0 obserwujących
31 notek
18k odsłon
54 odsłony

Rzecz o mądrym pisaniu

Wykop Skomentuj6

             Dawno nic nie napisałem z Salonie, najzwyczajniej nic mi się nie chciało, poza tym nie miałem światu nic ciekawego do zakomunikowania. Do popełnienia następnego posta, który jak zwykle pozostanie w umiarkowanym stopniu skomentowany, skłoniła mnie ostatnia pyskówka blogerów Salonu 24.

            Czytając ostatnie wpisy, przypomniała mi się anegdotka, kiedy to do chłopaka idącego wieczorem ciemną ulicą podeszło dwóch zbirów żądając porfela.

-odejdźcie,

powiedział,

-znam karate, judo, kick boxing, tae kwon do;

-oraz parę innych obcych wyrazów,

dodał ciszej widząc uciekających w popłochu rzezimieszków.

            Owóż spora część salonowych bloggerów stara się podnieść w oczach innych pisząc zawile, używając zdań wielokrotnie złożonych, licznych obcych wyrazów oraz cytując klasyków literatury, czy znanych filozofów. Autorzy przy tym dają do zrozumienia, że inni, którzy nie czytali takiego, czy innego filozofa, ba, nie studiowali klasycznych języków są gorsi, chociaż są na przykład prawnikami, informatykami, botanikami, rolnikami, czy kim tam jeszcze.

            Inni, onieśmieleni mnogością znamienitych nazwisk i wykładami z greki, czy łaciny, aż kucają z wrażenia, nie mając odwagi gęby otworzyć, co by nie wyjść na osobnika niedouczonego, albo co gorsza, idioty.

            Daje się zauważyć wręcz pewną manierę używania wyszukanego języka i traktowanie z góry innych, którzy piszą prościej, w sposób zrozumiały dla ogółu. Po przeczytaniu kilku wpisów, których autorów przez grzeczność nie będę podawał, wyobraziłem sobie jak to by było, gdyby posta o powołaniu komisji śledczej ds. śmierci Blidy napisał webmaster biegły w bazach SQL oraz wtajemniczony w arkana języka skryptowego PHP oraz zawiłości CMS, jakby „pojechał" po dyskutantach, którzy nie wiedzą, co to jest parser PHP i traktował ich przez to z wyższością. Szydził, że jego adwersarze nie wiedzą co to Wordpress, Mambo, czy Joomla. Ba powołując się na znajomość tychże zagadnień wywodził, że to on ma prawo do oceny rzeczywistości, bowiem materia, którą przyszło mu się zajmować jest tak zawiła i skomlikowana, że efekty przemyśleń nad relacjami w SQL-u dają mu monopol na rację w sporach wszelakich. Wyobraziłem sobie taki post i zacząłem się tarzać ze śmiechu.

            Ba puściłem wodze fantazji i wyobraziłem sobie, że posta na temat wycofania polskich wojsk z Iraku pisze biochemik używający biochemicznego żargonu. Ileż to trzeba by się naczytać o cyklu Krebsa, a dyskutant, który nie wiedziałby, co to jest acetylokoenzym „A", zostałby zapewne wyszydzony i wyzwany od zer o półgłówków, autor z pewnością dowodziłby, że tylko biochemicy mają rację, albowiem znajomość tajników procesów życiowych daje im przewagę intelektualną nad innymi.

            Wyobraziłem sobie po kolei prawnika, botanika i ekologa.

            Niezły sposób na poprawienie sobie humoru. Potem wróciłem do Salonu i poczytałem sobie na otrzeźwienie kilku znanych publicystów z czerwonej części blogosfery, w tym takich z tytułami profesorskimi. Nie żebym się z wszystkimi poglądami prezentowanymi przez nich zgadzał. Ot zwróciłem uwagę na język. Język prosty, precyzyjny, momentami dosadny, ale pozbawiony wszelkich cech zawodowego żargonu. Autorzy nie silą się na wyszukaną formę. Oni chcą po prostu jasno przekazać swoje myśli. Nie chcą ośmieszyć, czy onieśmielić odbiorców. Chcą im coś powiedzieć.

            Baczcie zatem szanowni państwo, aby forma nie przesłoniła treści, jakie chcielibyście światu ogłosić. I nie traktujcie swojego pisania zbyt powaznie. Ot taka zabawa z językiem i rzadka sposobność wymiany poglądów ze znanymi publicystami.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale