190 obserwujących
1207 notek
1092k odsłony
  355   1

Chiński ślad (2)

Wedle jednej z teorii wirus hiszpanki przywlekli do Europy chińscy ochotnicy.

     Początkowo transport członków CLC przez Ocean Indyjski na Atlantyk bądź przez Kanał Sueski na Morze Śródziemne, ale na końcu obu tych szlaków grasowały niemieckie łodzie podwodne. Od marca 1917 roku chińscy ochotnicy podróżowali do Francji bezpieczniejszą drogą, przez Pacyfik do kanadyjskiego portu Vancouver, i  dalej koleją do portów Wschodniego Wybrzeża. Tam wsiadali na statki, by przez północny Atlantyk najkrótszą możliwą drogą dotrzeć do Europy.

     Pierwszym skupiskiem zarazy na kontynencie północnoamerykańskim stała się baza przeładunkowa pod Vancouver. Część przybywających do niej drogą morską chińskich ochotników była już chora, a kanadyjscy lekarze podchodzili do nich lekceważąco – skarżący się na objawy infekcji dróg oddechowych dostawali pastylki na ból gardła i  wysyłani byli w  dalszą drogę, do doków Halifaksu i Nowego Jorku.

    Dopiero bardziej serio potraktowano zimą 1917 roku wzrost zachorowań wśród pilnujących chińskich transportów strażników kolejowych i  żołnierzy. W  ich przypadku nie było już wątpliwości co do rodzaju choroby – diagnozowano grypę.

     Po przybyciu do Anglii chińscy ochotnicy trafiali do bazy w Étaples. Zdradzający objawy choroby kierowani byli do znajdującego się w  bazie zbiorczego szpitala dla robotników cudzoziemskich.

    Rozmiary rozwijającego się epidemii nie dawały jednak podstaw do paniki. Od stycznia do września 1918 roku zanotowano jedynie 64 przypadki śmierci z  powodu grypy, zapalenia płuc i  oskrzeli, chociaż w tym czasie przez szpital przewinęło się blisko 10 tysięcy chorych. Wedle raportu brytyjskiego komendanta bazy epidemia wśród chińskich ochotników wygasła we wrześniu, podczas gdy miliony ludzi ludzie chorowało na grypę na całym świecie.

    Wybuchy poprzedzających pandemię lokalnych epidemii w  bazach szkoleniowych US Army pokrywały się z datami przejazdów transportów CLC przez Kanadę i Stany Zjednoczone.

    Presja na organizujących transport chińskich ochotników była tak duża, że zlekceważono widoczne dowody rozwijającej się epidemii i  podstawowe zasady bezpieczeństwa. Tysiące mężczyzn, niekiedy już niedomagających i  chorych – ruszyło w  długą podróż, napotykając na swojej drodze tysiące marynarzy, kolejarzy, żołnierzy i cywilów. Wszyscy stali się kurierami choroby, a  statki, pociągi i  obozy etapowe – jej wylęgarniami.

     Proces powolnego, ale ciągłego mutowania wirusów w trakcie reprodukcji zwie się dryfem lub przesunięciem antygenowym. W  tego dryfu antygenowego powstały nowe, bardziej zjadliwie szczepy grypy; ich drogi, dzięki wynikającym z  wojny, niezwykłym okolicznościom zbiegły się najprawdopodobniej wiosną 1918 roku w  Étaples. Powstały warunki do rewolucyjnej przemiany – skoku antygenowego, który stał się przyczyną śmierci milionów ludzi w Europie, a potem na całym świecie.

    „Nowa, niebezpieczna odmiana wirusa z 1918 roku była jak iskra, która padła na europejską beczkę prochu, wypchaną po brzegi osłabionymi, pozbawionymi odpowiedniej opieki medycznej, pozostającymi w  ciągłym ruchu masami ludzi”. Ponieważ  narodziła się w  wojskowych transportach i bazach, jej ofiarą najwcześniej padli żołnierze, walczący na frontach pierwszej wojny światowej.

    Po przewiezieniu do Francji chińscy ochotnicy trafiali do rozrzuconych na zapleczu frontu warsztatów, fabryk, magazynów i gospodarstw rolnych, gdzie budowali i  naprawiali tory kolejowe, drogi, linie telefoniczne, kopali okopy, rozładowywali wagony kolejowe i ładownie statków, pracowali na polach i w fabrykach. W ten sposób przyczynili się do utrzymania angielskich i  francuskich dywizji w  sprawności bojowej.

    Wedle ostrożnych danych na froncie zachodnim tylko w  szeregach brytyjskich służyło ponad 140 tysięcy Chińczyków. Dla Wanga Fu, którego imię znane jest z nagrobka na francuskim cmentarzu wojennym, europejska wyprawa zakończyła się tragicznie. Jego los podzieliło kilka tysięcy rodaków.

     Grypa pojawiła się w Chinach w  tym samym czasie co w  innych częściach świata, wiosną 1918 roku, raptem kilka miesięcy po wygaśnięciu ww. rzekomej epidemii dżumy, i  choć zarówno jej objawy były podobne, lekarze nie mówili już o czarnej śmierci, tylko o hiszpance.

     Względnie łagodny – w porównaniu z Indiami czy Indonezją - przebieg epidemii w Chinach, gdzie zmarło ok. 5 mln ludzi, wskazywałby na to, że mieszkańcy posiedli odporność, gdy zetknęli się z nią w 1917 roku.


Wybrana literatura:

Ł. Mieszkowski – Największa. Pandemia hiszpanki u progu niepodległości Polski
E. McBean - Swine Flu Expose


Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura