67 obserwujących
69 notek
441k odsłon
  193   0

Czy Obama wygra wybory?

Rozmowa z prof. Markiem Chodakiewiczem, historykiem i dziekanem waszyngtońskiego The Institute of World Politics, stałym publicystą NCZ! rozmawia Marta Ziarnik (Nasz Dziennik)

 

 
Jak dziś wygląda sytuacja w wyścigu o fotel prezydencki w Białym Domu?

 

Sytuacja dramatycznie się zmieniła od końca sierpnia. Wyglądało, że zwycięstwo Demokratów jest pewne. Teraz Republikanie mają dużą szansę.

 
Jakiego rozwoju wydarzeń należy się spodziewać?

 

Trudno zgadnąć. Na razie wygląda na to, że tandem McCain-Palin jest na fali, a Obama-Biden - traci. Wprawdzie Obama nadal jest gwiazdorem, ale traci swój blask, ponieważ pojawiła się nowa wschodząca gwiazda: Sarah Palin. Należy spodziewać się wzrostu fascynacji panią gubernator Alaski. W pewnym sensie mamy do czynienia z powtórką mechanizmów, które napędzały popularność Obamy, gdy wypłynął na scenie politycznej na poziomie narodowym około 19 miesięcy temu.

 
Jak na postrzeganie obu kandydatów wpłynął wybór kandydatów na wiceprezydentów?

Ogólnie lud jest znużony starymi problemami i starym układem rzeczy, czyli porządkiem prezydenta Busha. Dlatego zachwycał się gwiazdorem, któremu na imię Barack Obama - obiecującym “zmianę”. Ten zachwyt nakręcała też liberalna i lewicowa elita medialna. Dla wielu było jednak jasne, że Obama nie ma wystarczającego doświadczenia politycznego. Ciążą mu rozmaite lewackie koneksje. Dlatego podsunięto mu Joego Bidena, starego wyjadacza z Waszyngtonu. Teraz “zmiana” ma mieć solidnego pilota, który pomoże kapitanowi Obamie. Tymczasem John McCain był przedstawiany przez przeciwników jako kandydat z serii “wszystko po staremu” (business as usual). Co gorsza, miał też kłopoty ze zdobyciem poparcia konserwatystów. Ze względu na osobiste preferencje i pozycję społeczną, jaką mu daje fortuna jego żony, McCain zalicza się do niezależnych, czyli jest bardziej liberalny w wielu sprawach, na przykład aborcji, niż mogłoby to się podobać konserwatystom. Poza tym uchodzi za członka waszyngtońskiego establishmentu od wielu lat. A to oznacza - według “postępowego” stereotypu - że jest z “układu starych chłopaków” (old boys network) i że - w związku z tym - nienawidzi kobiet i mniejszości. Stąd wybrał konserwatywną dziewczynę z zewnątrz. Tym jednym genialnym posunięciem odrzucił stereotyp mizoginisty. Pokazał, że jest gotowy do zmian i wprowadził straszliwe zamieszanie w szeregach demokratycznych.
 
Czy Sara Palin będzie “lokomotywą” kampanii McCaina?

 

Wybór Palin był wręcz genialną decyzją z punktu widzenia taktycznego. Jest ona konserwatystką w sprawach obyczajowych - szczególnie jeśli chodzi o aborcję i sprawy homoseksualistów. Jest libertariańska w sensie unikania nadmiernej ingerencji państwa. Jest zwolenniczką prawa obywatela do samoobrony - czyli do posiadania broni dla ochrony przed bandytami oraz w celach sportowych. Jest matką, co cieszy konserwatystów i wiele kobiet. Jest też kobietą startującą w wyborach do jednego z najwyższych urzędów w kraju, a więc znów wywołuje entuzjazm u elektoratu kobiecego i zamyka paszcze - do pewnego stopnia - szczekaczkom lewackim, że McCain jest “antykobiecy”. Palin jest też bardzo fotogeniczna, medialna, sympatyczna i przyjemna. W końcu - co najważniejsze - McCain, wybierając Palin, pokazał, że u władzy jest miejsce dla osób młodych i niedoświadczonych, ale na stanowisku zastępcy, nie zaś szefa.

 
Kim faktycznie jest Sara Palin? Jakie są jej rzeczywiste zapatrywania?

 

Sarah Palin jest małomiasteczkową matką pięciorga dzieci, która swoje ostrogi zdobyła w samorządzie lokalnym. Jest osobą prawie całkowicie spoza układu i zbyt krótko była u władzy jako gubernator, aby dać się skorumpować. Powtarzam: jest to świetny przykład zaścianka - w jak najlepszym sensie, gdzie liczy się zaradność, samoobrona, wiara, własność prywatna, rodzina i patriotyzm.

 
Czy sensacyjne doniesienia z życia rodzinnego Palin nie przyniosły strat Republikaninowi?

Nie, bo od razu to wyszło ze strony rodziny i w nielukrowany sposób. Po prostu, rzeczywistość amerykańska jest taka, że ciąża u nastolatków jest bardzo częstym zjawiskiem. Inne religijne, tradycyjne amerykańskie rodziny doświadczają podobnych spraw. Współczują Palin i uważają, że najważniejsze, iż nie było aborcji. W końcu najbardziej liczy się życie. 
Czy rzeczywiście prowadzona w ostatnim czasie negatywna kampania wyborcza (wzajemne oskarżenia i wywlekanie spraw osobistych) przynosi zamierzony skutek?

 

Negatywna kampania jest częścią całości kampanii. Negatywne sprawy pomagają niekiedy niezdecydowanym przejść na tę czy inną stronę. W tym sensie ma skutek. Poza tym negatywne rewelacje zawsze są bardziej ekscytujące dla rozhisteryzowanych mediów niż spokojne i merytoryczne tłumaczenie.

 

Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale