Blog
Historia magistra vitae est
Godziemba
164 obserwujących 969 notek 912036 odsłon
Godziemba, 21 września 2012 r.

"Brytyjskie" Monachium

586 22 0 A A A

Ugodowa polityka premiera Neville Chamberlaina doprowadziła do  układu monachijskiego. 

Rząd angielski zupełnie zignorował doniesienia wywiadu o planowanej przez Hitlera akcji zbrojnej przeciwko Austrii. W rezultacie III Rzesza zajęła Austrię przy milczącej zgodzie Londynu. Premier Chamberlain w Izbie Gmin dowodził, iż Niemcy mieli prawo do scalenia obszarów niemieckojęzycznych a Anschluss był zgodny z wolą większości Austriaków.
 
Wielka Brytania nie była także zdecydowana bronić Czechosłowacji już w momencie wyłonienia się problemu statusu Niemców sudeckich. W powszechnej opinii brytyjskiej Czechosłowacja była niewygodnym małym państewkiem, „sztucznym tworem traktatu wersalskiego”. w obronie którego Anglia nie miała zamiaru się narażać. Już 6 maja 1938 roku w „Daily Mail” ukazał się artykuł lorda Rothermere’a pod wielce znaczącym tytułem „Nie obchodzą nas Czesi”, w którym autor jednoznacznie stwierdził, iż jeśli Francja zamierz walczyć po stronie Czechów jest zdana sama na siebie.
 
Od początku także Chamberlain nakłaniał Pragę do zaakceptowania żądań Hitlera. 10 maja na przyjęciu u Astorów, jednoznacznie opowiedział się za oddaniem Sudetów Niemcom.
 
W obliczu jednak groźby wybuchu wojny, w angielskim gabinecie zastanawiano się nad wysłaniem do Berlina ostrzeżenie Berlina, w przypadku zaatakowania Czechosłowacji. Gorącym zwolennikiem takiego kroku był Churchill, który próbował przekonać premiera o konieczności uświadomienia Hitlerowi, że „jeśli postawi stopę w Czechosłowacji, znajdzie się natychmiast w stanie wojny  z nami”. Jednak Chamberlain, wspierany przez Neville Hendersona – ambasadora w Berlinie, przekonywującego, iż taki list jedynie sprowokuje wodza III Rzeszy do użycia, nie podzielał zdania Churchilla. Ostatecznie wystosowano notę, w której zasugerowano, iż „France having become involved, it seems to His Majesty’s Government inevetable that the sequence of events must result in a general conflict from whitch Great Britain could not stand aside”. Jednak Henderson pozwolił sobie nie dostarczyć jej Hitlerowi.
 
Chamberlain, który premierem został w wieku 68 lat, był w ogromnej mierze produktem epoki wiktoriańskiej – nigdy nie przyzwyczaił się do nowoczesnych wynalazków i idei. Po raz pierwszy wsiadł do samolotu dopiero w czasie swych wrześniowych podróży do Niemiec.
 
Wizyty Chamberlaina w siedzibie Hitlera były precedensem w historii dyplomacji brytyjskiej. Oto premier światowego mocarstwa jedzie do niemieckiego dyktatora, żeby prosić o pokój dla Europy. W dodatku tak ważną decyzję o podjęciu rokowań z Hitlerem premier podjął sam, nie konsultując się z gabinetem, łamiąc uznane reguły działania brytyjskiego systemu politycznego, w myśl których cały gabinet jest odpowiedzialny za prowadzoną politykę. Nie powiadomił także króla, zgodnie z tradycją udzielającego aprobaty na wyjazd premiera z kraju. Nie zwołał również parlamentu, żeby zasięgnąć jego opinii w tej kontrowersyjnej sprawie. Członek Izby Gmin Harold Macmillan skarżył się, że „jesteśmy traktowani w coraz większym stopniu tak, jak Reichstag, mamy się spotykać, żeby wysłuchać przemówień i zarejestrować dekrety aktualnego rządu”.
 
Chciał za wszelką cenę uratować świat przed kolejną wojną, ale tylko on miał decydować, co w tym celu należy uczynić. Nie chciał słuchać nikogo, kto miał na ten temat inne zdanie. „Jestem człowiekiem pokoju – deklarował – i to aż do głębi mojej duszy. Konflikt zbrojny między narodami jest dla mnie koszmarem”. Po czterech latach realizowanego bez przekonania i koniecznej energii programu zbrojeń, Wielka Brytania nie była przygotowana do wojny, a jej regularna armia liczyła zaledwie 180 tysięcy żołnierzy. Armia Terytorialna miała jeszcze 130 tysięcy weekendowych ochotników. W razie konfliktu w Europie armia brytyjska mogłaby – wedle danych Sztabu Generalnego - wysłać na kontynent nie więcej niż dwie dywizje, i „to poważnymi brakami w dziedzinie nowoczesnego sprzętu”.
 
Jednak wedle brytyjskiego wywiadu także Niemcy nie byli w 1938 roku gotowi do stoczenia długotrwałej wojny, a zapasy paliwa, gumy i innych ważnych surowców starczyłyby najwyżej na sześć miesięcy wojny. Luftwaffe, mimo przewagi nad RAF,, nie była w stanie przeprowadzić skutecznych nalotów na Wielką Brytanię – nie miała bowiem dość bombowców o dostatecznym zasięgu i udźwigu, żeby zaatakować Londyn, startując z lotnisk w Niemczech. Choć minister handlu, Oliver Stanley, ostrzegał, że „mniej więcej za rok Niemcy będą bez porównania lepiej przygotowani do długiej wojny niż obecnie”, premier zignorował jego opinię.  
 
Chamberlain niezmiennie wierzył w zasady dżentelmeńskiego postępowania i ideał uczciwej gry. „Uważał, że można robić interesy z Mussolinim i Hitlerem – słusznie zauważył Macmillan – tak jak między normalnymi biznesmenami, którzy ufają sobie i wiedzą, że partner jest człowiekiem uczciwym. Nie wierzył, że istnieją ludzie, którzy mówią jedno, a robią co innego… to było naprawdę żałosne”.   
 
W czasie spotkania 15 września 1938 roku w Berchtesgaden Hitler zażądał przyłączenia Sudetów do Niemiec. Brytyjski premier odpowiedział, iż będzie musiał skonsultować się ze swym gabinetem oraz Paryżem, ale dał Führerowi jasno do zrozumienia, że jego żądania zostaną spełnione. W zamian Hitler obiecał mu, że nie rozpocznie ataku na Czechosłowację przed kolejnym wspólnym spotkaniem. Chamberlain uznał to za przejaw chęci dojścia do porozumienia – w liście do swej siostry napisał: „Odniosłem wrażenie, że mam do czynienia z człowiekiem, na którego słowie można polegać”.
 
Pomimo sprzeciwu kilku członków rządu, przeforsował swoje zdanie i 22 września wrócił do Niemiec, przywożąc także zgodę Paryża i Pragi na aneksje Sudetów. Jednocześnie gabinet polecił mu, aby domagał się „uczciwej i uporządkowanej” secesji oraz powołania międzynarodowej komisji nadzorującej transfer i niemieckich gwarancji dla nowych czeskich granic. Hitler nie dał mu nawet szansy przedstawienia tych warunków, tylko od razu zgłosił nowe żądania – opuszczenia przez wszystkich Czechów Sudetów do 1 października, po którym to terminie cały region zajmą wojska niemieckie.
W swojej ignorancji dopiero po fakcie zdał sobie sprawę, iż potężne czeskie fortyfikacje, stanowiące odpowiednik Linii Maginota, leżały w Sudetach. Nawet w tej sytuacji zignorował protest Leo Amery’ego, który w liście do premiera oświadczył: „Jak rozumiem, żąda się, żeby Czesi porzucili jedyną linie obrony, zanim będą mieli czas zbudować choćby podstawy nowej, a także pozostawili wszystkich swoich przyjaciół w oddanych regionach na łasce politycznych przeciwników”.
 
Gdy Chamberlain powrócił do Londynu napotkał na silny opór swego gabinetu, jednocześnie ambasador Czechosłowacji w Londynie, Jan Masaryk poinformował go, że jego kraj odrzucił najnowsze żądania Hitlera, gdyż nie „będzie narodem niewolników”. Wielka Brytania znalazła się na krawędzi wojny, w całym kraju „panowało dławiące poczucie nadchodzącej tragedii”. Przed budynkami rządowymi, sklepami i klubami gorączkowo układano worki z piaskiem i montowano reflektory. 27 września Chamberlain w wystąpieniu radiowym wskazał, iż „jak straszna, fantastyczna i niewiarygodna wydaje się myśl, że mamy przygotować okopy i przymierzać maski gazowe tylko dlatego, że w jakimś odległym kraju spierają się ludzie, o których nic nam bliżej nie wiadomo”.
 Następnego dnia w trakcie nadzwyczajnej sesji parlamentu, nadeszła informacja z Niemiec, że Hitler zgodził się odłożyć mobilizację o 24 godziny i zaprosił przywódców Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch do Monachium na dalsze rozmowy. Wybuchł powszechny entuzjazm spowodowany ulgą, iż oddaliła się perspektywa wybuchu wojny. Chamberlain zwyciężył.
   
Porozumienie z Monachium zostało przyjęte w Anglii z wielka ulgą, a większość mieszkańców Wysp Brytyjskich nie kryła sympatii dla Chamberlaina, który osiągnął w Monachium – ich zdaniem – spory sukces, uzyskując „pokój dla naszych czasów”. W kinach wyświetlano reklamy krzyczące „Chamberlain przynosi pokój!”. Lord Castlerosse napisał w „Suday Expressie”: „Dzięki Chamberlainowi będzie żyło tysiące młodych ludzi. Ja będę żył”. W sklepach z zabawkami można było kupić lalki przedstawiające Chamberlaina z wędką w jednym reku i znakiem „Człowiek Pokoju” w drugim. W cukierniach sprzedawano parasole z cukru, na wystawach kwiaciarń stały portrety premiera otoczone kwiatami, z podpisem: „Jesteśmy z pana dumni”.
 
Po entuzjastycznym powitaniu na lotnisku Heston, w trakcie którego zapewnił radosny tłum, że przywiózł z Niemiec „pokój z honorem”, dodając, że wierzy, że „to oznacza pokój naszych czasów”, premier został przewieziony dom pałacu Buckingham, gdzie czekali na niego król Jerzy i królowa Elżbieta, pragnąc mu pogratulować. Gdy Chamberlain z uśmiechnięta parą królewską pojawili się na balkonie, nastąpiły ogłuszające owacje. Po raz pierwszy monarcha zezwolił, aby zwykły obywatel stanął na balkonie pałacu i przyjął hołd tłumu. Jednak wedle niektórych oponentów, wychodząc na balkon wraz z premierem, a zatem publicznie popierając jego politykę, Jerzy VI naruszył zasadę politycznej bezstronności suwerena w monarchii brytyjskiej.
 
Angielski premier był przekonany nie tylko, iż uratował pokój, ale łudził się także, że zawarty traktat umożliwi w przyszłości ogólnoeuropejskie porozumienie z udziałem Niemiec, które zakończy bezsensowny wyścig zbrojeń. Chamberlain uchwycił się kurczowo słów Hitlera, który 26 września 1938 roku w hali Sport-Palast powiedział: „w momencie rozwiązania kwestii Sudetów nie będzie dalszych problemów terytorialnych w Europie” i naiwnie zinterpretował je jako zapowiedź braku następnych terytorialnych żądań wodza III Rzeszy. Nawet po zajęciu Pragi 15 marca 1939 roku brytyjski premier nie chciał przyznać się do błędnej oceny polityki Hitlera, twierdząc, iż „I do not want to make any specific charge of breach of faith, but I am bound to say that I cannot believe that anything of the kind that has now taken place was contemplated by any of the signatories of the Munich agreement”.
 
Jednym z najbardziej zagorzałych zwolenników porozumienia monachijskiego był Henderson, który w swych wspomnieniach bronił polityki Chamberlaina, dowodząc, iż w obliczu kompletnego braku przygotowania Londynu do wojny, niechęci Paryża do wojny z Niemcami, słabości Czechosłowacji oraz powszechnych nastrojów pacyfistycznych w Wielkiej Brytanii, podpisanie  układu monachijskiego było jedynym możliwych rozwiązaniem.      
 
Autorem jednego z niewielu krytycznych głosów był Churchill, który podkreślił, że „rząd miał wybór pomiędzy wojną i hańbą. Wybrał hańbę, a wojnę także mieć będzie”. Ta ostra krytyka premiera sprawiła, że Churchill stał się w Anglii osobą bardzo niepopularną. Trudno nie zgodzić się z rozsądnym poglądem Jowetta, który w październiku 1938 roku stwierdził: „War has not been averted. It has only been postponed”. Z kolei Hugh Dalton uważał, iż armia niemiecka nie była przygotowana do wojny z koalicją angielsko-francusko-czechosłowacką, a Hitler blefował. Niestety Chamberlain nabrał się na ten blef.
 
Bobbety Cranborne uznał, iż „pokój w Europie ocalono rzucając wilkom na pożarcie niewielki kraj, którego odwaga i godność w obliczu niedopuszczalnej prowokacji była dla nas źródłem inspiracji”. Zaś LeoAmery stwierdził, iż nie czuje nic poza „wstydem i upokorzeniem” z powodu roli Wielkiej Brytanii w „tragedii, jaka spotkała ten dzielny i kochający wolność naród”.
 
Lord admiralicji Alfred Duff-Cooper na znak protestu podał się do dymisji, uważając, iż „człowiek mający taką pewność siebie i takie zaufanie do innych ma w zdominowanej przez dyktatorów Europie równie małe szanse, jaki miałby Mały Lord Fauntleroy na zawarcie korzystnego porozumienia z Alem Capone”. W przemówieniu wygłoszonym w Izbie Gmin podkreślił, iż jakkolwiek zrujnował swoją karierę polityczną, to zachował „coś, co ma dla mnie wielką wartość. Wciąż mogę chodzić po świecie z uniesioną głową”. Jednak takie gesty utonęły wśród peanów na cześć premiera.
 
Zwolennicy Chamberlaina dowodzili, iż traktat monachijski był lepszy niż jedyna możliwa alternatywa – natychmiastowa ogólnoeuropejska wojna. Równocześnie wskazywano, iż dzięki Monachium Anglia kupiła sobie czas na dozbrojenie, co nie było prawdą, gdyż nawet po rozpoczęciu przez Londyn zbrojeń na szeroką skalę, nadal powiększał się dystans między potencjałami militarnymi obu państw.                    
 
Monachium było szczytowym momentem polityki appeasmentu Chamberlaina, gdyż po zajęciu Czechosłowacji przez Hitlera w marcu 1939 roku, nastroje społeczne uległy zasadniczej zmianie. Anglicy domagali się od rządu zdecydowanego działania. W obliczu buntu w Partii Konserwatywnej Chamberlain 31 marca w przemówieniu w Izbie Gmin oświadczył, iż jeżeli Polska zostanie zaatakowana, Anglia przyjdzie jej z pomocą. „Na wypadek jakichkolwiek działań – dodał – mogących wyraźnie zagrozić niepodległości Polski i które by rząd Polski uznał zatem za konieczne odeprzeć przy użyciu swych narodowych sił zbrojnych, rząd Jego Królewskiej Mości będzie się czuł zobowiązany do udzielenia rządowi polskiemu natychmiastowego poparcia, jakie będzie w jego mocy”.
 
Kwestia ustalenia - na ile była to prawdziwa deklaracja, a na ile jedynie prowokacja, mająca na celu skierowanie Hitlera na Wschód, to już temat na inny esej. 
 
 
Wybrana literatura:
 
M. Gilbert, T. Gott – Dżentelmeni w Monachium
J. Kędzierski – Dzieje Anglii 1485-1939 t. II
H. Zins – Polityka zagraniczna Wielkiej Brytanii
N. Henderson – Failure of a mission. Berlin 1937-1939
L. Olson - Buntownicy
M. Baumgart – Londyn-Berlin 1918-1939
S. Haffner – Winston Churchill
 
Opublikowano: 21.09.2012 07:34.
Autor: Godziemba
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Głupich nie sieją sami się rodzą. Pozdrawiam
  • Zgoda Prezesa nie jest wymagana, ale ob. ob. Michnika i Giertycha jak najbardziej. Pozdrawiam
  • Cześć Jego Pamięci! Pozdrawiam

Tematy w dziale Kultura