urodziło się martwe źrebiątko-
urodziło się całkiem nieżywe
i już nie pobiega po łące
i wiatr nie zaplącze grzywy
i matka łzy jego leje
i stoi nad martwym maluchem-
i tylko ja mam oczy suche...
ale serce cichutko mi płacze
i nad klaczą co rży w smutku wielkim
i nad szarym kłębuszkiem
co biega gdzieś po niebie anielskim...
------------------------ *-------------------------
jak pocieszyć tę mamę i siebie?
jak?.............
a przecież dziś tez ptak zaśpiewa
dzieci idą do szkoły na ósmą
trzeba pomidory podlewać....
moje krowy czekają na siano,
tylko BRAK w kącie serca zostanie
to nic-przecież to nie koniec świata,
przemiń dniu bo obłędu dostanę
Tak jakoś wychodzi że ostatnio wszystko się wali. Szkoda mi i klaczy i źrebaczka , tyle czekania-10miesięcy, tyle nadziei...
Czasem tak po prostu się dzieje i trzeba zacisnąc zęby i dalej żyć. Może krowy dopisza i cielaczki za miesiąc załatają jakoś tą moją ranę po tym biedactwie.
chmielka


Komentarze
Pokaż komentarze (3)