W poprzednim wpisie przedstawiłem problem chińskich samochodów, dronów i robotów autonomicznych, które dzięki rozbudowanym systemom sensorycznym mogą gromadzić ogromne ilości informacji o swoim otoczeniu. Jednak samochody poruszające się po drogach, drony fotografujące infrastrukturę czy roboty mapujące prywatne mieszkania są zaledwie widoczną częścią znacznie większego zjawiska. Prawdziwa rewolucja w działalności wywiadowczej dokonuje się bowiem w infrastrukturze, której przeciętny użytkownik niemal nigdy nie dostrzega. W kamerach monitoringu zamontowanych na budynkach, routerach obsługujących domowe sieci, urządzeniach telekomunikacyjnych operatorów, smartfonach przechowujących historię naszego życia oraz serwerach, przez które przepływają informacje. To właśnie w tej przestrzeni zaciera się granica między zwykłym produktem technologicznym a potencjalnym instrumentem strategicznego oddziaływania na całe społeczeństwa.
Przez dziesięciolecia państwa inwestowały ogromne środki w budowanie systemów rozpoznania elektronicznego. Podsłuchiwanie komunikacji, przechwytywanie sygnałów radiowych, analiza ruchu telekomunikacyjnego czy obserwacja wybranych obiektów wymagały specjalistycznej infrastruktury oraz dostępu do odpowiednich punktów sieci. Rozwój internetu i globalizacja produkcji elektroniki zmieniły jednak charakter tego problemu. Współczesne urządzenia same komunikują się z zewnętrznymi serwerami, regularnie pobierają aktualizacje i korzystają z rozbudowanych usług chmurowych. W efekcie producent sprzętu może utrzymywać techniczną relację z urządzeniem przez wiele lat po jego sprzedaży. Z punktu widzenia użytkownika jest to wygodne rozwiązanie. Z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego oznacza natomiast, że podmiot kontrolujący oprogramowanie i infrastrukturę komunikacyjną może posiadać trwałe możliwości oddziaływania na urządzenia funkcjonujące na terytorium innego państwa.
W przypadku Chin znaczenie tego zjawiska jest szczególne. Nie mamy bowiem do czynienia wyłącznie z wielkim eksporterem elektroniki. Chińska Republika Ludowa jest państwem autorytarnym, w którym Komunistyczna Partia Chin sprawuje nadrzędną kontrolę nad systemem politycznym, a aparat bezpieczeństwa i wywiadu dysponuje szerokimi kompetencjami. Jednocześnie Chiny prowadzą aktywną politykę ekspansji technologicznej, rozwijają własne standardy komunikacyjne, inwestują w sztuczną inteligencję i dążą do zwiększenia swojej roli w globalnej infrastrukturze cyfrowej. W takim systemie rozdzielenie interesów wielkiego przedsiębiorstwa technologicznego od strategicznych interesów państwa jest znacznie trudniejsze niż w państwach o silnych mechanizmach niezależnej kontroli sądowej i politycznej.
Kamery monitoringu
Kamery monitoringu należą do najbardziej rozpowszechnionych urządzeń elektronicznych na świecie. Znajdują się w sklepach, biurach, magazynach, szkołach, szpitalach, zakładach przemysłowych, budynkach administracyjnych i prywatnych domach. Wiele z nich funkcjonuje nieprzerwanie przez całą dobę, rejestrując obraz otoczenia, a niektóre również dźwięk. Szczególną pozycję na tym rynku zdobyli chińscy producenci, przede wszystkim Hikvision i Dahua, oferujący szeroką gamę urządzeń przeznaczonych zarówno dla użytkowników indywidualnych, jak i dużych systemów monitoringu przemysłowego. Ich sukces wynikał między innymi z konkurencyjnych cen, rozbudowanych funkcji i dostępności urządzeń w niemal wszystkich segmentach rynku.
Problem zaczyna się w momencie, gdy uświadomimy sobie, że nowoczesna kamera monitoringu nie jest już wyłącznie urządzeniem przesyłającym obraz przewodem do lokalnego rejestratora. Coraz częściej stanowi element rozbudowanego systemu informatycznego. Może korzystać z połączenia internetowego, usług chmurowych, zdalnego zarządzania, aplikacji mobilnych oraz mechanizmów automatycznej aktualizacji. W zależności od konfiguracji część komunikacji odbywa się za pośrednictwem infrastruktury producenta. Użytkownik może oglądać obraz z kamery znajdującej się w domu, będąc tysiące kilometrów dalej, bez konieczności samodzielnego konfigurowania skomplikowanych połączeń sieciowych. Wygoda ta ma jednak swoją cenę: zwiększa zależność systemu od zewnętrznej infrastruktury i rozszerza liczbę potencjalnych punktów dostępu.
Nie oznacza to, że każda kamera nieustannie przesyła nagrania do Chin. Oznacza natomiast, że w określonych architekturach komunikacyjnych producent może odgrywać istotną rolę w zestawianiu połączeń, zarządzaniu urządzeniami lub przetwarzaniu danych. Jeżeli system został niewłaściwie zabezpieczony, posiada podatności albo umożliwia zdalną zmianę konfiguracji, potencjalne konsekwencje mogą być poważne. Warto również pamiętać, że użytkownik końcowy nie zawsze posiada wiedzę pozwalającą ustalić, z jakimi serwerami komunikuje się urządzenie i jakie informacje są przesyłane. Szczególnie dotyczy to tanich kamer sprzedawanych pod różnymi markami handlowymi, wykorzystujących podobne komponenty i oprogramowanie pochodzące od zewnętrznych dostawców.
W 2022 roku amerykańska Federal Communications Commission podjęła istotne działania wobec określonych urządzeń telekomunikacyjnych i monitoringu produkowanych przez chińskie przedsiębiorstwa. Ograniczenia objęły między innymi sprzęt Hikvision i Dahua przeznaczony do zastosowań związanych z bezpieczeństwem publicznym, ochroną obiektów rządowych, bezpieczeństwem infrastruktury krytycznej oraz innymi celami bezpieczeństwa narodowego. Decyzje te nie były jedynie konsekwencją pojedynczego incydentu technicznego. Wynikały z szerszej oceny zagrożeń związanych z obecnością określonych technologii w amerykańskiej infrastrukturze.
Podobne obawy pojawiły się w Wielkiej Brytanii. W listopadzie 2022 roku brytyjski rząd polecił departamentom administracji centralnej zaprzestanie instalowania kamer produkowanych przez przedsiębiorstwa podlegające chińskiemu prawu wywiadowczemu w szczególnie wrażliwych lokalizacjach. Zalecono również rozważenie usunięcia istniejących urządzeń w odpowiednich przypadkach. Decyzja miała charakter prewencyjny, ale jej znaczenie polityczne było jednoznaczne. Brytyjskie państwo uznało, że pochodzenie technologii, zależności prawne producenta oraz możliwość uzyskania dostępu do infrastruktury monitoringu stanowią istotne elementy oceny bezpieczeństwa.
Huawei i ZTE. Problem kontroli nad siecią
Jeszcze większe znaczenie strategiczne ma infrastruktura telekomunikacyjna. Kamera może obserwować określony fragment przestrzeni, natomiast urządzenia tworzące sieci telekomunikacyjne uczestniczą w przesyłaniu informacji pomiędzy milionami użytkowników. Routery, przełączniki, stacje bazowe, systemy zarządzania siecią oraz oprogramowanie operatorów odpowiadają za funkcjonowanie komunikacji, od której zależy współczesna gospodarka i administracja państwowa. Właśnie dlatego spór dotyczący chińskich przedsiębiorstw Huawei i ZTE od początku wykraczał daleko poza zwykłą konkurencję gospodarczą.
W 2020 roku brytyjskie władze zdecydowały o wycofaniu sprzętu Huawei z krajowych sieci 5G w określonym harmonogramie. Wcześniej brytyjskie instytucje bezpieczeństwa prowadziły szczegółowe analizy technologii tego producenta. National Cyber Security Centre wskazywało na problemy związane z bezpieczeństwem i jakością procesów inżynierii oprogramowania, które utrudniały zapewnienie odpowiedniego poziomu zaufania do systemów. Jednocześnie znaczenie miały amerykańskie ograniczenia eksportowe, wpływające na łańcuch dostaw Huawei. Nie wszystkie te zastrzeżenia były dowodami świadomego szpiegostwa. Stanowiły jednak podstawę do uznania, że dalsza zależność infrastruktury telekomunikacyjnej od tego dostawcy może generować nieakceptowalne ryzyko.
Z perspektywy kontrwywiadowczej zasadniczy problem polega na tym, że infrastruktura telekomunikacyjna jest systemem o ogromnym znaczeniu strategicznym. Podmiot posiadający odpowiednio wysoki poziom dostępu do jej elementów może potencjalnie wpływać na dostępność usług, obserwować wybrane aspekty ruchu sieciowego, uzyskiwać informacje diagnostyczne albo wykorzystywać podatności oprogramowania. Zakres takich możliwości zależy od konkretnej architektury, konfiguracji i uprawnień, dlatego nie można automatycznie przypisywać każdemu producentowi zdolności do przechwytywania dowolnej komunikacji. Jednak sama możliwość ingerencji w systemy o tak dużym znaczeniu powoduje, że państwa muszą stosować znacznie bardziej rygorystyczne kryteria bezpieczeństwa niż w przypadku zwykłej elektroniki konsumenckiej.
Smartfon. Najbardziej osobiste urządzenie współczesnego człowieka
Spośród wszystkich urządzeń elektronicznych smartfon jest prawdopodobnie najbardziej wszechstronnym źródłem informacji o swoim użytkowniku. Towarzyszy mu niemal przez całą dobę, przechowuje kontakty, historię komunikacji, fotografie, dokumenty, dane lokalizacyjne oraz informacje o aktywności internetowej. Posiada kamery, mikrofony, odbiorniki GPS, czujniki ruchu i moduły komunikacji bezprzewodowej. Co więcej, jego oprogramowanie regularnie kontaktuje się z wieloma serwerami, synchronizuje dane i pobiera aktualizacje. W rezultacie telefon jest nie tylko narzędziem komunikacji, lecz również niezwykle zaawansowanym systemem zbierania i przetwarzania informacji.
W 2021 roku litewskie National Cyber Security Centre opublikowało analizę bezpieczeństwa wybranych smartfonów chińskich producentów. Raport dotyczył między innymi urządzeń Xiaomi, Huawei i OnePlus. Litewscy badacze wskazali na określone zagrożenia związane z oprogramowaniem, w tym mechanizmy filtrowania treści w analizowanym urządzeniu Xiaomi oraz problemy bezpieczeństwa dotyczące innych badanych modeli. Szczególne zainteresowanie wzbudziła możliwość zdalnej aktualizacji list słów i tematów wykorzystywanych przez mechanizm filtrowania treści. Producent kwestionował interpretację tych ustaleń. Sam raport pokazał jednak, że analiza bezpieczeństwa smartfonów nie może ograniczać się do sprawdzania uprawnień aplikacji instalowanych przez użytkownika. Równie istotne jest oprogramowanie systemowe, którego działania przeciętny właściciel telefonu nie jest w stanie samodzielnie kontrolować.
Nie chodzi tutaj wyłącznie o możliwość przechwytywania rozmów lub wiadomości. Z punktu widzenia działalności wywiadowczej niezwykle wartościowe mogą być metadane: informacje o lokalizacji, czasie aktywności, połączeniach z siecią, używanych usługach czy charakterystycznych wzorcach przemieszczania się. Nawet jeżeli treść komunikacji pozostaje zaszyfrowana, odpowiednio rozbudowany zbiór metadanych może ujawniać wiele informacji o zachowaniu użytkownika. W przypadku osób pełniących funkcje publiczne, pracowników infrastruktury krytycznej lub personelu wojskowego podobne dane mogą mieć znaczenie znacznie wykraczające poza zwykłą prywatność.
Chińskie prawo. Czy przedsiębiorstwo może odmówić współpracy służbom?
W analizie zagrożeń związanych z chińskimi technologiami nie sposób pominąć systemu prawnego Chińskiej Republiki Ludowej. Ustawa o wywiadzie narodowym z 2017 roku przewiduje obowiązek wspierania działalności wywiadowczej przez organizacje i obywateli zgodnie z prawem. Artykuł 7 tej ustawy jest jednym z najczęściej przywoływanych przepisów w debacie dotyczącej bezpieczeństwa chińskich przedsiębiorstw technologicznych. Nie należy interpretować go jako automatycznego dowodu, że każda firma przekazuje wszystkie posiadane dane służbom. Jego znaczenie polega jednak na stworzeniu prawnych podstaw żądania współpracy w określonych okolicznościach.
Dodatkowo chiński system polityczny charakteryzuje się szczególną pozycją Komunistycznej Partii Chin w funkcjonowaniu państwa i gospodarki. W wielu przedsiębiorstwach działają organizacje partyjne, a granice pomiędzy interesem gospodarczym a polityką państwową mogą być mniej wyraźne niż w systemach demokratycznych. Oceniając bezpieczeństwo technologii, nie można zatem ograniczać się do publicznych deklaracji producenta dotyczących prywatności użytkowników. Należy również brać pod uwagę obowiązujące przepisy, mechanizmy nadzoru politycznego oraz możliwość wywierania nacisku przez organy państwowe.
W tym kontekście warto zwrócić uwagę na fundamentalną różnicę między oceną bezpieczeństwa technicznego a oceną bezpieczeństwa strategicznego. Urządzenie może być poprawnie zabezpieczone przed przypadkowymi atakami hakerskimi, a mimo to pozostawać zależne od producenta w zakresie aktualizacji, zarządzania usługami lub dostępu do określonych danych. Jeżeli producent podlega jurysdykcji państwa, którego interesy strategiczne mogą pozostawać w konflikcie z interesami użytkownika, powstaje ryzyko wykraczające poza tradycyjne rozumienie cyberbezpieczeństwa.
Salt Typhoon. Gdy zagrożenie przestaje być hipotetyczne
Najważniejszym argumentem przemawiającym za traktowaniem chińskiej działalności cyberwywiadowczej jako realnego zagrożenia są jednak nie same możliwości techniczne urządzeń, lecz udokumentowane operacje prowadzone przeciwko zachodniej infrastrukturze. Jednym z najbardziej znaczących przykładów jest kampania określana nazwą Salt Typhoon. Amerykańskie instytucje bezpieczeństwa przypisały ją podmiotom powiązanym z Chińską Republiką Ludową. Operacja obejmowała włamania do infrastruktury telekomunikacyjnej i uzyskiwanie dostępu do wrażliwych informacji.
W 2024 roku amerykańskie władze ujawniły, że podmioty powiązane z Chinami uzyskały dostęp do systemów kilku przedsiębiorstw telekomunikacyjnych. Według komunikatów FBI i CISA działania te umożliwiły między innymi kradzież danych dotyczących połączeń telekomunikacyjnych oraz uzyskanie dostępu do prywatnej komunikacji ograniczonej liczby osób zaangażowanych przede wszystkim w działalność rządową i polityczną. Ujawniono również dostęp do określonych informacji związanych z realizacją amerykańskich nakazów organów ścigania. To szczególnie niepokojący element całej sprawy, ponieważ pokazuje, że atakujący mogą interesować się nie tylko treścią komunikacji, ale również systemami wykorzystywanymi przez państwo do prowadzenia legalnych działań operacyjnych.
Znaczenie operacji Salt Typhoon trudno przecenić. Nie mamy tutaj do czynienia z hipotetyczną możliwością wykorzystania chińskiego urządzenia w przyszłości, ale z rzeczywistą kampanią cyberwywiadowczą wymierzoną w infrastrukturę zachodnich operatorów. Nie oznacza to, że operacja została przeprowadzona przy pomocy wszystkich chińskich producentów sprzętu telekomunikacyjnego ani że każdy taki producent uczestniczył w działaniach wywiadowczych. Pokazuje natomiast, że chińskie struktury cyberwywiadowcze aktywnie dążą do uzyskiwania dostępu do systemów, które pozwalają obserwować komunikację i pozyskiwać informacje o znaczeniu strategicznym.
Volt Typhoon. Przygotowanie dostępu do infrastruktury krytycznej
Jeszcze bardziej niepokojące są ustalenia dotyczące grupy określanej nazwą Volt Typhoon. Amerykańskie instytucje bezpieczeństwa wskazywały, że grupa powiązana z Chinami uzyskiwała dostęp do elementów infrastruktury krytycznej Stanów Zjednoczonych. Działania te obejmowały między innymi sektory komunikacji, energetyki, transportu i gospodarki wodnej. Według ocen amerykańskich władz charakter aktywności wskazywał na możliwość przygotowywania zdolności do zakłócania funkcjonowania infrastruktury w przyszłości, zwłaszcza w sytuacji poważnego kryzysu lub konfliktu.
To zasadnicza zmiana w charakterze zagrożenia. Klasyczna działalność szpiegowska polega przede wszystkim na pozyskiwaniu informacji. W przypadku operacji wymierzonych w infrastrukturę krytyczną równie ważne może być uzyskanie trwałego dostępu do systemów, który w przyszłości umożliwi ich zakłócenie lub uszkodzenie. Takie działania nie muszą przynosić natychmiastowych efektów widocznych dla użytkowników. Ich wartość strategiczna polega właśnie na możliwości wykorzystania wcześniej przygotowanego dostępu w odpowiednim momencie.
W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera problem urządzeń sieciowych, routerów i systemów zarządzania infrastrukturą. Amerykańskie instytucje opisywały wykorzystywanie przez Volt Typhoon przejętych urządzeń sieciowych do ukrywania pochodzenia ruchu i prowadzenia operacji. Oznacza to, że nawet zwykłe urządzenia internetowe mogą stać się elementami infrastruktury wykorzystywanej przez zaawansowane grupy cybernetyczne. Nie muszą być przy tym produkowane przez chińskie przedsiębiorstwa. Wystarczy, że posiadają podatności lub są niewłaściwie zabezpieczone.
Flax Typhoon. Setki tysięcy urządzeń jako infrastruktura operacyjna
Kolejnym przykładem jest działalność grupy Flax Typhoon. W 2024 roku amerykańskie instytucje poinformowały o działaniach wymierzonych w rozbudowaną sieć przejętych urządzeń internetowych, wykorzystywaną przez podmioty powiązane z Chinami. Według ujawnionych informacji sieć obejmowała ponad 260 tysięcy urządzeń, w tym routery, kamery i inne elementy infrastruktury sieciowej. Były one wykorzystywane do tworzenia zaplecza umożliwiającego ukrywanie aktywności cybernetycznej oraz prowadzenie dalszych działań przeciwko wybranym celom.
Ten przypadek pokazuje, jak bardzo zmienił się charakter współczesnej infrastruktury wywiadowczej. Nie zawsze trzeba budować własne serwery, wynajmować centra danych czy tworzyć rozbudowane sieci pośredniczące. Można próbować wykorzystywać urządzenia należące do zwykłych użytkowników, przedsiębiorstw i instytucji, które pozostają podłączone do internetu przez całą dobę. Właściciele takich urządzeń mogą nie mieć świadomości, że ich sprzęt uczestniczy w działaniach prowadzonych przez zagraniczne grupy cybernetyczne.
Należy przy tym wyraźnie odróżnić dwie sytuacje. Pierwsza dotyczy urządzeń przejmowanych przez atakujących bez wiedzy producenta. Druga — potencjalnego wykorzystywania funkcji lub infrastruktury kontrolowanej przez producenta. Oba scenariusze mogą mieć znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego, ale wymagają odmiennych dowodów. W przypadku Flax Typhoon udokumentowano przede wszystkim wykorzystanie przejętych urządzeń jako infrastruktury operacyjnej. Nie jest to dowód, że producenci wszystkich tych urządzeń świadomie uczestniczyli w działaniach grupy.
Dlaczego skala chińskiej produkcji ma znaczenie strategiczne?
W analizie bezpieczeństwa często koncentrujemy się na pojedynczych incydentach: jednej podatności, jednym ataku, jednej niebezpiecznej aplikacji lub jednym urządzeniu. Tymczasem w przypadku chińskiej ekspansji technologicznej szczególne znaczenie ma skala. Jeżeli określony producent sprzedaje miliony urządzeń, nawet stosunkowo niewielka podatność może dotyczyć ogromnej liczby użytkowników. Jeżeli wiele produktów korzysta z podobnych komponentów, bibliotek programistycznych lub usług chmurowych, problem jednego elementu może wpływać na bezpieczeństwo całego ekosystemu.
Niebezpieczeństwo zwiększa się dodatkowo wówczas, gdy użytkownicy nie posiadają możliwości niezależnego audytu oprogramowania. Współczesne urządzenia coraz częściej funkcjonują jako zamknięte systemy, których kod źródłowy pozostaje niedostępny. Aktualizacje są przygotowywane i podpisywane przez producenta, a użytkownik musi zaufać, że nie wprowadzają one niepożądanych funkcji. W przypadku zwykłego sprzętu domowego ryzyko może wydawać się niewielkie. Jednak gdy podobne technologie są wykorzystywane w administracji publicznej, przedsiębiorstwach infrastruktury krytycznej lub otoczeniu obiektów wojskowych, konsekwencje potencjalnego nadużycia stają się znacznie poważniejsze.
Warto również zauważyć, że dostęp do informacji nie zawsze wymaga przełamania szyfrowania. W wielu systemach szczególnie wartościowe są dane powstające przed zaszyfrowaniem komunikacji lub po jej odszyfrowaniu na urządzeniu końcowym. Podmiot kontrolujący oprogramowanie systemowe może w określonych warunkach posiadać znacznie szersze możliwości obserwacji niż osoba próbująca przechwycić transmisję w sieci. Dlatego współczesna ochrona informacji nie może ograniczać się do stosowania bezpiecznych protokołów komunikacyjnych. Musi obejmować również zaufanie do urządzeń końcowych, ich oprogramowania i infrastruktury aktualizacji.
Od cyberwywiadu do potencjalnego sabotażu
Wszystkie przedstawione przykłady prowadzą do zasadniczego pytania: czy współczesne technologie cyfrowe mogą być wykorzystywane nie tylko do pozyskiwania informacji, ale również do przygotowywania działań destabilizacyjnych? Odpowiedź brzmi: tak, a przypadki operacji wymierzonych w infrastrukturę krytyczną pokazują, że zachodnie instytucje bezpieczeństwa traktują takie zagrożenie bardzo poważnie.
Jeżeli zagraniczny podmiot uzyska trwały dostęp do systemów sterowania, urządzeń sieciowych lub infrastruktury komunikacyjnej, potencjalnie może próbować zakłócać ich działanie w określonym momencie. Nie musi to oznaczać spektakularnego ataku na całą sieć energetyczną. Wystarczające mogą być lokalne zakłócenia, utrata dostępności określonych usług, manipulowanie informacjami lub utrudnianie komunikacji w sytuacji kryzysowej. Skuteczność takich działań zależy od wielu czynników technicznych, ale ich potencjalne znaczenie strategiczne jest oczywiste.
Z perspektywy Polski problem ten nabiera szczególnego znaczenia ze względu na położenie geograficzne i rolę naszego kraju w systemie bezpieczeństwa NATO. Polska stanowi ważny obszar transportu, logistyki i wsparcia dla wschodniej flanki Sojuszu. Infrastruktura komunikacyjna, energetyczna i transportowa ma zatem znaczenie nie tylko gospodarcze, ale również wojskowe. W sytuacji poważnego kryzysu międzynarodowego informacje o jej funkcjonowaniu oraz możliwość zakłócenia wybranych elementów mogłyby mieć znaczną wartość dla przeciwnika.
Czy Zachód zbyt późno dostrzegł problem?
Jednym z najbardziej interesujących aspektów całej sytuacji jest fakt, że przez wiele lat państwa zachodnie traktowały chińską ekspansję technologiczną przede wszystkim jako zjawisko gospodarcze. Niskie ceny urządzeń, duża konkurencyjność producentów i szybki rozwój nowych technologii przynosiły wymierne korzyści konsumentom oraz przedsiębiorstwom. Jednocześnie stopniowo rosła zależność od dostawców oprogramowania, elektroniki i infrastruktury pochodzących z państwa, którego cele strategiczne nie zawsze są zbieżne z interesami Zachodu.
Dopiero kolejne raporty służb, ujawnione operacje cyberwywiadowcze i decyzje administracyjne zaczęły zmieniać sposób postrzegania tych zależności. Problem nie sprowadza się jednak do prostego zakazu importowania określonych urządzeń. W wielu przypadkach chińskie komponenty są obecne w produktach sprzedawanych pod markami przedsiębiorstw z innych państw. Ponadto infrastruktura cyfrowa jest systemem złożonym, w którym urządzenia, oprogramowanie, usługi chmurowe i łańcuchy dostaw mogą podlegać różnym jurysdykcjom.
Właśnie dlatego skuteczna polityka bezpieczeństwa wymaga czegoś więcej niż prostego podziału produktów na chińskie i niechińskie. Konieczna jest analiza rzeczywistego pochodzenia technologii, sposobu zarządzania aktualizacjami, architektury komunikacyjnej, lokalizacji danych i możliwości niezależnej kontroli. Szczególnie ważne jest ograniczanie niepotrzebnych połączeń zewnętrznych oraz zapewnienie, że urządzenia wykorzystywane w obiektach strategicznych nie mogą samodzielnie przekazywać informacji do niekontrolowanej infrastruktury.
Najważniejsza lekcja: dostęp jest zasobem strategicznym
Współczesna działalność wywiadowcza coraz częściej polega nie tylko na zdobywaniu konkretnych dokumentów lub przechwytywaniu określonych rozmów, ale również na budowaniu długotrwałych możliwości dostępu. Podmiot, który posiada dostęp do odpowiednio dużej liczby systemów informatycznych, może w przyszłości wykorzystywać go do różnych celów, zależnie od zmieniającej się sytuacji politycznej i militarnej. Dzisiaj może interesować go analiza komunikacji, jutro identyfikowanie określonych osób, a w sytuacji konfliktu — zakłócenie działania infrastruktury.
Operacje Salt Typhoon, Volt Typhoon i Flax Typhoon pokazują, że chińskie grupy cybernetyczne przypisywane przez zachodnie instytucje bezpieczeństwa państwu chińskiemu prowadzą działania o dużej skali i znaczeniu strategicznym. Nie są to już jedynie hipotetyczne zagrożenia wynikające z konstrukcji urządzeń. Są to rzeczywiste kampanie wymierzone w systemy telekomunikacyjne, infrastrukturę krytyczną i urządzenia sieciowe.
Nie oznacza to, że wszystkie chińskie przedsiębiorstwa technologiczne uczestniczą w takich działaniach. Oznacza jednak, że ocena ryzyka związanego z ich produktami musi uwzględniać udokumentowane zdolności i aktywność chińskiego aparatu cyberwywiadowczego. W bezpieczeństwie narodowym nie wystarczy pytać, czy dane urządzenie działa poprawnie i czy jego producent deklaruje ochronę prywatności. Trzeba również pytać, kto może uzyskać nad nim kontrolę, jakie informacje mogą zostać pozyskane i jakie będą konsekwencje wykorzystania tych możliwości w sytuacji konfliktu.
Największym błędem byłoby traktowanie każdego urządzenia jako odizolowanego produktu. Współczesne zagrożenie polega na możliwości łączenia technologii, infrastruktury, danych i działalności operacyjnej w jeden system strategicznego oddziaływania.
Źródła i dokumentacja
Federal Communications Commission, Protecting Against National Security Threats to the Communications Supply Chain through the Equipment Authorization Program, 2022.
UK Cabinet Office, Security considerations for the installation of visual surveillance systems, 24 listopada 2022 r.
UK National Cyber Security Centre, dokumentacja i analizy dotyczące bezpieczeństwa infrastruktury Huawei oraz brytyjskich sieci 5G.
Lithuanian National Cyber Security Centre, Cybersecurity Assessment of 5G Mobile Devices Sold in Lithuania, 2021.
National Intelligence Law of the People's Republic of China, 2017, art. 7.
FBI i CISA, wspólne komunikaty dotyczące działalności grup cybernetycznych powiązanych z Chińską Republiką Ludową i kampanii Salt Typhoon, 2024.
CISA, NSA, FBI i instytucje partnerskie, wspólne ostrzeżenia dotyczące działalności grupy Volt Typhoon, 2023–2024.
FBI i partnerzy międzynarodowi, komunikaty dotyczące infrastruktury botnetowej wykorzystywanej przez Flax Typhoon, wrzesień 2024 r.
UK National Cyber Security Centre, Annual Review 2025.
U.S. Department of Justice, komunikaty dotyczące działań przeciwko infrastrukturze wykorzystywanej przez grupy cybernetyczne powiązane z Chinami.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)