achmielka achmielka
568
BLOG

Pikowanie pomidorów i jak ugryźć morze...

achmielka achmielka Rozmaitości Obserwuj notkę 4

 

 

   Macie słonko? Macie błyszczące drobinki wiosny za oknem? Ja mam! Niestety choróbska też mają swoją wiosnę i wielkie żniwo w naszym chmielkowym świecie ale co zrobić jak jesteśmy nieodporniuchy...

   Mały chory, już drugi antybiotyk bierze (bo pierwszy wywołał uczulenie-opuchnięcia zaczerwienienia i krostki, tylko na nogach-ale lek należało zmienić!), M.tez tydzień do pracy nie chodził i chorował również antybiotykowo, ja się niby nie daję i piję ochydne mikstury babci-to znaczy czosnek cytryna miód-ale z dnia na dzięń nie przechodzi -kaszel katar i apsikanie ...A tak ładnie na dworze:) 

   Dziś przekopałam w inspektach dwa zagonki, na trzecim rosną czarodziejskie truskawki od niemców-jakieś powtarzające czy inne magiczne:) W folii nie mogę jeszcze przekopać, bo jest popsuta ,fruwa na wietrze i straszy, mam nadzieję, że  w tym tygodniu kupię wreszce nowy kawałek folii i się dosztukuje tam gdzie trzeba.

   Bardzo miałam pracowity dzień mimo tego, że taka zakatarzona  zagardlona i nie wiem co jeszcze jestem-bo posadziłam pomidorki:ładnie  wzeszły i miały już drugie listki(co niektóre), można je więc było popikować, posiałam też dziś bazylię, pory to już ogromny las i nie wiem co mi odbiło żeby je tak wcześnie siać, selery maluczkie na szczęście , sałata wczoraj siana, a bawełna na która mam chetkę wcale nie zeszła i nie wiem czy wzejdzie...ale czekam!

   Zwierzęta jakoś nie przezimowały w całym kawałku: Kotuś wsadził gdzieś łapę-dosłownie, wyglądała jak złamana była gorąca i obolała-taki gruby wałeczek, przykładałyśmy mu z mamcią okłady jakieś z wyciągu z kasztanowca-ale nie wiem czy choć odrobinę lepiej mu było z tego powodu.W każdym razie mieszka teraz dużo w domu i spi, i śpi i śpi...W przeciwieństwie do Kota Czarownicy-czyli Czarnego-ten jak wparuje do domu to po to żeby łazić po firankach , wskakiwać na okna, oraz ostrzyć pazury na moim fikusie(o zgrozo!).

   Króliki tez przetrwały w 50% ..Pieguska jeszcze żyje ale ucieka  z piwnicy i jest w ciagłym niebezpieczeństwie ze strony dużych kotów(jakieś dwa startują do naszej kocicy), jastrzębia który upatrzył sobie nasze 4 kury na jakieś przekąski(na razie żyją), i sąsiadowych psów -jeden przechodzi między sztachetkami drugi się przekopuje; niebezpieczeństw co nie miara a Pieguska kica po naszym sadku, ale dla Czarnego kicadły skończyły sie dobre czasy zaginął jakiś tydzień temu i nie ma go! Szukałam go na całej naszej bujnej krainie ale zero efektów, nigdzie nawet czarnego puszka! Mam niklutką nadziejkę ,że może jednak gdzieś u sąsiadów bezpsowych znalazł azyl -ale to marna szansa. Zabezpieczyłam wczoraj Pieguskę w oborze ale zwiała-przegryzła się do stodoły-a tam już trzpiot na wylot- i dała susa na wolność. Jak ją złapię to wsadzam do klatki i zero sentymentów-wtedy na pewno będzie bezpieczniejsza-ale jużnie taka wolna...

   Zamyśłiłam się nad tymi naszymi przypadkami zachorowań-cokolwiek zawsze w naszej niecce jakieś prątki i wirusy latają-wieś jest w pewnym obniżeniu terenu i chyba niedobrze to robi nam wszystkim-aczkolwiek co poradzić na to...Tzn wymyśłiłam wyjście z sytuacji dla mojego małego-morze!!! Bardzo je kocham miłością wielką  aczkolwiek widziałam je może wszystkiego z 10 razy! Ale drewienko z Helu mam do dziś -jedzi z nami w samochodzie w skrytce, taki okorak wypłukany przez jakieś sztormy -ech no taki piekny-do dziś śmierdzi morzem-no pachnie znaczy...Muszę jakoś z małym pojechać nad morze jak miał 2 latka to byliśmy nad morzem-całą naszą chmielkową zgrają-były to ferie..luty albo styczeń, mrozy wtedy dawały do minus 20 a my na ferie...dzieci w samochodzie mi zamarzały-poutykane kocami a my- nad morze, samochód nie dawał rady ogrzewać bo zimniaca straszna-a ja: dzieci potrzebują jodu nie będą chorować!! Normalnie 2 tyg tam byliśmy w Swarzewie-na jakiejś prywatnej kwaterze-do morza 5 minut-mróz i wiatr codziennie-morze zamarzniete na kość! Ech ja to mam pomyłsy..Fajnie było-a dzieci BYŁY ZDROWSZE-i przez pół roku mi nie chorowały-wierzcie albo nie..Teraz też przydałoby sie morze, ale mam kurs koński mieć, i wszystko nie tak .Mały jest naprawde bieluśki po tej ospie i po tych teraz zachorowaniach wygląda mi marnie, je malutko(chociaż dziś opedzlował pół "brokuły"). Coś wymyślę!

   A wiecie co-wygrałam w konkursie walentynkowym!!Hihi. No taki internetowy konkursik wygrałam 5 kremów i kuferek na kosmetyki-ja to chyba powinnam grać w totka:)

   A oto wiersz haiku

   Dla dziewczyny od chłopaka albo od męża dla żony;

  Nie wiesz Kochanie jak trudno-
wyrazić co myśłi głowa,
a serce...
ono, właściwie ta jego "większa połowa"
-śle Ci czułostki czułe,
i jeszcze czulsze czuleńka!
Kocham i pędzę do Ciebie
z Kwiatkowym bukietem w rękach...

Buziam serdecznie, wybaczcie błędy jak sie wkradły ale na oczy widze mało-papatki!

achmielka
O mnie achmielka

Czego w życiu wciąż szukam?-nie znajdę , każdy dzień niespodzianką dla duszy, biegnę sobie przez łąkę zieloną a śpiew ptaków wiatr mi zagłuszył...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości