165 obserwujących
979 notek
918k odsłon
1140 odsłon

Adolf Bocheński o polskiej polityce zagranicznej (1)

Wykop Skomentuj21

Istotą myśli politycznej Bocheńskiego w dziedzinie polityki zagranicznej było przekonanie, że pozycję Polski na arenie międzynarodowej określają jej stosunki z Niemcami i Związkiem Sowieckim oraz wzajemne relacje między nimi

Zagadnieniem polskiej polityki zagranicznej zajmował się Adolf Bocheński w latach 1933-1939, wypracowując własną, oryginalną koncepcję, dotycząca sposobu prowadzenia tej polityki, celów jakie powinna ona sobie stawiać i środków umożliwiających ich realizację.
Swoje oceny przedstawiał w licznych artykułach publikowanych na łamach „Buntu Młodych” i „Polityki” oraz w wydanej w 1937 roku książce „Między Niemcami a Rosją”.
 
Po zawarciu układów o nieagresji z ZSRS (1932) oraz Niemcami (1934) Bocheński doceniając poprawę położenia międzynarodowego Polski, wskazywał na jej nietrwałość. Dobre stosunki z Niemcami oraz ZSRS były według niego wynikiem zaistniałego między tymi państwami antagonizmu, który po dojściu Hitlera do władzy zastąpił dawne zbliżenie niemiecko-sowieckie  z okresu Republiki Weimarskiej. Przyczyną tego antagonizmu był - jego zdaniem - antykomunizm ruchu hitlerowskiego oraz niemieckie plany ekspansji na tereny rosyjskie. „Dziś wielkie, potężnie rozbudowane – pisał w „Między Niemcami a Rosją” – aspiracje ekspansji niemieckiej w głąb Rosji bezsprzecznie wzięły górę nad małym planem imperialistycznym zdobywania w porozumieniu z Rosją piaszczystych powiatów Pomorza”.
 
Uważał jednak, iż antykomunistyczna tendencja w kształtowaniu niemieckiej polityki zagranicznej nie musiała okazać się trwała, gdyż „gdyby nie ogromne, prestiżowe dla Niemiec znaczenie sprawy Pomorza można by stwierdzić, ze sytuacja polityczna Europy dozwala na długi okres współdziałania polsko-niemieckiego. Ale ta sprawa zmusza nas do ostrożności i do liczenia się z możliwością szybkiego nawrotu do koncepcji rosyjskiej ( sojuszu z Rosją przeciw Polsce) w niemieckiej polityce zagranicznej”.
 
Jako iluzję określał też Bocheński wiarę w możliwość utrzymywania przez dłuższy czas poprawnych stosunków ze Związkiem Sowieckim. Nie wierzył, by ZSRS pogodził się z obecnymi granicami. Polemizował z poglądami głoszonymi przez część publicystów endeckich, którzy uważali, że stałą tendencją sowieckiej polityki zagranicznej będzie zwiększanie wpływów na Dalekim Wschodzie i coraz mniejsze zainteresowanie sprawami europejskimi. Był przekonany, że dla ZSRS poważnym niebezpieczeństwem był problem ukraiński, dlatego Kreml będzie dążył do „pozbawienia Ukraińców tego skrawka ziemi, na którym wytwarza się ich Piemont narodowy”. Dążenie to było równoważne z chęcią oderwania od Polski dawnej Galicji Wschodniej. 
 
W tej sytuacji ostrzegał przed nawrotem ekspansji niemieckiej i sowieckiej skierowanej przeciwko Polsce i mającej na celu dokonanie ponownego rozbioru państwa polskiego. Był bowiem przekonany, iż konflikt ideologiczny między hitleryzmem a komunizmem nie będzie przeszkodą do wymierzonego przeciwko Polsce sojuszu, ponieważ w polityce zagranicznej decyduje przede wszystkim racja stanu, interes narodowy. „Doświadczenie dziejowe – pisał – wykazuje, że na ogół państwowa racja stanu wychodziła zwycięsko z konfliktów ideologicznych, czy to z motywami religijnymi czy tez sympatiami ustrojowymi”.
 
Zadaniem polskiej polityki zagranicznej powinno być odsunięcie tego niebezpieczeństwa w czasie, a następnie jego likwidacja. Osiągnięcie tego celu wymagało przede wszystkim podtrzymania antagonizmu niemiecko-sowieckiego. Stroną dążącą do porozumienia była, wedle pisarza, Rosja, natomiast Niemcy nastawione były agresywnie. Z tego też powodu, aby podtrzymać korzystny dla Polski antagonizm niemiecko-sowiecki, Warszawa winna popierać Niemcy jako stronę, która go inicjuje i dążyć do zbliżenia z nimi w celu wzmocnienia ich pozycji. „Ci, którzy twierdzą, – pisał w swej książce – że Hitler jest w sporze niemiecko-rosyjskim napastnikiem powinni występować ze względu na interes Polski po jego stronie”. Nie dziwi więc poparcie udzielone Beckowi: „polityka Becka wobec Niemiec jest jedyną dziś możliwą i przytomną polityka polską”.
 
W interesie Rzeczypospolitej było przeprowadzenie takich zmian w układzie sił w Europie, „aby jeden z naszych potężnych wrogów uległ osłabieniu zanim nastąpi wymierzony przeciwko Polsce sojusz Niemiec i Rosji”.
Bocheński widział dwa sposoby zwiększenia siły państwa i osiągnięcia przez nie pozycji mocarstwa: „imperialistyczny” i „relatywistyczny”. Ten pierwszy oznaczał dążenie do wzmocnienia państwa na drodze przyłączenia doń nowych terytoriów. Drugi miał polegać na osłabieniu państw antagonistycznych w „drodze ich podziału na kilka nowych organizmów politycznych”. Według publicysty zwiększenie siły państwa polskiego na drodze „imperializmu terytorialnego” nie było możliwe, ponieważ Polska nie posiadała poza swymi granicami terenów zamieszkałych w większości przez Polaków. Przyłączenie zaś obszarów zamieszkałych zwarcie przez inne narody znacznie zwiększałoby odsetek mniejszości narodowych i doprowadziłoby do jego wewnętrznego osłabienia.
„Relatywistyczny” sposób zwiększenia siły Polski nie mógł być zastosowany w stosunku do Niemiec, które były krajem jednolitym narodowościowo i ich podział, a zwłaszcza jego utrzymanie byłoby bardzo trudne. Inaczej wyglądała sytuacja w przypadku ZSRS, w skład którego wchodziło wiele narodów, dążących do niezależności. „Umocnienie idei narodowej, – pisał Bocheński – która na zachodzie pracuje przeciwko nam, na wschodzie pracuje za nami”.
 
Rozkład ZSRS na szereg państw narodowych powinien stać się więc głównym celem polityki polskiej. Tylko jego zrealizowanie pozwoli uniknąć ponownego rozbioru Polski. Środkiem do tego celu miałoby być współdziałanie i sojusz z Niemcami, umożliwiający im realizację programu ekspansji na tereny rosyjskie i zniszczenie państwa sowieckiego – „taranem, który może te zbawienne dla nas zmiany (rozkład ZSRS) przeprowadzić jest dziś Rzesza Niemiecka”. Współdziałanie z Niemcami polegałoby przede wszystkim na umożliwieniu przemarszu ich wojskom przez terytorium Polski i ułatwienie w ten sposób agresji na ZSRS. „Sojusz z Polską – dowodził publicysta – jest dla Niemiec jedynym realnym sposobem dostania się do Rosji Sowieckiej”.
 
Bocheński nie sądził, aby zwycięstwo Niemiec nad ZSRS spowodowało ich znaczne wzmocnienie, umożliwiające dominację w Europie Środkowo-Wschodniej oraz uzależnienie Polski i ewentualne wysunięcie żądań zwrotu Śląska i Pomorza. Uważał bowiem, że „długa i trudna wojna – a taką niewątpliwie byłaby wojna z Rosją, pod wszystkimi względami wyczerpuje państwo zwycięskie, wzmacnia je jedynie w stosunku do państwa pokonanego, a nie w stosunku państw trzecich”. Polska mogłaby więc przeciwstawić się – w oparciu o Francję i Anglię – niemieckim dążeniom do dominacji.
 
Jako zwolennik federacji Polski i Ukrainy Bocheński zdawał sobie sprawę z niechęci Ukraińców do tego projektu, ich pretensji terytorialnych w stosunku do Galicji Wschodniej oraz silnych w Polsce dążeń do asymilacji narodowej Ukraińców. Brał tez pod uwagę wsparcie Berlina dla Ukrainy. W tym przypadku Warszawa mogłaby szukać wsparcia w osłabionej po rozbiciu ZSRS, Moskwie. Optymistycznie zakładał, iż w takim wypadku państwo ukraińskie skłonne byłoby szukać oparcia raczej w Polsce niż w Niemczech i pogodziłoby się z czasem z pozostawaniem części ziem ukraińskich w granicach Polski, zwłaszcza gdyby otrzymałyby one pełną autonomię gospodarczą i kulturalną.
 
Układ sił stworzony w Europie Środkowo-Wschodniej po rozbiciu ZSRS miałby więc wedle Bocheńskiego  charakter dynamiczny – „konstelacja przymierza polsko-rosyjskiego przeciwko rzeszy i Ukrainie, lub przymierza polsko-ukraińskiego przeciw Rosji i Niemcom występowałyby prawdopodobnie kolejno na widownię dziejów”.
 
Źródłem koncepcji była idea prometeizmu, lansowana przez obóz belwederski, zakładająca rozbicie ZSRS na szereg państw narodowych (Ukraina, Białoruś, państwa Kaukazu i Azji Środkowej) i odsunięcie w ten sposób od Polski niebezpieczeństwa rosyjskiego. Bocheński zdawał sobie sprawę, ze Polska nie ma wystarczających sił do rozbicia ZSRS, stąd wynikało jego przeświadczenie o konieczności sojuszu z Niemcami. Łączyło to myśl Bocheńskiego z poglądami Władysława Studnickiego, który głosił konieczność oparcia się Polski o Niemcy i ścisłego związania się z nimi w obliczu zagrożenia ze strony ZSRS. Drugim obok Studnickiego zwolennikiem orientacji proniemieckiej był Cat-Mackiewicz. Obydwaj jednak, w odróżnieniu od Bocheńskiego, nie byli zwolennikami prometeizmu, postulowali wręcz ekspansję terytorialną Polski na wschód i znaczne powiększenie terytorium państwa polskiego. Bocheński uważał natomiast  Litwinów, Białorusinów i Ukraińców za narody o silnym poczuciu tożsamości narodowej, wobec  których proponowana przez Mackiewicza asymilacja kulturalna w ramach państwa wielonarodowego nie miała szans powodzenia. Dowodził również, że „jeżeli mamy mieć jakąś ideę na zewnątrz, to niech będzie to idea pozostawienia narodom pełnej możliwości urządzenia sobie samemu własnego życia narodowego. W interesie Polski jest powstanie w naszym pobliżu maksymalnej ilości organizmów państwowych. Im mniej będziemy zaborczy kulturalnie, tym większe będą możliwości realizacji naszych celów politycznych”. Publicysta „Buntu Młodych” przekonany był bowiem, iż o sile państwa decyduje nie posiadane terytorium, ale dogodna konstelacja międzynarodowa.
 
 
Cdn.
 
 
 
 
Wykop Skomentuj21
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura