkiego" przez XL i trudność w dotarciu do warstwy merytorycznej jego wypowiedzi. Że jednak pewną warstwę merytoryczną dostrzegam, to postaram się do niej odnieść. Poprzedni wpis cieszył się sporą poczytnością, więc może kogoś to zainteresuje. Po kolei (boldem wyróżniam to co wyłowiłem z zaczepek XL i uznałem za argument merytoryczny):
1. Słowa "śledztwo" używam oczywiście w sensie szerszym, nie stricte prawnym. Przedstawiam argumenty na rzecz pewnej hipotezy, którą streścić można zdaniem "Uważam że Sikorskiego mogli zabić Sowieci, ponieważ było to dla nich korzystne". Nie twierdzę że na pewno zabili, ani że moje argumenty są niepodważalne.
2) XL zdaje się twierdzić, że Sikorski u aliantów autorytetu nie miał, a Sowietom nie przeszkadzał1. Nie jestem apologetą Generała, postrzegam go raczej jako dość nieudolnego. Co nie zmienia faktu, że Mikołajczyk był jeszcze gorszy - znacznie gorszy. Sikorskiego alianci do różnych rzecz zmuszali. Ale Mikołajczyka po prostu olewali, okłamywali i rozstawiali po kątach. Mikołajczyk był dla Sowietów idealnym partnerem, Sikorski był trudniejszy i osobiście sądzę że w sytuacji krytycznej (a taka miała miejsce w lecie 1943) był w stanie ostro się postawić (choć nie mam pewności czy rzeczywiście by to zrobił - ale Sowieci też jej nie mieli).
3) XL wydaje się twierdzić, że PSZ nie miały znaczenia, bo były zbyt słabe2 (wbija przy okazji szpilkę Sikorskiemu, zresztą słusznie, choć do zasadniczego wątku ma się to nijak i tylko potwierdza przypuszczenie że oberwało mi się nie za tezę, tylko za to, że mimochodem postawiłem Sikorskiego w lepszym świetle niż widzi go XL) . Rzeczywiście liczebność Polskich Sił Zbrojnych nie była imponująca na tle dwóch głównych potęg alianckich (nie mówiąc o ZSRR). Należy jednak wziąć pod uwagę sytuację w momencie śmierci Sikorskiego - polskie lotnictwo odegrało kluczową rolę w Bitwie o Anglię i w 1943 roku nadal liczyło się Bitwie o Atlantyk, zaś II Korpus stanowił istotny element sił przygotowywanych do operacji "Avalanche" (inwazja Włoch kontynentalnych). W tym czasie liczebność wojsk pozostających do dyspozycji Wolnych Francuzów była porównywalna, ale raczej niższa - de Gaulle zaczął dysponować żołnierzami dopiero po zakończeniu wojny w Afryce (przejęcie francuskich kolonii), a więc właśnie od połowy 1943 r. Oczywiście, wycofanie polskich oddziałów z walki nie zmieniłoby losów wojny, ale mogło mieć duży walor propagandowy - to nie była jakaś tam brygada, którą dałoby się zamknąć w obozie na pustyni i zamilczeć, czy potraktować jako incydentalny bunt.
4) Niejasne wypowiedzi XL nt postawy Winstona Churchilla zdają się sugerować, że był on nastawiony od początku antypolsko i że nie myślał nigdy o powstrzymaniu ekspansji Stalina w Europie3. Otóż Churchill był wielkim wrogiem bolszewizmu od jego powstania i uważał że odtworzenie niepodległej Polski jest niezbędne właśnie dla ochrony Europy przed bolszewikami. Bynajmniej nie był całkowicie cynicznym politykierem, ani tym bardziej - zaślepionym miłością do Stalina głupkiem jak Roosevelt.Churchill porzucał "sprawę polską" stopniowo i to przede wszystkim ze względu na brak jej poparcia przez Roosevelta, bez którego nie był w stanie prowadzić wojny. Demonstracyjny bunt polskich oddziałów i wywołanie kryzysu politycznego przez polski rząd - uznawany wówczas bez zastrzeżeń przez Anglię i USA mogło - powtarzam - MOGŁO skłonić Churchilla do udzielenia Polsce gwarancji i wywarcia skutecznego nacisku na Roosevelta (potrzebującego głosów Polonii do reelekcji) w celu otwarcia drugiego frontu na Bałkanach.
5) XL kwestionuje prawdziwość twierdzenia "Sikorski i Churchill liczyli na szybką kampanię we Włoszech"4. Otóż można "szybko w górach", jeżeli cały kraj zaprzestanie walki i złoży broń - co też marszałek Badoglio uczynił 13 października 1943. Nikt nie mógł wiedzieć, że Niemcy przerzucą znaczne siły z frontu wschodniego do Włoch i stawią zaciekły opór. A w każdym razie był to tylko jeden z wielu możliwych scenariuszy; scenariusz że Niemcy związani w Rosji nie dają rady odbić Włoch, które do końca 1943 wpadają całe w ręce aliantów nie był nieprawdopodobny (przecież dlatego Churchill tak długo zwlekał z otwarciem frontu w Normandii - bo liczył na korzystny wynik kampanii włoskiej).A kampania włoska miała dla "sprawy polskiej" znaczenie zasadnicze, bo jej wygranie doprawadzić miało do inwazji na Bałkany i wyzwolenie Polski przez Anglików - i Polaków.
6) Wreszcie na koniec padają stwierdzenia sugerujące że nawet ewentualny kryzys wywołany przez Sikorskiego nic by nie zmienił5. To oczywiście kwestia dyskusyjna. Nie wiemy ani czy Sikorski na taki krok by się zdecydował, ani jakie były by tego konsekwencje. Dziejsza ocena nt szans powodzenia takiej akcji Sikorskiego ma zresztą drugorzędne znaczenie - ważne jest jak oceniał Sikorski te szanse i jak oceniał je Stalin (czy taka perspektywa była mu na rękę). Wbrew temu co sugeruje XL Anglicy i Amerykanie nie musieliby "wybierać" pomiędzy Polską a ZSRR. Udzielenie Polsce gwarancji nie spowodowałoby wycofania się Stalina z wojny (miał Niemców jeszcze w głębi Rosji i zawarcie separatystycznego pokoju nie było możliwe). Zupełnie na marginesie - nawet gdyby nic z takiego "buntu" nie wyszło, to co najwyżej polscy żołnierze posiedzeli by sobie w obozach internowania w Palestynie, a nie ginęli bezsensownie pod Monte Cassino.
Podsumowując: tym co naprawdę zniweczyło szanse na powodzenie "sprawy polskiej" był przebieg kampanii we Włoszech. Gdyby udało się szybko zająć Włochy, to Churchill miałby szansę przekonać Roosevelta do inwazji na Bałkany, a wówczas PSZ odegrały by przewidzianą dla nich rolę (wyzwolenie Polski, połączone z powstaniem wywołanym przez Armię Krajową). Oczywiście nie ma gwarancji, że Roosevelt nie uparłby się przy lądowaniu we Francji, ale byłoby mu trudniej. A już bardzo trudno byłoby mu, gdyby Sikorski wywołując kryzys wymusił gwarancje...
Kwestia śmierci Sikorskiego ma na tym tle znaczenie drugorzędne - również gdyby żył i nawet gdyby wywołał bunt, Polska mogła zostać przehandlowana w Teheranie - choć byłoby to trudniejsze. Jednak ten wpis - podobnie jak i poprzedni - nie jest o tym jakie szanse miała Polska na odzyskanie niepodległości, tylko czy Sowieci mogli mieć interes w zabiciu Sikorskiego. Otóż - powtórzę - moim zdaniem mogli. Bo w lecie 1943 scenariusz inwazji na Bałkany wydawał się realny militarnie, a Sikorski wywołując kryzys polityczny na tle Katynia mógł skłonić aliantów do udzielenia Polsce gwarancji, które wzmacniały prawdopodobieństwo że to właśnie w Grecji i Jugosławii otwarty zostanie drugi front. A to było Stalinowi bardzo nie na rękę.
1 XL: "Było dokładnie odwrotnie - pod pierwszym lepszym pretesktem Sowieci zerwali z jego rządem stosunki i nawet pies z kulawą nogą nie stanął w Sikorskiego obronie. Kreml miał go gdzieś". "Angole zmusili go do podpisania paktu z byle ruskim ambasadorzyną - umowa premier/naczelny wódz i ambasador w Londynie to kompromitacja prestiżowa tego pierwszego" "I to jego pozycję wzmocniło?" [zerwanie przez Stalina stosunków dyplomatycznych - ChC75]
2 XL: "...których nie udało mu się na szczęście zniszczyć. To konto Sikorskiego obciąża zagłada Brygady Podhalańskiej, którą szaleńczo przerzucił do upadającej Francji". "Czechy powiedzmy, z Francją to już nie przesadzajmy. W 1944 r. w walkach na zachodzie uczestniczyła jedna polska dywizja i cała francuska 1 Armia (złożona z dwóch korpusów)"
3 XL: "Skąd mial tę świadomość [zagrożenia za strony Stalina - ChC75], skoro do decydującej rozgrywki jeszcze nie doszło???". "Przed chwilą napisałeś, że Czerczil chciał przeciwstawić się sowieckim zamiarom podboju Europy. W takim razie dlaczego nie uderzył na Bałkany i dlaczego nie zakręcił kurka z L-L?" "Równie realnie liczyć, jak na pomoc w 1939 roku, nieprawdaż?" [o przekonaniu że Anglia wesprze polski oór wobec Stalina - ChC75]
4 "Ci panowie o Churchillu i Sikorskim - ChC75] chyba nigdy nie raczyli zajrzeć do atlasu. Szybko w górach? I po co w ogóle ten wstęp?"
5 "I co wówczas [w razie wycofania przez Sikorskiego polskich oddziałów z walki i zażądania gwarancji anglo-amerykańskich dla Polski - ChC75] AngloAmerykanie by zrobili? Wybrali jakąś tam Polskę, a nie sojusznika, który wiązał 70% sił zbrojnych III Rzeszy?"


Komentarze
Pokaż komentarze (11)