190 obserwujących
1207 notek
1093k odsłony
  402   1

Operacja "Mewa" (2)

Pomimo niestwierdzenia prowadzenia  przez b. pilotów PSZ na Zachodzie „wrogiej” działalności MBP w 1950 roku zintensyfikowało ich inwigilację.

    Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa we Wrocławiu rozpoczynając operację uznał, iż znaczna część b. pilotów PSP zatrudniona jest w przemyśle „w działach planowania i działach technicznych, gdzie mają dostęp do wszelkich planów i statystyk produkcyjnych. W  większości są to ludzie negatywnie ustosunkowani do PZPR, jak i do polityki Rządu. Jaskrawym faktem jest, że część b. czł. RAF dość często spotykają się z  osobami narodowości angielskiej. (...) Wobec tego, że są na wysokich stanowiskach w przemyśle i instytucjach państwowych i samorządowych, gdzie obcy wywiad może ich wykorzystać do pracy szpiegowskiej i jest element podatny na werbunek przez obcy wywiad”.

    Szczególną uwagę poświęcono osobom zatrudnionym w  Państwowych Zakładach Lotniczych na Psim Polu we Wrocławiu, którego część kierownictwa rekrutowała się – wedle ubeków – „.z elementu przedwojennych – sanacyjnych oficerów przybyłych z Zachodu po ostatniej Wojnie Światowej (Anglia i jej Dominia), przesiąkniętych na wskroś ideałami zachodniej demokracji i ich polityki, stanowiącą podatny grunt do wykorzystania przez obcy wywiad z drugiej strony, podejrzewamy ww. grupę o  działalność szpiegowską i  dywersyjno-sabotażową na rzecz obcego mocarstwa”.

     Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Bydgoszczy wskazywał, iż „przytłaczająca część składu osobowego tego elementu powróciła do kraju po to, by siać ferment i niezadowolenie wśród tut. społeczeństwa, by hamować odbudowę i rozwój Polski Socjalistycznej, a niektórzy z nich poszli na całkowitą współpracę z wywiadem angielskim”. Pomimo nieujawnienia wrogiej działalności b. pilotów „mając na uwadze ich wrogi stosunek do obecnej rzeczywistości, należy wnioskować, iż kontynuują oni wrogą pracę, względnie są zdolni przystąpić do czynienia takowej w każdym czasie. Słuchają oni radia brytyjskiego i rozsiewają wrogą propagandę godzącą w interesy Państwa Polskiego, jak też utrzymują kontakty z innym wrogim elementem”.

     Do podobnych wniosków doszli krakowscy ubecy podkreślając, że  „materiały uzyskane drogą agencyjną i przez wywiady wskazują, że niektórzy członkowie RAF-u po powrocie do Kraju prowadzą spokojny tryb życia w swym gronie rodzinnym, a niektórzy zaś jak wskazują materiały są wrogo ustosunkowani do obecnej rzeczywistości o  proangielskim usposobieniu, utrzymują kontakty z  Anglią, otrzymują stamtąd prasę od swoich przyjaciół i rozpowszechniają wiadomości z powyższej prasy”.

     Z kolei łódzki WUBP postawił sobie zadanie zebrania bliższych danych dotyczących lotników służących w czasie wojny w Wielkiej Brytanii, wytypowania wywodzących się ze środowiska RAF kandydatów na werbunek, a  także opracowanie schematu graficznego, na którym zaznaczone byłoby miejsce zamieszkania osób, którymi interesowanie się w ramach „Mewy”.  Szczególnym zainteresowaniem łódzkich ubeków  „cieszył” się mjr Konstanty Sabiłło, którego rozpracowaniem zajęto się w pierwszej kolejności.

     Białostocki WUBP ustalił, że na Białostocczyźnie znajduje się 15 b. pilotów Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie. Ubecy uznali, iż lotnicy specjalnie zatrudniali się w istotnych dla państwa instytucjach państwowych, by prowadzić działalność szpiegowską. Tezę tę miało uzasadniać znalezienie u zatrudnionego w Centrali Rolniczej Związku Samopomoc Chłopska Aleksandra Kuleszy odpisów różnych materiałów, w tym kwestionariuszy działaczy PPR.  „Na podstawie danych zewnętrznej obserwacji i drogą agencyjną ustalono,  – napisano w raporcie -  że figuranci rozpracowania „Mewa” zam. w B[iałym]stoku kontaktują się wszyscy między sobą, przy czym są wrogo nastawieni do obecnej rzeczywistości. Ich działalność, kontakty, jak odpisywanie materiałów poufnych, kontakt z oficerem WP oraz kontakty innych figurantów z osobami stojącymi na wysokich stanowiskach nasuwa podejrzenie uprawiania przez ten element roboty szpiegowskiej”.

     Pomimo, iż żaden z WUBP nie stwierdził prowadzenia przez b. pilotów PSZ na Zachodzie „wrogiej” działalności, centrala w Warszawie zadecydowała na początku 1950 roku  o zintensyfikowaniu ich inwigilacji.

     W tym czasie do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego skierowany został, zatrudniony do tej pory w WUBP w Szczecinie, ppor. Zbigniew Piotr Sokół, który otrzymał zadanie nadzoru nad pracą jednostek terenowych zaangażowanych w operację  „Mewa”.

     W przesłanej w lutym 1950 roku instrukcji ppłk Konar podkreślił, iż „dotychczas posiadane przez nas dane odnośnie działalności RAF-u, aczkolwiek niekompletne, nasuwają przypuszczenie, że wielu z nich przebywających obecnie w Kraju, uprawia działalność wywiadowczą lub dywersyjną. Chcąc skuteczniej i  aktywniej rozpracować środowisko RAF-u,  trzeba zebrać o nim wszelkie bliższe dane dotyczące struktury, zadań stawianych przed poszczególnymi jednostkami, oraz powiązań z Anglikami i dowództwem angielskim.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura