Tak wiosny, choć faktycznie to jeszcze wiosny nie ma i śnieg leży po kątach. Ale jak rano wracałam z nocki to ptaki tak się już drą -wiosennie raczej, wróble mają swój raj w żywopłocie -cały żywopłot się rusza i śpiewa-treli i poćwierkuje. Jeszcze jedną oznaką niewątpliwie wskazującą na wiosenne zapędy są kocury-już przyłażą do Zielonookiej i płaczą po kociemu. Stara kotka Motka chyba dzieci już mieć nie bedzie-zresztą to i dobrze bo zawsze nie bardzo sie chce nimi zajmować; koci sie, potem maluchy przynosi nam i mówi:" Sami teraz sobie radźcie ja już swoje zrobiłam!!"..Tak Motka zdecydowanie nie jest prorodzinna!
No i bażanty, pisałam już że raczej stołowały sie u nas grupami; oddzielnie panie oddzielnie panowie a teraz proszę , panom wybarwiły sie piórka i już adorują panie przy karmniku, ech co to się wyprawia!! Na bażanty tylko czekają pieski, jak tylko przyjdą na jedzonko to wtedy atak, zresztą na kury także, no bo przecież te głupiutkie ptaki tak chętnie uciekają że tylko gonić!! Szczek szczek!!Ale zabawa! Hał hał!!-to dopiero uciecha..
Moja kobyłka powiedziała mi na ucho że będzie źrebaczek już , już wkrótce-bo to wiosna przecie..
Ech, z kobyłką to cały ambaras, i z tym jej źrebakiem co to to ma być a jednak nie wiadomo też! Kupiłam kobyłkę juz źrebną w jesieni-już w listopadzie, wraz z małym Promilkiem-ogierkiem, paszy sianowej mi zbrakło bo mam jeszcze krowy a na taki inwentarz to zapasów było za mało! Przywiózł mi brat z sąsiedniej wsi i słomy i sianka, ja wyprowadzałam wtedy konie na wybieg, no i dramat-w kącie leży nieżywy źrebaczek..szok, łzy , ja z pretensjami do kobyłki czemu to zrobiła..Płaczę telefonuję do męża co wczoraj jej zrobił że ona zrzuciła źrebaczka??On mówi że to ja się przecież wczoraj zajmowałam końmi..-no tak ja..Płaczę lecę do brata bo akurat zdejmowaliśmy te zapasy sianowe , żeby on zidentyfikował zwłoki i zabrał je od klaczy..Mój boże cała już zryczana myślę intensywnie co ja takiego zrobiłam źle..do tej pory hodowałam krowy a konie, -cóż inna para kaloszy-no inne zwierzęta są!
Brat przyszedł do stajenki wziął toto coś i niesie -pytam-i co i jak?? źrebaczek??co taki malutki??
To kot!!!!
Narobiłas paniki a to kocur jakiś!! No..i wszystko się wydało-bo to były zwłoki nie małego źrebaczka tylko kota włóczęgi co przychodził do nas na mleko i mieszkał w garażu, ha-to był martwy kot a moja wyobraźnia znów spłatała mi figla i naprawdę zaglądając do tego kąta widziałam źrebiątko takie co to niby przed chwilą urodzone w szlamie i tym wszystkim zaraz po porodzie..Uffffff! Oddech pełna piersią , do klaczki wyprzytulałam się, wygłaskałam ją przeprosiłam za wcześniejsze oskarżenia. Skowronki mi zaśpiewały w duszy i było dobrze..A potem za jakies 2 miesiące bratowa oglądała klaczkę i stwierdziłą że ona to źrebna nie jest bo brzucha nie ma..Przy każdym pojeniu patrzę, macam, i z tej i z tamtej strony-gadam z kobyłką-Źrebna jesteś?? Patrzy na mnie tym swoim trochę lekceważącym wzrokiem i tyle..
A ostatnio w pracy włąśnie kolega mówi że jego klacz źrebna i że przegrał 1000zł ze swoją żonką bo się założył że nie..no właśnie -to pytam jak poznać że bedzie źrebaczek? Ma nabierać wymię przed wyźrebieniem i brzucha trochę mieć-no to lecę po robocie do Pasti- i patrzę czy aby wymienia nabiera..Po mojemy źrebna-a co bedzie to będzie:) Ech ekspert ze mnie żaden w tej dziedzinie-ale praktyka czyni mistrza i mam trochę czasu na podszkolenie umiejetności:) Po to kupowałam konia starszego(17wiosenek), dobrze objeżdżonego , takiego co to sie go już zepsuć nie bardzo da..
Dziś na zdjęciach konie, wielka Zuzia i psiaki. Paragon jest chory i Morusek też-martwię sie trochę czy nie podtrute jakieś bo smutne takie, jakieś bachory wczoraj łaziły pod płotem i nie wiem czy czego im nie nadały..Ale może to tylko psia niestrawność! Rano jak będe z nocy wracać to zobaczę co z nimi!
Wiosenka i tylko te paskudne samoloty latają po moim niebie i nerwa mi ruszają ..


Komentarze
Pokaż komentarze (3)