106 obserwujących
765 notek
1236k odsłon
  784   0

11.11. Kompromitacja polskich służb. Jak będzie na Euro?

D. Tusk i jego świta (, m.in. mierny minister sprawiedliwości K. Kwiatkowski - który nota bene notuje świetne wyniki wyborcze/popularności - ktoś mi wytłumaczy ten ewenement?) jeszcze 11 listopada zapowiedzieli bezwzględną rozprawę z chuliganami urządzającymi bijatyki przy okazji święta narodowego i pośpieszne zmiany w prawie o zgromadzeniach. Reakcja typowa dla lidera PO, kalka sprawdzonych wcześniej bajdurzeń o rychłej kastracji pedofilów, walce z kibolami, czy eliminacji dopalaczy. Przy każdej poważniejszej okazji - kontrowersyjnym wydarzeniu, które skupia uwagę mediów premier zachowuje się tak samo - ad hoc składa stanowcze deklaracje o zaangażowaniu rządu w zwalczaniu ujawnionej patologii i...czeka na niechybny poklask, pochwały. Nigdy się z resztą nie rozczarowuje - pokrótce tłum dziennikarskich klakierów puszcza w obieg stosownie podrasowaną narrację, snując podniety - "jakże wspaniałe wystąpienie, refleks, diagnoza problemu i ambicja celów"...

Niewielu ma ochotę podrążyć tematykę, zajrzeć za kulisy. Pytania nielicznych dziennikarzy o przyczyny patologii, które jakimś cudem istnieją w Polsce po pełnej kadencji rządów PO, są traktowane w kategoriach kolaboracji z kaczyzmem (vide: wypowiedzi S. Niesiołowskiego na temat red. Lisickiego). To w jaki sposób media mierzą się ze zdarzeniami z piątku jest wyznacznikiem problemu - opisywanego wyżej zjawiska.

Zauważmy, nikt (poza nielicznymi wyjątkami) nie pyta dlaczego służby miejskie i państwowe pozwoliły tzw. antyfaszystom zablokować legalną, patriotyczną manifestację? Czyżby pytanie to było niestosowne "tylko" z uwagi na fakt uczestniczenia w tej prowokacji celebrytów z wysoko postawionymi pracownikami AGORY S.A. na czele? Nie przypominam przy tym sobie, by policja pozwoliła na podobne łamanie prawa przez przeciwników gorszących przecież, godzących w dobre obyczaje i moralność publiczną parad gejów, lesbijek, transseksualistów i innych lewaków. Każda próba blokowania takich "pochodów" w ostatnich latach była przez policję brutalnie tłumiona.

Nie może być przy tym mowy o żadnym obywatelskim nieposłuszeństwie. Na konfrontacje z uczestnikami Marszu Niepodległości oficjalnie zaproszeni zostali bandyci z Niemiec. Ów zaproszenie sygnowali wszyscy członkowie Porozumienia 11 listopada - w tym kreowani w mediach na autorytety moralne: S. Sierakowski, R. Kurkiewicz, K. Szczuka, etc. Ci ostatni doskonale zdawali sobie sprawę kogo i po co zapraszają; goście zza zachodniej granicy udowodnili po wielokroć swoje nadzwyczajne "kompetencje" przy podobnych "akcjach" w innych miastach Starego Kontynentu. Do Warszawy przyjechali wyposażeni w pałki, czarne kombinezony, kominiarki i sprzęt ratowniczy. Z takim ekwipunkiem mogli spokojnie przekroczyć granicę, dojechać do stolicy, dokonać zgrupowania i ruszyć na łowy. Wystarczyło się mieć biało-czerwony szalik lub czapkę i "się napatoczyć". Trwałe wspomnienia gwarantowane.

Służby zareagowały dopiero wtedy, gdy już było po wszystkim.

Przypominam sobie, jak nasi dzielni policjanci pieją, kiedy uda im się rozbroić jakaś grupkę kiboli zmierzających z bejzbolami na mecz piłkarski/ustawkę okołomeczową. Pokazują do kamery zabezpieczony tasak, pałkę, kastet; zastrzegają, że coraz skuteczniej infiltrują środowiska zadymiarzy. Ręce same biją brawo!

Na taką uwagę naszych śledczych nie mogli liczyć słynni na całą Europę niemieccy chuligani z Antify. Polskie służby widocznie uwierzyły w stereotypowy obraz porządnych, postępowych, przyjaznych krewniaków Steffena Möllera. Tylko o czym to świadczy?

Kiedy lider opozycji wyraził swoją złość wywołaną sytuacją ze wszech miar kuriozalną - grupa zamaskowanych niemieckich bandytów w centrum Warszawy bez większych przeszkód terroryzuje zwykłych, często przypadkowych przechodniów - zarzucono mu "sianie nienawiści":

"Ale to, co zrobił prezes PiS, to klasyczne sianie nienawiści. Nie można tego skwitować prostym zdaniem, że po raz kolejny Jarosław Kaczyński dał upust swojej antyniemieckiej fobii. Bo za tą fobią szefa największej opozycyjnej partii kryje się znacznie więcej. Kryje się wzrost nastrojów niechęci, a nawet nienawiści do naszych najbliższych sąsiadów, szerzenie ksenofobii, jątrzenie, zatruwanie dusz i umysłów setek tysięcy ludzi. Kryje się to wszystko, co było w przeszłości nieszczęściem Europy i na co nie ma miejsca w Europie unijnej."

Pani Naszkowska zamiast kilku mocnych słów pod adresem polskich służb (MSWiA) które w przeddzień Euro 2012 w sposób oczywisty nie sprostały elementarnym zadaniom, woli rozpływać się nad "jątrzeniem", ksenofobią", "zatruwaniem dusz i umysłów" przez J. Kaczyńskiego. Jeśli to standard w Europie unijnej, dziwić nie może jej obecna dramatyczna sytuacja. Nie tylko ta gospodarcza....

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale