Witam!!
Ha wiem wiem okropne ze mnie babsko,nie pisałam całe wieki, ale co tam miałam taki ambaras i tyle "musiałam" przy kompie siedzieć że właściwie kompowstręt czułam i ani mi w głowie nocne pisanie:)
Bardzo trudno było się pogodzić, że mały Paragon zdechł-nic mu weterynarz nie pomógł ani ani, ani jego widok ani kroplówki co go jak jeża pokół ale i co z tego nic...Mama popłakała się i chora była tydzień co objawia się u niej nie odzywaniem , mi było też nie swojo, ale cóż :
lajf ist brutal,full of zasadzkas i samtajs kopas w dupas- ale mi to logo całą wiosnę dawało się we znaki-no ale nudno nie było oj nie!!
Najpierw pojechałąm do niemców do mojej kochanej szefowej Herbatki (ma na imię Tekla w skrócie Tea- a ja jakoś tak przerobiłam na Herbi i się przyjeło:), czyli pojechałam sobie w świat do pracy ciężkiej do sadzenia i sprzedawania kwiatków na Bawarię, i było mi tam bardzo fajnie, na całe szczęście tylko na 3 tyg. Gdy wróciłam zachorowałam na kręgosłup zwolnili mnie z drukarni ..i bardzo z tego ucieszyła się moja mama(bo przecież dniami i nocami nie było mnie w domku, tudziez i moja siostra bo uznała że tam tylko wyzysk i marne grosze płacą ...)Marne bo marne ale co miesiąc były..Byłam chwilowo bardzo radośnie nastawiona do życia albowiem przywiozłam troszke grosza, i takimi tam przyziemnymi sprawami nie było się co przejmować .
Parę spraw jednak moze człowieka zbić z pantałyku-Pasti była NIE ŹREBNA, no i trzeba było poszukać jej amanta żeby jeszcze był tej samej rasy-konik polski-a u mnie tu w tym rejonie to takich jak na razie koników mało-sprawa nie była łatwa-ale udało się . Cały kram z zawożeniem umawianiem pożyczaniem przyczepki -koniowozu-uf masę spraw, ale teraz już sierpień a Pasti półtora miesiaca źrebna(tfu tfu) , mamy usg końskie w połowie września to zobaczymy czy nie zgubiła (tfu tfu)malucha:)
Reklamcia jest znów w ciąży...psy podgryzały sie pod siatką podkopywały cudowały, za płotem tuż przy budzie Reklamy był owies sąsiadowy, BYŁ, tak zdeptały że placek , równiutkie gładziutkie pole-jak po wale!
Kotka urodziła kocięta już widzą są dwa bardzo bardzo śmieszne, na mieszkanie kocica wybrała im oborę (blisko mleka hehe), nie używana zagroda dla cielaczka to ich kocia twierdza.
Ostatni tydzień tylko pracujemy przy sianie, już chyba nie wiem jak sie nazywam bo każdy mięsień mnie boli od tego grabienia! Sami też robimy stóg ponieważ tam gdzie kidyś składowane było siano jest teraz mieszkanie końskie, stóg jest całkiem okazały jeszcze nie dokończony i tylko tak sobie cicho myślę -żeby dziś w nocy nie padało....(dziś lepiej też niech nie pada bo na wozie zostały belki(potraw belkowaliśmy ).
Teraz już sierpień..wieczory czasem jeszcze ciepłe(po tym lipcu mokrym i zimnym-to jak balsam na duszę:), siadam sobie na huśtawce pod jabłonką patrzę w gwiazdy i jestem tak szczęśliwa, że się opisać nie da-każdą cząsteczką ciała sobie myślę jak dobrze że jestem w domu mam fajna rodzinę i nie zapierdzielam gdzieś tam daleko tylko mogę WRESZCIE BYĆ TU I TERAZ...To lepsze niż mega kumulacja w tych stacjach radiowych co mi tylko smsy ślą, to lepsze niż lody śmietankowe z malinowm musem...Czasem też jeżdżę na wieczorne wypady rowerowe to takie mini wypady, z synkiem, wtedy kiedy jeszcze widniej- robimy mała rundkę po ścieżkach i ścieżynkach, a jak jadę sama to już później w ciemną noc trochę tajemniczą ale i przyjazną jednocześnie...jadę i uciekam przed wszystkimi troskami które co i raz dosięgają człowieka...
A córeczka uczy mnie jazdy konnej-biorę u niej lekcje no i oczywiście Promilka oswajamy i uczymy go pod siodło(praca na maxa).Bardzo udane lato no i jeszcze trwa:) tylko aparat pożyczyłam bratu i zdjęć brak..ale coś tam sie ostało to wkleję następnym razem:)
Wspaniale-nawet nie mam czasu oglądac tv-no cudnie po prostu!
Pozdrawiam bardzo rumiankowo lawendowo i ogórkowo-i letnio oczywiście
Chmielka


Komentarze
Pokaż komentarze (1)