Zjedzą mnie te psiska! Zjedzą mnie z kretesem i to w szybkim czasie-jedzą tyle co stadko prosiaków a boczku to sie z nich nie ojem oj nie!
Szczeniaki to naprawdę bardzo miłe stworzenia-takie toto nieporadne łapki w każdą strone się jeszcze rozjeżdżają oczyska ufne, ogonki od merdania mało nie odpadną -oj no mówię wam sama radość! Takie toto było jeszcze do niedawna, bo teraz całkiem dziarskie są samodzielne takowoż i na dodatek ciagle głodne..A że mrozi jeszcze ta zima to gotować im musze rady nie ma, rano początek dnia, to nie ulubiona kawka bo najpierw piesuniom jeść trzeba dać:) Gotuję im trzy saganki dziennie plus świeże mleko od krowy - a uwielbiają je no bo wiadomo ssaki!
Reklama ich matka co to foxterierka że niby miała być-nawet za poważne pieniążki lat 5 temu ją kupiłam-ma też już dość tych zarazów, dzielnie mi sie trzyma ale trochę schudła bo ją dudlują kiedy tylko mogą. Pieski mają też imiona-no wiem że nie powinno się ich nazywac przed oddaniem ale jakoś rodzinnie nie dawaliśmy rady, mama nazywała ich Kochane Piesie, ale przełamała się i ona i największego nazwała Burżuj, Córka także ma ulubieńca i ten Reklamopodobny jest Azurro , Syn ma Mawerinka ale dla mojej mamy jest on Moruskiem, no i jeszcze lider całej paczki biały we wzorki brązowe-ukochany Paragon który u nas zostanie-reszta do oddania oczywiście, a ten ryk dziatwy to juz zaraz śnić po nocach mi się zacznie!!
A teraz trzebaby znów kasze na kościach gotować dla maluchów-piszczaczków kochanych, dobrze że dziesiąty blisko i moja wypłata znów wpłynie na konto, bo dla samych zwierzaków to i tamto trzeba a i dla nas także. Miałam lat temu chyba z pięć, jak córka miała 8lat taki kłopot- bo nie jadła, nie jadła i chudła w oczach i powietrze to był jej chleb powszedni którym sie żywiła -aż tu proszę nadszedł czas zmian, je tyle że chyba łątwiej ubrać niż wyżywić , nad garami mogłabym przestać cały dzień a skutek taki że i w nocy o dziesiątej do kuchni się zwlecze i jeść rząda! Ale niech je, rośnie jak psiaki..
Wygrzebałam z fotek starych zdjęceio Zuzanny-Królik rasy miniaturka co to tak dziwnie urósł i ni to pies ni wydra:)
Zuzanna ma na swoim koncie kilka kabli...kable to jej specjalnośc tak naprawdę, już się za to miałam-zostałam obciążona kosztami zakupu nowych bo pożarła te,,droższe niestety komputerowe!!
Zuzanna to królik który żyje w domu z przyczyn różnych: bo to przyjaciel syna, bo na dworze za zimno(w lecie za ciepło), po była wyrzucona kiljka razy na dwór"za karę", gdy przeskrobała coś(najgorsze przewinienia kable!!) ale i tak przeżywała -najdłużej była na wolności-na gigancie hehe, tydzień no i psy obce ją nie zjadły a sąsiad łaskawie poinformował że siedzi u niego pod winogronem w altance i tak wróciła,miała też epizod życia przy drodze trzy dniowy ale przecież jest z nami i teraz to chyba do końca króliczych dni.
Zuzanna to dobre zwierzę i taka była malutka-popatrzcie sami:)
Niestety walczę z tym kompem i nie mogę dodać zdjęcia z konikiem ostatnio jakioś mi poszło a z Zuzaną ani w ząb.Jeszcze zobaczę co da sie zrobić bo potem mam nockę tak wiec -cześć pracy!!


Komentarze
Pokaż komentarze (5)