achmielka achmielka
242
BLOG

opóźniony piątek 13

achmielka achmielka Rozmaitości Obserwuj notkę 0

  tak jestem jestem

 

 

   Jestem nieco zdezorientowana  tym piątkiem. Piątek 13 z reguły jest pechowy-na pewno nie dla wszystkich oczywiście ale dla mnie osobiście przeważnie taki jest. Nie o to chodzi ,że jednym ciurkirm same nieszczęścia ale naprawdę już parę razy w życiu(no było kilka tych piątków) to pech jakoś dopadał mnie w ten dzień. Tym razem nic, no nic nadzwyczajnego, dzięń jak co dzień-spokój cisza, dzieci do szkoły mąż do pracy, ja do pracy-komputera, no i takie tam-było mineło-nic wartego uwagi. Natomiast w poniedziałek...

   W poniedziałek rano zapomniałam uwiązać  Reklamy na łańcuszku-musi być tak wiązana bo broi. Zapomniałam,wypuściłam kury a zanim na dobre poszłam do koników i krów, Reklama z Haskiem i jakimś burym obdartusem co przyczołgał sie z sąsiedztwa pastwili się nad kurą pstrą(ostatnią "młodą"-wykończyli tak już 6-no w ciągu jakichś 4miesięcy). Kura nieżywa zupełnie rozciamkana -mama w rozpaczy,wściekła i w ogóle nie odzywa sie do dziś a mi też mi smutno z tego powodu!

   Kura kurą, zrozpaczyłam się bo drób potrzebny z względów pożytecznych-jajka, jak i emocjonalnych-zajęcie dla mojej mamy...nie no to było wredne..

   Córka spóźniła sie do szkoły-na autobus szkolny-a nie mogłam jej zawieźć samochodem bo w tym tygodniu akurat mąż jeździ sam, nie z kolegami do pracy. Masakra jakaś-znów sie zezłościłam budzę ją :

-Wstawaj szkoła!

-Przecież mam na szóstą nastawiony budzik...

No może i miała ale nie wstała. Potem cedziłam mleko miałam rozstawione naczynka:dla sąsiadów ,dla nas , i oddzielne na śmietanę-a córka taka nie przytomna jeszcze wlazła mi w naczynka potłukła dzbanek na mleko na dodatek jeszcze sama sie skaleczyła-szkło wlazło w kciuka i musiałam robić operacje..

   Przygotowywałam się do tej "operacji" jak na ruską wojnę: bandaż nożyczki penseta(do brwi)mała, listek aloesu, spirytus w słoiczku, no jeszcze woda utleniona-a co tam dezynfekcji nigdy dość!

   Tylko że ja sie boję ran...wiem niemądre to ale jak dzieci robią sobie coś zaraz drę się żeby szły do ojca..Nie jestem mamuśką co to zaraz obejrzy opatrzy i pocałuje, ja najpierw sie drę-potem względnie troszkę patrzę-przez palce jak na horrory- a najlepiej jak ktoś inny patrzy na wszelkie powypadkowe urazy...

   A tu rady nie było -musiałam jakoś to zrobić-palec obejrzany, przegrzebany pensetą, zdezynfekowany a nawet zabezpieczony aloesem co by się zasklepiła rana(no nie wiem czy przez to bardziej nie rozmokła) i na koniec obandażowany jak laleczka-brrrr! pielęgniarką nie zostanę-ale podstawy już mam! haha

   Nie było dane żeby było spokojnie, wieczorem przy dojeniu krów miałam asystę w postaci młodszego synka, miał bawić sie z Haskiem i Reklamcią i zjeżdżać w zapolu ze słomy, no i prawie tak było...prawie

   Syn zjeżdżał ale z siana którego jest o wiele wiecej i właściwie to był tam taki nawis-bo od spodu "cuchało" sie to siano dla krów i koni (stogi się skończyły na dworze), chciał zjechać i spadł..na beteonowy murek który oddziela zapole od klepiska. Doję te nasze krowy w tle słychać jak szamocą się i bawią psy i mały, i nagle trach... i słychać tylko cieniutki pisk!

   Nie przestraszyłabym sie tak bardzo gdyby płakał głośno-ale cichutkie piski..-to nie wróży nic dobrego! Bardzo dużo miałam przed oczami warjantów tego upadku, a przecież prawie natychmiast pobiegłam sprawdzić co zaszło, siedział na worku po policzkach spływały łzy,a psy lizały go gdzie popadniei te słone łzy też....

   Koniec końców potłukł się miał kilka siniaków i przestraszył mocno, dzieci są odporne i silne-nieraz to słyszałam, ale ZAWSZE gdy coś się dzieje moim dzieciom to mam taki cholerny skurcz serca. To taki ból, co łapie i trzyma w tej niepewności , taka adrenalinka niedobra . Jak macie dzieci to wiecie o co chodzi. Zadziwiające ile dzieci mają w swoim dzieciństwie takich wypadków -przypadków, i praktycznie wychodzą z nich bez większego szwanku.

   Dziś dzieci w szkole, zwierzaki ponakarmiane a ja powinnam już zacząc swoją dłubaninę na kompie-taaaak...pracować trzeba rady nie ma! Ale już wtorek a to prawie środek tygodnia:)

Pozdrawiam

chmielka

 

achmielka
O mnie achmielka

Czego w życiu wciąż szukam?-nie znajdę , każdy dzień niespodzianką dla duszy, biegnę sobie przez łąkę zieloną a śpiew ptaków wiatr mi zagłuszył...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości