achmielka achmielka
324
BLOG

ferie ospa kij od szczotki

achmielka achmielka Rozmaitości Obserwuj notkę 2

  

 

    Ahoj żeglarze mórz i oceanów!!

  Była niedawno u nas w odwiedzinach pewna panna Anna, jakiś czas temu studiowała w gdyni żeglarstwo czy tam inny taki kierunek morski. Szło jej nieźle ale okazało się przy badaniach okresowych, że ma astmę i w morze to raczej już nie wypłynie-tak przepisowo i w  fachu swoim nie popracuje...(wczesniej miała ze 3 rejsy-2 po Bałtyku i raz tak nawet śródziemnomorsko!). Jest teraz na naszej uczelni bardzo lądowej na kierunku coś tam komputerowym.  Nie zawsze idzie tak jak byśmy chcieli a mimo to jakoś trzeba to przyjmować, nie no może nie skakała pod chmury, że jest tu i teraz i musi z matmą się męczyć- zamiast określać swoje położenie na jakimś oceanie- ale też i nie rozpaczała nadmiernie.

   Z Anną, gdy była właściwie mały szczyl, to robiliśmy sobie u nas na podwórku super ogniska. Ogniska bo jakoś grilów nie uznaję za bardzo,przyjmuję do wiadomości, że są ale kiełbasa z grilla? tfuj tfuj! Najlepsiejsza jest taka napatykowa ze dwa razy upuszczona w popiół i odpowiednio podpieczona. Ogniska były cudne...a do tego zawsze się u nas na takich spotkaniach(mniej lub bardziej rodzinnych ) dużo śpiewało, jak była siostra to i gitarka była i piosenki bieszczadzko -górsko  -harcerskie leciały wzdłuż i wszerz, a jak nie to śpiewało się marynarskie szanty...Uwielbiamy szanty i jakoś od dzieciaka się je śpiewało, miałam ze 3 kasety i na starej "wildze" oj jaki to był grat-słuchało sie tych szant i śpiewało się razem z "EKT Gdynia" "Czterema Refami" itd itd...Czas ognisk letnich na razie zawieszony z przyczym mroźnych i zimowych ale jak tylko M. zrobi wreszcie te sanie(!!!) do koników co już je robi i robi i nadal tylko podłoga(pojęczę sobie a co!), to zrobimy świetny kulig-sanna wanna- a do tego ognisko z pysznymi kiełbaskami. Już mi tam płoną drewienka w mojej wyobraźni a zapach kiełbasy przyciąga Haska i Reklamcię:)

   Tak więc Anno! Anno-nie martw się, lato przed nami i jakieś ognisko z zdarciem gardeł z powodu śpiewu masz zapewnione!!Bardzo to miłe takie wspólne śpiewanie, nie wiem tylko czy sąsiadom to w smak ale jak do tej pory policja nie była wzywana:).

   Tak tak wzięło mnie na wspominki a przecież miało być o ospie!! Wietrznej ospie zresztą! Mały synek mi zachorował. Córka już kiedyś to przechodziła i nawet nie było mnie wtedy w domu,  bo pracowałam u  niemców a teraz mi się opiekowanie nad synkiem trafiło. Jaka ta ospa jest wredna!!! Normalnie paskudna choroba, miliony krost krostek i krosteczek. Zaczęło się od krateru na czole-przyszedł do mnie wieczorem muminek i mówi że ma jakąś dziurę w głowie, myślałam, że to jakiś wypadek miał, ale okazało się -ot krosta jakaś-zdezynfekowałam i było po sprawie . Rano okazało się że to był początek wysypu wysypki...krosta za krostą i krostę poganiała, smaruję płynnym pudrem i dziecko wygląda juz jak kosmita. Bałwanek  jest z nigo bo puder biały-jak córka chorowała to była bardziej demoniczna bo puder był niebisko-fioletowy!!

  Swędzi go, drapie się chociaż nie pozwalam i tłumaczę, że zostaną brzydkie blizny-ale to tylko dziecko-nie jeden dorosły nie rozumie i też się drapie. Całe plecki brzuszek nogi ręce, nie oszczędziło nawet siusiaczka i pupy-wszystko w krostach!! Wstrętna ospa!! Leży dużo w łóżku rysuje, ogląda trochę tv, w gry grają  z córką i mężem i nudzi sie trochę bo na dwór wyjść NIE WOLNO. Koleżanka pocieszyła mnie, że na to się siedzi w domu 2 tyg -tak więc ferii nie starczy-ale to przedszkole-więc zaległości nie takie istotne..Mój bielinek kapustnik siedzi w kuchni z Płaczusiem (prawdziwym kocurem)i Kotkiem Mamrotkiem(kotem poduszką) i bawi się w domek pod pledem na sofie:)

   Kij od szczotki, bo bardzo był potrzebny-taki 4 metrowy kij od szczotki-najlepiej składany. Było sprzatanie kościoła i jak zwykle tam takie zamiatanie(bo nie umyje na mokro się bo by babki tylko fruwały na tym lastryko..hehe niezły byłby to widok -takie piruety między ołtarzem a ławkami:), no przesadzam ale wiadomo że niebezpiecznie i lepiej tylko posadzkę pozamiatać, kurze pościerać i pajeczyny obmieść-właśnie i tu był kłopot, bo tak wielkie nie jesteśmy, szczotka to tylko jakieś 150cm a nam potrzeba było czegoś ekstra, i będzimy miały-już następnym razem przy sprzataniu-bo zamówiłąm taki 4 metrowy teleskopowy kij! Skończą się akrobacje na parapetach kościelnych-zreszta też niebezpieczne dosyć.

   Ferie-mróz  trzyma żelazną łąpą w potrzasku cały nasz wiejski świat! Konikom ociepliliśmy szopę-nie musowo bo to koniki polskie-nie trzeba, bo przecież odporne na wszystko, ale jak zaszłam któregoś ranka i Promil miał zamarzniete wąsiki a Pasti przy ogonie miała z szronu wałek-to jakoś mi się szkoda zrobiło ich i teraz po ociepleniu włókniną-mordki mają weselsze-o ile można coś wyczytać z wiecznie zadziornej miny Promila i obojętno -smutnej minki Pasterki:)

   Wróble wcinają ziarenka-i sikorki też , sójka to stały bywalec naszej stołówki a i bażanty też. Mrozy mają już zelżec  do tylko -10:).

   Wieczorami wyszywam róże...krzyżykami oczywiście-trwa to mniej więcej juz 2 rok ale więcej czasu miewam tylko zimą . Jestem już blisko końca- obraz powieszę w kuchni obok innych moich małych prac.

   Teraz to już lecę -do synka bałwanka ospowego, jejku coś i mnie zaczyną swędzieć kark i łopatka. Tylko nie to!!!Zapytam mamę czy chorowałam w dzieciństwie...

 

Buziaki-wasza chmielka

achmielka
O mnie achmielka

Czego w życiu wciąż szukam?-nie znajdę , każdy dzień niespodzianką dla duszy, biegnę sobie przez łąkę zieloną a śpiew ptaków wiatr mi zagłuszył...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości