achmielka achmielka
214
BLOG

jesiennie sennie

achmielka achmielka Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

 

"Chwytam jesień za włosy

Rude wilgotne warkocze,

Odejdź nikt cie nie prosił..

Niosę przedzę twą białą w mokrej i zimnej dłoni..

Słychać płacz przytłumiony.."

 

   Tak właśnie jesiennie ..jesień za moim oknem.Dereń cały w czerwonawych listkach,w czerwonych gałązkach...Nostalgicznie nie ma co, choć dziś akurat raźno świeci słońce i jest radośniej..Czytam same smutne powieści ostatnio i jakoś dodatkowo mi się kumuluje ta jesięń w żyłąch sercu i głowie.Taka jesieniozima to najgorsza pora roku, też tak macie?  Ja mam.

   Z pracą  w polu prawie koniec, to dobrze że już zasiane co "ozime" a "jare" będę siać wiosną- nie teraz . Trochę selerów zostało na ogrodzie, porów mniej bo krowy zeżarły-jak Córeczka ich pilnowała to miały właśnie taką rozrywkę w uciekanie i zjadanie zimowych zapasów. Poujadały łby tym porom ale na surówki jeszcze sie nadadzą bo i tak potrzebne te bielsze ich części.

   Wkurza mnie to dojenie krów, no wiem niewdzięczna jestem ale już mam dosyć mleka w każdym garku śmietany i sera! Handel idzie mi marnie zwłaszcza , że nie handluję w miasteczku a u nas na wsi jest ze dwie panie od mleka co rozwożą go klijentom a ja nie mam na to czasu i ochoty.No to mam mleka tyle że mogę sie w nim kąpać niczym Kleopatra...tiiaaa

  Przestałam jeździć na Pasti bo córka nie ma za wiele czasu-pierwszy rok gimnazjum(ale głupieją w tej szkole te dzieci zaczynam sądzić z coraz większa mocą że mi(gimnazjum) odmóżdża moje skądinąd fajne dziecko), a i ja nie mam czasu zbyt wiele . Choruję, czytam ksiażki i kaszlę, śpię-niezupełnie wtedy kiedy trzeba czyli w nocy, i mam dosyć nieczucia płuc. Z domu wywlekam sie tylko po to żeby wydoić krowy i już, potem znów się kładę bo mam dreszcze jest mi zimno albo dla odmiany oblewają mnie poty. Nie cierpię chorować ale raz albo dwa razy na rok mam to jak w banku-rozłoży człowieka ta ni to grypa ni angina ni zapalenie płuc-i trzyma z miesiąc a kaszel dłużej. Chciałabym pojechać teraz nad morze byłoby wietrznie jodowato i zdrowiej dla moich płuc. Albo choć do Niemiec do Herbaty-ale jak można zostawić krowy i dzieci??

   Pasti jest źrebna; czuję to-ma gruby brzuszek, gruszkowatego kształtu i naprawdę teraz to wierzę, że będzie na wiosnę źrebaczek. Promila-naszego ogierka trzeba kastrować ale..no właśnie to kosztowny zabieg 6stów jak nie więcej. Trzeba to załątwić w tym miesiacu-tak myślę. Taki jest piękny  i niegrzeczny-gryzie zaraza wszystkich i wszystko, bardzo jest zadziorny-krowy tak się go boją jak przechdzą koło ogrodzenia że mało im oczyska nie wylezą ze strachu a i uciekają tak szybko jak wierzchowce..

   Reklama ma szczeniaki-zostało dwa-dwa małe szczeniaczki synki, HASEK i GRUBASEK. No to moje imiona, dzieci zafascynowane niemieckim jednego nazywają Cwancyś a drugiego Kostliś ale może im przejdze(no te wygłupy z głupimi imionami!!), a zresztą gdy pójdą w obce ręce i tak zmienią im imiona. Haska tak nazwałam bo ma białe znaczki na mordce i końcu ogonka-jest szczuplutki i bardzo przyjacielski, Grubas jest tłustszy i ma niezłe sadełko przed zimą(śmiejemy się, że będzie ona ostra), jest podobny z pyszczka do matki, bardzo rozszczekany ale też nie lubi oddalać sie od psiej budy. Szczeniaki mają już prawie drugi miesiąc, muszę je zawieźć do szczepienia- żeby nie powtórzyła sie historia z wiosny...

   Jesień jest taka odczuwalna! Rano często są wilgotne mgły, wszystko poroszone, drobne mleczne drobinki otulają podwórze i łąki, wieczorami jeszcze lepiej -jak cukrowa wata czy dymy z ogniska, warstowa ta mgła i nie taka zimna-jesienna tylko, bardzo jesienna.

  Z synkiem palliśmy niedawno ogniska-stare osty na naszej nowej łące kupionej dla koników-nie jest ona rewelacyjna z powodu nieużytkowania jej ze 2-3 lata, część to były takie osty....giganty!!! Po wykoszeniu i zgrabieniu leżały bardzo długo i któregoś wieczora poszłam je palić a synek przyjechał do mnie na rowerze, jak już paliły się te wszystkie badyla chwasty i trawy to mały wymyślił że upieczemy kartofle..I upiekliśmy, snopy iskier wzbijały się w niebo i gryzacy dym kiedy dokładałam wciąż nowe "paliwo" do ognia, a potem siedzieliśmy przy żarze i jedliśmy te kartofelki-musieliśmy się nieźle umorusać, Reklama była z nami i zjadła też jednego kartofla -chociaż mówią że psy ich nie lubią.  Bardzo było pięknie, wtedy poczułam się i jesiennie i szczęśliwie i oczywiście troszkę nostalgicznie. Jesienią tęsknię do miejsc i ludzi kiedyś widzianych albo w rzeczywistości albo w snach.

  Kartofle z ogniska to wielka przyjemność-wklejam je do albumu chwil piękych który założyłam niedawno-to taki wyimaginowany album-ale bardzo rzeczywisty..bardzo mój:)

 

achmielka
O mnie achmielka

Czego w życiu wciąż szukam?-nie znajdę , każdy dzień niespodzianką dla duszy, biegnę sobie przez łąkę zieloną a śpiew ptaków wiatr mi zagłuszył...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości