Oficjalne komunikaty były jednoznaczne. Kilkadziesiąt osób zostało rannych w wyniku serii wybuchów, do jakich doszło w Dniepropietrowsku na wschodzie Ukrainy. Prokuratura generalna w Kijowie nie ma wątpliwości, że był to akt terrorystyczny.
W sprawach nośnych medialnie, profesjonaliści nie powinni zostawiać wszystkiego w rękach amatorów. I nie zostawiają. Emocje podgrzewane są z niemal naukową precyzją. I przez dziennikarzy, i przez często bezimiennych, za to sumiennych funkcjonariuszy państwowych.
Ukraina, Norwegia, USA, Rosja, Wielka Brytania... mniejsza o miejsce. Z reguły wygląda to właśnie tak: jakiś fanatyczny ekstremista w niewytłumaczalny sposób przeprowadza głośną akcję, zaskoczeni i niezwykle zatroskani sytuacją dziennikarze domagają się od przywódców "podjęcia kroków", a przywódcy organizują konferencje prasowe, na których ogłaszają "podjęcie kroków".

Tak było w czasie przed Pałacem Prezydenckim. "Dziadek ze słokiem", "dziadek z granatem"... Kto dziś pamięta o ich ciężkiej, urzędniczej pracy? Prawie nikt. ("Mężczyzna, który przyszedł z granatem w pobliże krzyża pod Pałacem Prezydenckim, nie stanie przed sądem. Prokuratura nie przedstawiła mu żadnych zarzutów" - informują czasem po cichutku media). Kto podziwia profesjonalistów skutecznie podpalających samochody i atakujących fotografa...
Póki co jest kulturka... ale juz dziś warto się zastanowić nad działaniami międzynardówki profesjonalistów.
Kiedy i do nas zawita profesjonalizm pełną gębą?




Komentarze
Pokaż komentarze (14)