0 obserwujących
32 notki
77k odsłon
  758   0

Makaron

Muszę się zrelaksować - po wysłuchaniu setek wyborczych obietnic, przepychanek między sztabami, nawijania "makaronu' na uszy, chce mi się wyłączyć z rzeczywistości. Może włączyć coś miłego dla ucha, co nie będzie kolejnym spotem wyborczym, a co rozrusza biodra w ciekawsze rytmy? A potem, potem wyciągnę maszynke - do makaronu, który będzie lepiej strawny niż polityczne słowotoki. Ugotowany al dente domowy makaron tagliatelle, z wyśmienitym sosem, lampką białego wina.... mrrrauuu

Zapraszam na makaron z Caro Emerald...

Czerwone tagliatelle z łososiem w koniakowym sosie

Tak mi ostatnio przyszło do głowy, żeby zrobić jakąś akcję, ale dla odmiany nie polityczną. Jej celem byłaby formalna zmiana terminów pór roku. Przecież to całkiem się pokręciło, czyż nie? Lato zaczyna się w połowie maja, trwa maksymalnie do końca sierpnia. Od 1 września mamy regularną jesień, a zima przecież nie zaczyna się dzień przed Wigilią, ale najpóźniej w połowie listopada, gdy szaleją pierwsze zadymki śnieżne. No i tylko kłopot mam z wiosną, bo ona ni diabła nie przychodzi wcześniej niż przed końcem marca. Czyli wyszłoby na to, że zimy mamy 4 miesiące, a wiosny tylko dwa... ech... i co tu począć? W te "letnie" dni zatem, kiedy naprawdę już marznę, wyciągam z szafy szary, gruby sweter z wielkimi guzikami, rozpalam drewno w kominku i pichcę w kuchni rozgrzewające potrawy. Bawię się w wiewiórkę i robię zapasy na zimę, tyle, że zamiast do dziupli, wynoszę je do spiżarni. Wymyślam nowe ciasta na poprawę nastroju i ... i znów robię makaron... Zapraszam na kobiece makaronowanie bliskie mi kobiety z fartuchami kuchennymi, wyciągam wiejskie jaja, włoską mąkę i sól morską. Ścieram na tarce buraki i kręcimy tagliatelle w niezwykłym kolorze - czerwony przecież rozgrzewa :) A czerwone tagliatelle z łososiem w koniakowo-szalotkowym sosie przegania szarugę za oknem.
 

 

 
Lata mijają, pędzą coraz szybciej, u mnie każdej jesieni kolejna rocznica powstania bloga i znów powód, by wspomnieć o mojej małej, jakże radosnej misji - róbcie domowy makaron! Własnoręczne tagliatelle, spaghetti, pappardelle, czy ravioli ma zupełnie inny smak, inny wymiar. A świat widziany zza makaronowych firanek wydaje się bardziej oswojony. 
 
Mam jeden z Barcelony, jest piękny z Chorwacji, elegancki z Berlina i dwa z Zaczarowanej Doliny. Jeden w kolorach soczystej pomarańczy, dwa nieco bardziej romantyczne, fartuszysko "pani Cukierniczki" i jeszcze długa bordowa zapaska. Z szuflady pełnej  nastrojowych fartuchów kuchennych, wyjmuję dziś ten, który najlepiej nadaje się do tańca,  a potem włączam głośno Caro Emerald "Absolutely Me" i wsypuję mąkę do misy... Sami posłuchajcie jak dobrze się zaczyna :)
 
 
 
 
I cała płyta Caro jest taka fajna, energetyczna i radosna. W sam raz do makaronu! Zainspirowała mnie jej muzyką Ania (dziękuję), a płytę znalazłam w doskonałej cenie w ulubionym sklepie internetowym. Baaardzo polecam :)
No dobrze, to może jeszcze jeden śliczny utwór "Back It Up"
 
 
 
Zrobienie pierwszego makaronu wspominam jako wielkie przeżycie - w sumie 3 składniki - mąka, jaja i sól i "toto" niby ma być pyszne? Eeee coś mało skomplikowane, pewnie będzie jakiś haczyk i na pewno się nie uda. A jednak okazało się - najpierw proste, potem zabawne, a jeszcze później relaksujące i odprężające. Uwielbiam robić tagliatelle! I wciągam w tę moją pasję, albo chociaż zapraszam do zabawy wszystkie kobiety, które lubią chociaż czasami mieć nos i łokcie ubrudzone mąką. Bardzo gorąco Was namawiam - umówcie się we dwie, trzy, kupcie najlepszą mąkę, jaja od kur z wolnego wybiegu i sól morską. Nie zapomnijcie o papierowych torebkach (takich dużych, jak od pieczywa), by móc w nich układać wysuszone nitki, o dobrym winie, żeby było weselej i świetnej, radosnej muzyce, która zapewni jeszcze lepszy nastrój.
 
 
Gdy już opanujesz prosty sposób robienia makaronu (jednak polecam nabycie maszynki do wałkowania i krojenia), otworzysz się na najbardziej wymyśle wariacje - kolorów tagliatelle, czy spaghetti, farszów do ravioli, sosów do własnego makaronu. I oto znajdzie się tysiąc powodów, by na domową pastę zaprosić przyjaciół.
 
Tym razem nucąc sobie z Caro Emerald, zrobiłam czerwone tagliatelle, o którym już pisałam, jak jest proste i ładne. By nie straciło koloru, do wody, w której je gotowałam dodałam sok z cytryny. Świetnie do czerwonego tagliatelle  pasuje łosoś w szalotkowo-koniakowym sosie z dodatkiem soku z cytryny i kremowej śmietany. 
Pamiętaj, by robiąc domowy makaron, odłożyć kilka płatów makaronowych przed pocięciem i wykorzystać je do ravioli - na przykład czerwonego ze szczawiem, kozim serem i pancettą. Mrrrauuuu....
 
 

 

spory pęczek domowego tagliatelle
 
120g świeżego łososia
oliwa z oliwek i łyżeczka masła
4 szalotki
100 ml kremówki
½ lampki koniaku
ok 30ml soku z cytryny
pieprz, gałka muszkatołowa, sól morska
 
Szalotkę pokrój w piórka i przesmaż nalekko przesmaż na rozgrzanej oliwie z masłemaż zmięknie.Pokrój łososia w dość spore paski, dodaj  do szalotki i chwilę razem przesmaż, pilnując by łosoś się nie rozpadł. Wlej sok z cytryny, kremówkę i dopraw do smaku solą i gałką muszkatołową. Zredukuj sos do lekkiego zgęstnienia i dodaj koniak. Wymieszaj z ugotowanym wcześniej makaronem, i podawaj z grubo mielonym pieprzem.Smacznego :)
 

Soczyście zielone tagliatelle z cytrynowo-pietruszkowym pesto

Uwielbiam kolory w kuchni. Kolory, które pachną, smakują, chrupią i orzeźwiają. i zachwycam się samą myślą, że kolorami w kuchni będę się bawić całe siedem miesięcy - od wczesnej wiosny do późnej jesieni.. Pierwsze kuchenne kolory to delikatna zieleń - młodych ziół, rzeżuchy, szczypiorki i natki pietruszki. Zielony jak chrupiące szparagi i młody szpinak.  Potem nastaje różowy, jak rabarbar i jasna czerwień truskawek, ciemny róż malin i kremowy jak młode ziemniaki. Późną wiosną i wczesnym latem szaleje  bordo, pomarańcz i czerwień. Upalne lato przynosi żółty, pomarańczowy, ciemnozielony i  fiolet bakłażanów. Kończę kolory w kuchni na brązowych grzybach, ciemnopomarańczowej dyni  i śliwkowych śliwkach ususzonych na zimę. Uwielbiam kolory w kuchni! Pamiętacie fasolki wszystkich smaków u Harry'ego Pottera? a może kolorowe piegi w Akademii Pana Kleksa? Lubię karmić kolorami :) Pysznie smakuje połączenie zieleni natki, cytrynowej żółci i kremowego tagliatelle...
 
   
Domowy makaron jest pyszny, prosty i pozwala się zrelaksować w kuchni. Tak niewiele do niego potrzeba! Na przykład jeden z rodzajów pesto z mojej pesto-kolekcji. Czy robiliście już zielone, orzeźwiające pesto cytrynowo-pietruszkowe? Pierwszy raz robiłam je dwa lata temu i najlepiej smakuje nam właśnie wiosną.
 
Jak zrobić domowy makaron - pisałam już wiele razy - wystarczy dobra mąka, jajko i sól. Koniecznie spróbujcie!  Samodzielnie klejone ravioli, długie paski tagliatelle lub cięte radełkiem pappardelle dają wiele satysfakcji :)
 
 
Natka pietruszki, ta świeża, wiosenna, jest niezwykle aromatyczna. Kupuję jej wielkie pęki na targu, odzieram listki z łodyżek, ucieram z sokiem i skórką z sycylijskich cytryn, dodaję uprażone na złoto pestki słonecznika i świeży pachnący parmezan. Doprawiam czosnkiem, pieprzem, najlepszą oliwą i ... zjadam połowę na grzance, zanim zdąży się ugotować makaron :)
 
 
Pesto cytrynowo-pietruszkowe jest  błyskawiczne do zrobienia, niedrogie i świetnie nadaje się do mrożenia. Dzięki nucie cytryny jest świetną formą podania dzieciom bogatej w witaminę C natki pietruszki :)


100g pestek słonecznika uprażonych suchej patelni
2 ząbki czosnku - ok 3g
50g listków natki pietruszki bez łodyżek
40g startego parmezanu
ok 120ml ml oliwy extra virgin
skórka otarta z 1 cytryny - ok 2g
30g soku wyciśniętego z cytryny
1/3 łyżeczki soli morskiej
1/3 łyżeczki grubo zmielonego pieprzu

Uprażone na złoto pestki słonecznika wystudź, a następnie zmiksuj z czosnkiem w malakserze. Dodaj pozostałe składniki i zmiksuj na gładką pastę, na końcu dopraw solą i pieprzem. Pesto cytrynowo-pietruszkowe możesz przechowywać ok tygodnia w lodówce w słoiczku, ale ja zazwyczaj robię więcej, by obdzieranie listków z łodyżek było bardziej 'hurtowe' mrożę pesto w porcjach w rynience do kostek lodu. 
Ugotuj makaron al dente w osolonej wodzie. Zachowaj kilka łyżek wody z gotowania makaronu. Ok 2 łyżek pesto wymieszaj z gorącym makaronem, jeśli jest zbyt gęste, dodaj zachowaną wodę. Wymieszaj i od razu podawaj. Możesz na wierzchu posypać wiórkami parmezanu lub uprażonymi pestkami słonecznika. Pycha!
 

A teraz podstawy, czyli domowe tagliatelle

 
Gdybym miała wybrać tylko jedno jedyne danie/potrawę, której robienie sprawia mi największą przyjemność, byłby to domowy makaron - tagliatelle. Zawsze mam w domu mąkę "00", bo z takiej smakuje nam najbardziej, sól morską, wspaniałe wiejskie jaja. I pomocnikakuchennego, z którym w mojej kuchni poszukuję.
 

na 2 średnio głodne osoby przygotuj:

100g mąki typu "00"
1 duże jajko
szczyptę soli morskiej

Podane składniki zagniataj kilkanaście minut (u mnie mikser z hakiem). Odstaw na godzinę do lodówki przykryte folią.  Odcinaj ciasto po kawałku i  wałkuj do właściwej grubości (u mnie w wałkownicy do makaronów po dwa razy na poziomie od 1 do 5). Odwieś na kilka minut, by nieco się podsuszył. Tnij na tagliatelle (u mnie maszynka do makaronów). Odwieszaj na wieszak lub rozrzuć na blacie oprószonym mąką. Gotuj w osolonej wrzącej wodzie do wypłynięcia (zaledwie ok 4-5 min).
A jeśli, tak jak ja, zrobisz  większą ilość, ususzony makaron zdejmuj z wieszaka i przechowuj w papierowej torebce nawet kilka tygodni, byle się nie zakurzył.
 
 

 ChilliBite życzy smacznego :)

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości