Blog
"zapiski z jaskini lwa"
chinaski
chinaski Obserwator barowego życia. Nieszczęśnik walczący w imię zasad!
107 obserwujących 765 notek 1232053 odsłony
chinaski, 14 kwietnia 2012 r.

Michnik kpi z inteligencji Polaków

W przestrzeni publicznej po wielokroć padały idiotyczne oskarżenia, iż PIS realizuje interesy imperialnej Rosji. Miała to być prostacka, acz skuteczna odpowiedź na krytykę, jakiej J. Kaczyński nie szczędził B. Komorowskiego i D. Tuskowi w kontekście ich polityki wobec Moskwy. Obrano w tym zakresie najprostszą, wypróbowaną metodę - tzw. przyklejanie łatki. Kaczyńskiemu zaczęto zarzucać skrajną rusofobię, która niechybnie zaprowadzi Polskę (o ile władzę zagarną kaczyści) na skraj wojny z putinowską Rosją. Stanie się to efektem buńczucznej postawy szaleńca Kaczyńskiego, który owładnięty pragnieniem zemsty za (wyimaginowany) mord brata, będzie dążył do ciągłych spięć, konfrontacji. Mówiąc krótko: Kaczyński gwarantuje, jeśli nie wojnę, to co najmniej stan permanentnego zagrożenie ze strony łakomego sąsiada; Tusk - ciepłą wodę w polskich domach, której Putin raczej nam nie zakręci - jeśli będziemy wystarczająco grzeczni. Dlatego lepiej udawać "partnerstwo" godząc się na kolejne ustępstwa wobec Ruskich, niż ryzykować konfrontację, w której nie mamy żadnych szans. Ten proponowany "pragmatyzm", godzi co prawda w całą koncepcję bezpieczeństwa, jakie mięliśmy uzyskać wstępując do NATO i UE, podporządkowując się Niemcom. Czołowymi apologetami tej koncepcji byli wszak głosiciele tezy o rusofobicznym usposobieniu J. Kaczyńskiego, tylko któż z realnych adresatów narracji salonu te "niuanse" wychwyci?

A. Michnik w swym najnowszym komentarzu dla "Gazety Wyborczej", z pełną świadomością sięga po wyżej zakreślony mechanizm. Piszę:

"Czy Jarosław Kaczyński jest agentem wpływów rosyjskich służb specjalnych? - zapytał sarkastycznie znany brytyjski komentator. Tłumaczyłem dość długo, że nie jest on agentem, tylko uparciuchem przywiązanym do własnych fantazji.(...)Nie, Jarosław Kaczyński nie jest agentem. Nigdzie na świecie nie ma agentury, która by ośmieszała Polskę równie skutecznie."


Dlaczego zdaniem Michnika, J. Kaczyński szkodzi (, skoro ośmiesza) Polsce dziś bardziej niż agentury obcych, nieprzychylnych nam krajów? Choćby rosyjskiej, która ma niewątpliwy wpływ na dramatyczne w ostatnim czasie zaognienie stosunków Warszawy z Wilnem? Naczelny "Wyborczej" w odpowiedzi zestawia działania PIS przedsiębrane wokół tragedii smoleńskiej do..."mitologii" uprawianej przez największych stalinowskich propagandzistów:

"Koroną sowieckiej mitologii była opowieść o państwie Stalina, miłującym pokój pogromcy Hitlera.(...)
Kłamstwo o zamachu na Lecha Kaczyńskiego jest zwieńczeniem opowieści mitologicznej o tym, że dzisiejsza Polska nie jest państwem niepodległym i demokratycznym, lecz niemiecko-rosyjskim kondominium..."


Nie będę się rozwodził nad uczciwością, czy wrażliwością Pana Nadredaktora. Zachęcić mogę jedynie do sięgnięcia pamięcią kilka lat wstecz. Jak Michnik reagował wówczas, kiedy ponad wszelką wątpliwość uzyskaliśmy wiedzę na temat konfidenckiej działalności Maleszki czy choćby Boniego? Był ich kłamstwami zniesmaczony? Pisał o szkodzeniu Polsce? Gdzież tam, dalej bił w antylustracyjny dzwonek bredząc z nienawiścią o "policjantach pamięci".
Co więcej, nie pamiętam, by J. Kaczyński stwierdził jednoznacznie, iż dnia 10 kwietnia 2010 r. nastąpił zamach na polską delegację zmierzającą na uroczystości rocznicowe do Katynia. W tym zakresie to Michnik, mówiąc delikatnie, mija się z prawdą. Lider PIS ponosił, iż kwestia zamachu jest jedną z wersji zdarzenia, które winny być przedmiotem wnikliwych badań niezależnych ekspertów. W świetle polityki dezinformacji odnośnie Smoleńska, elementarnych stwierdzonych zaniechać i błędów rządzących, wątpliwości lidera opozycji, równocześnie członka najbliższej rodziny poległego Prezydenta RP, są w pełni zrozumiałe i oczywiste. Trudno wreszcie dziwić się, że w takiej sytuacji coraz większy odsetek Polaków manifestuje swą wiarę w zamach. W końcu do przedmiotowego zdarzenia doszło w kraju niedemokratycznym, gdzie władza fizycznie eliminuje swoich krytyków, dopuszcza się ludobójstwa na Kaukazie, dokonuje inwazji na niepodległą Gruzję, etc, etc.  

Nadredaktor-relatywista pisze o ośmieszaniu Polski. Ja napiszę o ośmieszaniu dziennikarstwa. Redaktor Michnik przez ponad 20 lat kieruje gazetą, która miała być wyznacznikiem dla kreującego po upadku PRL polskiego świata medialnego - tzw. "czwartej władzy". Tak też się stało, wiele późniejszych tytułów, w tym zdecydowana większość mediów komercyjnych, naśladowała (i wciąż to robi, ze zdwojoną siłą) "Wyborczą". Czy w ten sposób wykreowano w Polsce oczekiwany pluralizm głosów opinii - jeden z fundamentów demokracji? Nie. Michnikowszczyzna, niczym niechlubna propagandowa prasa czasów minionej epoki, nie znosiła sprzeciwu. Permanentnie wyzbywała się z własnego grona ludzi, którzy mięli ambicje i odwagę myśleć nieco inaczej niż Nadredaktor. Remuszko, Wildstein, Graczyk, Jachowicz... Lista jest coraz dłuższa. Nie możemy mówić o pluralizmie, kiedy jedna opcja (bliska Michnikowi) opanowała praktycznie wszystkie ogólnopolskie stacje telewizyjne i radiowe. To zaś są obecnie najpopularniejsze media, mające zasadniczy wpływ na kształtowanie, wychowywanie Polaków. W nich właśnie kolportuje się na masową skale interpretacje zdarzeń autorstwa podwładnych Nadredaktora. Wystarczy przejrzeć z rana "Gazetę", a potem oglądać popołudniowe/wieczorne programy publicystyczne/informacyjne w największych, najpopularniejszych stacjach i portalach .
   

Parodia dziennikarstwa. Parodia demokracji.

W takich warunkach wypromowano "newsy" Gazety o "lądujących debeściakach", "kłótni Błasika z Protasiukiem", "okupowaniu kokpitu przez podpitego gen. Błasika", wreszcie o "problemach alkoholowych ś.p. L. Kaczyńskiego". Polakom należy się odpowiedź na podstawowe pytania: dlaczego "profesjonaliści" z GW dopuszczali się tych wszystkich ohydnych oszczerstw? Dlaczego kłamali, by w ten sposób wesprzeć putinowską wersję zdarzenia, otumanić naród? Jakie zdanie o Polsce mają jej obserwatorzy z innych krajów, kiedy widzą fanatyczne zaangażowanie po stronie rosyjskiego MAKu największego polskiego dziennika? Kto tak naprawdę próbuje - zbyt często skutecznie - nieustannie ośmieszać Polskę i inteligencję jej mieszkańców?

Opublikowano: 14.04.2012 13:43.
Autor: chinaski
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @UFKA Redaktorowi sodówka uderzyła do głowy. Zablokował mnie Warzecha na tt, bo...
  • Janina Jankowska Witam. Ależ rozczarowujący, niesprawieliwy tekst. Zwłaszcza fragment:...
  • Cezary Krysztopa Szacuneczek, Czarku! Szlachetna postawa. Mam wrażenie (niestety), że...

Tematy w dziale