67 obserwujących
69 notek
440k odsłon
  1509   0

Polska - nacjonalizm wyobrażony

Według Portera do końca lat 1880-tych nacjonalizm polski miał raczej pozytywny charakter. W pierwszej połowie wieku XIX ideę polską kształtowali Adam Mickiewicz, Maurycy Mochnacki, August Cieszkowski, oraz inni. Dla nich polskość to czyn niepodległościowy. “Aby być Polakiem człowiek musiał zostać rewolucjonistą dlatego, że sama esencja narodu była koncepcyjnie umieszczona w czynie powstańczym.”[22] Jest to powód, dla którego Polska i jej powstania były tak popularne wśród postępowców Europy; dlatego też taką “Polskę” chwalił Karol Marks.Była to też Polska “wielokulturowego nacjonalizmu” (multicultural nationalism).[23]

Do 1863 r. polska elita walczyła “za wolność naszą i waszą.” Obiecywano wolność, sprawiedliwość i braterstwo wszystkim: cudzoziemcom i członkom narodu polskiego. Nie jest jasne czy Porter rozumie, że retoryka ta do dużego stopnia wynikała z tradycji szlacheckiego egalitaryzmu I Rzeczpospolitej, a nie z przesłania rewolucji we Francji. Chodziło o to, aby normy obowiązujące niegdyś tylko “braci-szlachtę” dotyczyły całego narodu. A do narodu należeli wszyscy mieszkańcy ziem I RP (łącznie z Rusinami, Litwinami, Ormianami, Żydami i innymi). We wczesnym okresie zaborów polskość – narodowość polska – wyrażała się po prostu czynem powstańczym i jedynie nim była ograniczona. W ramach tej koncepcji jednak “naród” istniał w kategoriach duchowych. Mimo klęsk na polu bitwy ten romantyczny nacjonalizm triumfował w sferze idei. Reprezentował bowiem triumf wolności jako mistycznego abstraktu a więc nie podlegający klęskom ze strony zaborczych sił zła. Stąd Polska “Chrystusem narodów”; ideałem niosącym wolność światu.

Ciekawe, że wielu zachodnich badaczy widzi w tym najbardziej kulturowo eklektycznym okresie polskiego nacjonalizmu źródła antysemityzmu, niemal Holocaustu. Interpretację tę Porter odrzuca jako prostacką, nielogiczną i ahistoryczną. Podkreśla on, że okres między 1830 a 1863 charakteryzował się “niespotykaną otwartością jaką polscy nacjonaliści zademonstrowali w stosunku do Żydów.”[24] W latach 1850-tych “można było znaleźć Polaków gotowych zaakceptować Żydów jako współpartriotów nie spodziewając się jakiejkolwiek asymilacji kulturowej z ich strony. Idea transcendentnego narodu zepchnęła czynnik etniczności na zupełny margines tak, że stało się możliwe wyobrazić sobie kulturową dywersyfikację w ramach społeczności narodowej.”[25]

Porter był tutaj krok od odkrycia continuum praktyk z wieków XVI-XVIII, gdzie szlachta o rozmaitych korzeniach etnicznych, zwyczajach lokalnych i wyznaniach funkcjonowała pod parasolem ochronnym kultury polskiej, szlacheckiej I RP. W połowie wieku XIX wielu polskich nacjonalistów było gotowych włączyć do tej braterskiej tradycji również i Żydów. Polacy zakładali jednak, że Żydzi – tak jak po pewnym czasie bojarzy rusińscy – zaczną się zachowywać podobnie jak inni panowie-bracia, polscy patrioci. W te przekonanie wpisane było mimo wszystko założenie o konieczności wspólnych norm kulturowych oraz wynikających z nich norm prawnych. Jak zauważył to ze strachem Ludwik Waryński, bazowano się bowiem – choćby nawet podświadomie – na świetnej historii I RP. To właśnie z przeszłości Polski patrioci czerpali inspirację dla wolności, którą w przyszłości chcieli zuniwersalizować w oparciu na starożytnym modelu natio polonus. Było w nim oczywiście miejsce dla Żydów i innych.

Niestety, taka głęboko reakcyjna interpretacja nacjonalistycznego eklektyzmu w pierwszej połowie XIX wieku zmusza nas do przemyślenia trafności argumentu Portera o charakterze telosu postępu w polskim nacjonaliźmie romantycznym. Zamiast “postępowej” wizji romantyków zderzającej się z “reakcyjną” wizją konserwatystów mamy tutaj raczej do czynienia z innym zjawiskiem. Z jednej strony widzimy “reakcyjną” wizję romantyków dążących do wskrzeszenia, poprzez czyn powstańczy, starej RP w wymiarach uniwersalistycznych. Z drugiej strony widzimy przeciwstawną temu postępową wizję zwolenników monarszego absolutyzmu i liberalnej hierarchii arystokracji starej (ziemiańskiej) i nowej (przedsiębiorcy). (Rozumiana w taki sposób sytuacja Polski znajduje swoją ówczesną analogię w innych krajach europejskich, e.g. w Hiszpani, gdzie naprzeciw siebie stał reakcyjny, romantyczny Karlizm i postępowy liberalizm absolutystyczny.[26])

W Polsce romantycy przegrali z kretesem w 1863 r. Pozytywiści, czyli polscy liberałowie, sprowadzili naród na ziemię. To znaczy zrezygnowali z mistycznych fantazji na rzecz nauki. Nastąpiło to w ramach odwrotu od polityki “czynu”. Zastąpiła ją antypolityka “pracy organicznej.” Było to liberalne zapożyczenie konserwatywnych argumentów o potrzebie pracy dla “narodu”. Liberałowie nadali naukową glossę koncepcji narodu, traktując go tak jak konserwatyści jako całość. Pozytywiści oparli się jednak na nowowczesnym dyskursie Herberta Spencera i jego “organiźmie społecznym.”[27] Naród stał się “społecznością etnolingwistyczną” (an ethnolinguistic community). Liberałowie “chcieli rzucić wyzwanie starej arystokracji, przeciwstawiając jej równość społeczną i antyklerykalizm, ale nie chcieli przyznać wolnej woli ‘narodowi’…. Innymi słowy celem było nauczenie chłopów przyswojenia sobie dyscypliny ‘nowoczesnego’ świata, zgodnie z jego definicją przedstawioną przez liberalną inteligencję.”[28] Paradoksalnie więc, według Portera, “w ten sposób liberalizm pomógł stworzyć podłożę dla późniejszego szowinizmu i autorytaryzmu.”[29]

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura