106 obserwujących
765 notek
1236k odsłon
  1867   0

Nie miej do Generała żalu i pretensji! O cenzorach "patriotach"

P. Śmiłowicz słusznie zwraca uwagę na kompletne upolitycznienie "Wiadomości". Sztandarowy program TVP nie pokusił się o rzetelną informację na temat wczorajszego marszu niepodległości zorganizowanego przez PIS. O tym event-cie - niewątpliwym wydarzeniu dnia, nieco więcej było mowy u konkurencji - w TVN i Polsacie, choć realną relację zdały tak naprawdę jedynie niezależne media z salonem24 i niezalezna.pl na czele.

Nie jest to bynajmniej odosobniony przypadek. Równie znamienna cisza panowała po publikacji "GPC" traktującej o potajemnym nagrywaniu przez Edmunda Klicha, szefa Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych swoich konwersacji z Bogdanem Klichem - szefem MON, tuż po katastrofie smoleńskiej. Z treści zapisanych rozmów wynika, iż polski minister stanowczo sprzeciwiał się obwinianiu strony rosyjskiej za to, iż nie zdecydowała się zamknąć smoleńskiego lotniska i skierować rządowego Tupolewa do portu "zapasowego", np. w Witebsku czy Moskwie. Sprzeciwiał się, choć zgodnie z procedurami obowiązującymi w cywilizowanym świecie, tak właśnie Rosjanie winni byli się zachować. Wobec powyższego nasuwa się podstawowe pytanie: jak można mówić na serio o partnerskich stosunkach z Moskwą zrzekając się jednocześnie jakichkolwiek od niej oczekiwań w zakresie przestrzegania elementarnych przyjętych standardów, reguł, zasad, zachowań?

Media mainstreamu pieją dziś z zachwytu nad faktem podpisania przez Sikorskiego i Ławrowa umowy o tzw. małym ruchu granicznym. Słowem nie wspominają przy tym o niezrozumiałej indolencji Moskwy wobec błagań naszych śledczych o wydanie nam wraku rozbitego pod Smoleńskiem Tupolewa, nie mówiąc o innych kardynalnych dla najważniejszego polskiego śledztwa dowodach...

We wczorajszych relacjach z 30. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego kuł po oczach brak ocen działań głównego "bohatera" tamtych ponurych dni. Postać W. Jaruzelskiego pojawiała się jedynie w migawkach słynnego wystąpienia, kiedy to moskiewski sługus odczytywał wyrok wydany przez siebie na swych współobywateli. Próżno było szukać wypowiedzi historyka, który objaśniłby w kilku zdaniach realne powody wyprowadzenia przez komunistyczną juntę wojska na ulice polskich miast.

Promowano natomiast głosy "rozsądku", choćby takie:

"On (Jaruzelski - przyp. chinaski) reprezentował racje swojej politycznej formacji. Nigdy nie rozumiałem tych wszystkich protestów naszej strony przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Powtórzę się, chcieliśmy rzeczywiście rozwalić ten system za pomocą konia trojańskiego w postaci "Solidarności". Albo my, albo oni. Gdybyśmy wtedy mogli ich internować, tobyśmy ich internowali, tak samo jak oni nas. Podeprę się tu Danutą Wałęsą, która w swej autobiografii rozsądnie zauważa, że nie ma do Generała żalu i pretensji, ponieważ robili oni to, co było słuszne z ich punktu widzenia."

Cóż to za retoryczna figura? Do czego się de facto sprowadza? No przecież - do zrównania stron. Oni mięli swoje racje, my swoje. Powinniśmy to zrozumieć, po latach poskromić emocje i zrównoważyć opinie. Oni czynili zło, choć w ich mniemaniu to było dobro, motywowane swoiście rozumianym patriotyzmem, dążeniem do utrzymania państwa w kształcie jaki kochali.  My czyniliśmy dobro, choć w mniemaniu braci-komunistów to było zło, ponieważ godziło w fundamenty systemu. Konflikt wartości, to wszystko.

O ile bierność D. Wałęsy wobec elementarnych historycznych faktów jestem w stanie jakoś tam usprawiedliwić (prosta kobieta to przecież), o tyle "rżnięcie głupa" przez wykształconego publicystę największego polskiego dziennika, pisarza, osoby znającej realia wczesnych lat '80 nie sposób zrozumieć, tym bardziej zaakceptować.

Słuszny z punktu widzenia Hitlera był holocaust, z punktu widzenia Stalina słuszna była  rozprawa z kułakami (wielki głód), polską inteligencją (Katyń), urojonymi wrogami (wielkie czystki). Czy szczere przeświadczenie kryminalistów, socjopatów, seryjnych morderców o słuszności własnych działań, o misji, którą im powierzono, uzasadnia ich zbrodnie i okrucieństwo?

Do tego wszak sprowadza się szaleńcza interpretacja działalności gen Jaruzelskiego. Skoro tak znani i lubiani osobnicy nie mają do generała pretensji, jakże może mieć ją taki maciupeńki, zwykły Polaczek? No, chyba że pragnie wysyłki do ciemnogrodu, gdzie władze dzierżą faszyści i antysemici...

Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale