Siedzę sobie w pracy. Dziś jest raczej nudno. Dobrze, że choć dostęp do internetu jest to można coś poczytać. Tak więc postanowiłem zerknąć na Salon. Strasznie tu dziś głośno. Dwie strony konfliktu probują za wszelką cenę udowodnić, że ta druga nie ma racji. A prawda, jak zwykle, leży po środku. Wpadł mi w oko tekst mony, z którego tezami się średnio zgadzam. Owszem, na pewno mona ma w dużym stopniu rację, ale są prostsze powody dlaczego nie spada Platformie. A dlaczego nie spada? Ano z wielu względów.
Moim zdaniem w rzeczywistości Platformie spada. Nie ma cudów, żeby to co się w ostanim czasie wydarzyło na naszej scenie politycznej, nie odbiło się negatywnie na notowaniach rządu. Doprawdy nie rozumiem po kiego grzyba w ogóle rozmawia się o wynikach sondaży w innych kategoriach niż science-fiction? Niemniej uważam, że Platformie nie spada aż tyle, ile w innych warunkach powinno. Dzieje się tak głównie z czterech powodów.
Po pierwsze istnieje całkiem spora część Polaków, którzy zwyczajnie nienawidzą PiSu. Nie, że nie lubią, nie że potrafią wskazać konkretne winy PiSu (bo nie potrafią), nie, oni po prostu PiSu nienawidzą. Nienawiść ta została w tej części społeczeństwa starannie wypielęgnowana, w czym swój udział miały w dużej mierze media. Nienawiść to uczucie, które przesłania zdrowy rozsądek i z tej prostej przyczyny nieważne co dzieje się na scenie politycznej, oni nigdy nie zagłosują na PiS i zrobią wszystko, by PiS nie powrócił do władzy, a najpewniejszym na to sposobem jest popieranie PO.
Po drugie jest też część osób, która nie chce bądź nie potrafi przyznać się do błędu. Widzą, że PO zrobiło ich (mówiąc kolowialnie) w bambuko, być może czują to tylko podświadomie, ale czują. Niemniej musieliby przyznać przed sobą, że dali się totalnie zmanipulować, a niektórym osobom przychodzi to niezmiernie trudno. Sądzę jednak, że ten czynnik jest w znacznie mniejszym stopniu odpowiedzialny za mały spadek poparcia dla PO niż powód, który wymieniłem wczeaśniej. Mimo to warto było go też nadmienić.
Po trzecie część wyborców PO jest bardziej zainteresowana tym jaka para odpadła w „Tańcu z Gwiazdami” niż tym co dzieje się dla przykładu w sprawie pani Marczuk-Pazury. Oni nie tylko nie mają czasu, ale też nie chcą się zastanawiać nad news’ami płynącymi z mediów. Oni je po prostu bezrefleksyjnie przyjmują. Za rządów PiSu media już się postarały, by o wszystkich „zbrodniach” PiSu usłyszeli wszyscy. Jeśli tylko na chwilę spojrzało się w TV lub otworzyło jakiś portal internetowy, od razu człowiek się dowiedywał o „kolejnej” zbrodni kaczyzmu. I nawet taki berefleksyjny leming „wiedział” co się dzieje w polityce. Za rządów PiSu osiemdziesiąt procent wieści ze świata polityki dotyczyło tej właśnie partii, każde najmniejsze pierdnięcie Kaczyńskich było rozbijane na części pierwsze. Teraz gdy rządzi PO liczba ta zmiejszyła się do jakichś siedemdziesięciu procent, ale jednak w kółko magluje wątki związane z Kaczyńskimi, CBA, Ziobro i PiSem. Do leminga wieści o przekretach PO nie dotrą, a jeśli dotrą to w takiej formie, gdzie musiałby on wysilić umysł, by dojść do jakichkolwiek logicznych wniosków. A to już za duże oczekiwania wobec takiej osoby.
Po czwarte PiS po prostu jest fatalną opozycją. Co z tego, że zdiagnozowali układ prawidłowo? Co z tego, że widać gołym okiem, iż PO to partia kolesi? PiS w żaden sposób nie potrafi wykorzystać słabości Platformy. Owszem, możemy zawalać winę na media jeśli chcemy, bo winne są, ale sam PiS jest nie mniej winny. PiS się podkłada. Gdy wyszła na jaw afera hazardowa to było to coś co bardzo zaszkodziłoby Platformie, gdyby jej twarzy nie uratowała... afera stoczniowa! Nie tylko umożliwiło to Platformie odwrócenie uwagi od afery hazardowej, ale jednocześnie umożliwiło atak na CBA, bo że „nagle” te dwie afery wypływają na światło dzienne? Przypadek? W to nawet twardemu elektoratowi PiS ciężko jest uwierzyć.
Nie pomaga też ciągłe zapraszanie do programów publicystycznych ludzi pokroju Brudzińskiego, Gosiewskiego, Szczygło, czy Kempy, bo oni się po prostu do tego nie nadają. Ludzie (wyborcy PO) ich nie lubią, a i intelektulnie te persony nie są zbyt hojnie obdarzone, o charyźmie nie wspominając. PiS więc dla potencjalnych nowych wyborców nie ma nic ciekawego do zaoferowania, są jak odgrzewany kotlet.
Tak, PiS wprawdzie jest jedyną partią w Polsce, która gdyby rządziła, daje realną nadzieję na zmiany w dobrym kierunku, ale PiS po prostu nie potrafi do siebie przekonać wystarczającej części społeczeństwa. Nie ma się co oszukiwać, PiS raczej już do władzy nie wróci. Lech Kaczyński szans na reelekcję nie ma. Może nawet uzyskać największe poparcie w pierwszej rundzie, ale w drugiej przegra jak nic, a PiS? Nawet jeśli wygra wybory to na większość potrzebną do samodzielnych rządów nie ma najmniejszych szans, a w żadnej koalicji jakie mogą zaistnieć, Polski zmienić się nie da.
A tu na Salonie, który powinien być miejscem wymiany poglądów, coraz częściej już tak naprawdę chodzi tylko o to, żeby dokopać wrogowi. Tak ludzie z jednej jak i z drugiej strony zamiast szukać prawdy, starają się jedynie udowodnić, że to oni właśnie mają rację.
A skoro już o prawdzie mowa to jest ona taka, że ci wyborcy PO, którzy mają już dość Platformy, po prostu nie pójdą na następne wybory, ale na PiS nie zagłosują na pewno i tylko jakiś totalny kataklizm może to zmienić. Platformie nie spada i nie spadnie.
Obym się mylił...


Komentarze
Pokaż komentarze (28)