4 obserwujących
67 notek
90k odsłon
  1231   1

Polska naukowym mistrzem Polski: klęska reformy Gowina

Do nowej ewaluacji jednostek naukowych zostało raptem parę miesięcy, a już wiadomo że reforma Jarosława Gowina zwana szumnie Konstytucją dla Nauki poniosła porażkę. Zamiast kierunku wyznaczonego przez reformatorów – a więc więcej wysokojakościowych badań których wyniki publikowane będą w najbardziej prestiżowych czasopismach – polskie środowisko, szczególnie w naukach społecznych odpowiedziało „sposobem”. A więc publikowanie – tak, w wysoko punktowanych czasopismach, ale pozostających na marginesie światowej debaty naukowej. A więc znowu Polska nauka jest mistrzem w swojej własnej, wygodnej kategorii. Jak do tego doszło?


Podstawowym błędem reformy Jarosława Gowina było bowiem przekonanie, że naukowców można po prostu „zagonić do roboty”. Czyli mówiąc prościej: przywalić kijem, nie dając marchewki. Tym samym powtórzono błąd Barbary Kudryckiej, która wymusiła na środowisku naukowym habilitację w 8 lat, nie dając wielkiej alternatywy tym którzy tego warunku nie spełnią. Efektem reformy Kudryckiej był więc wysyp bardzo przeciętnych pod względem poziomu postępowań habilitacyjnych, z których znaczna większość zakończyła się sukcesem. Tym samym wytworzyła nową polską elitę naukową, która otrzymała władzę, niekoniecznie mając wystarczające kompetencje.


Jarosław Gowin powielił ten błąd. Świadomy inflacji stopnia doktora habilitowanego, najpierw próbował go zlikwidować, a następnie zmiękczyć poprzez wymogi publikacyjne. I w tym tkwił główny mankament jego reformy. Wymóg 4 publikacji w okresie ewaluacyjnym wydawał się z pozoru sensowny. Co z tego, skoro przy implementacji tej idei doszło do tradycyjnego zjawiska w przypadku zmiany skomplikowanego systemu – renegocjowania zmian przez różne środowiska i grupy nacisku. W efekcie nowa punktacja czasopism stała się elementem zgniłego kompromisu, a jej wpływ na ocenę działalności naukowej w Polsce stał się mocno dyskusyjny.


Przejdę teraz do wpływu systemu punktacji publikacji do własnego poletka, czyli ekonomii i finansów. Najstarsze i najbardziej uznane czasopisma polskie typu Ekonomista, Bank i Kredyt, Gospodarka Narodowa otrzymały po 40 punktów. Nowsze periodyki wydawane w Polsce, ale indeksowane w bazach Scopus i WoS – maksymalnie 70. Natomiast najbardziej prestiżowe czasopisma międzynarodowe, jak np. Quarterly Journal of Economics – puntków 200. Do tej pory wszystko wydaje się mniej więcej w porządku, choć pewnie tradycjonaliści woleli by dać klasycznym czasopismom polskim nieco więcej punktów. Ale problem leży gdzie indziej. Niestety, przy 140 punktach nastąpiła sytuacja problematyczna. Otóż 140 punktów otrzymało czasopismo Energies. Jest to czasopismo wydawane przez koncern wydawniczy MDPI w formacie Open Access, ale pobierające opłaty za publikację. Acceptance rate czasopisma Energies (czyli % nadesłanych artykułów przyjętych do publikacji) wynosi 49%, co oznacza że niemal co drugi tekst nadesłany do tego periodyka jest publikowany. Dodajmy, że Energies w roku 2020 opublikował ponad 6,5 tysięcy artykułów, a w tym roku samych specjalnych numerów firmowanych przez polskich naukowców będzie ponad 70. Dla porównania – uznany w środowisku ekonomicznym Journal of Development Economics opublikował ich 130, przy acceptance rate wynoszącym około 6 %.  Co więcej, czas od nadesłania tekstu do uzyskania pierwszej decyzji redaktora w Energies to 17 dni, a w Journal of Development Economies – 40. Ponadto Journal of Development Economics jest czasopismem specjalistycznym, do którego przyjmowane są wyłącznie teksty z zakresu ekonomii rozwoju, zaś Energies ma niezwykle inkluzywne podejście dzięki serii special issues na bardzo zróżnicowane tematy, nie tylko stricte związane z energią. Nic więc dziwnego, że w polskim systemie dla przeciętnego ekonomisty bardziej „opłaca się” publikować w Energies niż w Journal of Development Economics. Nie dość, że jest łatwiej, to jeszcze szybciej.
Oczywiście nie można mieć pretensji do firmy MDPI. Ba, jako ekonomista podziwiam ich model biznesowy, który jest bardzo skuteczny – szybka publikacja wyników badań w czasopismach z Impact Factor za dość przystępną cenę. Pretensję jednak można mieć do Ministerstwa Edukacji i Nauki, które identycznie wycenia Energies i Journal of Development Economies. Celowo podaję to drugie jako punkt odniesienia. Moja włoska koleżanka po opublikowaniu tamże swojego pierwszego poważnego artykułu została zatrudniona na stałym kontrakcie w uczelni będącej w rankingu Times Higher Education wyżej, niż jakakolwiek polska uczelnia. Czasopisma wydawane przez MDPI na Zachodzie aż takiego prestiżu nie mają – owszem, publikują tam naukowcy z dobrych ośrodków ale nie są to publikacje które gwarantują awanse zawodowe.

Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo