Krążę sobie to tu to tam, wśród różnych wpisów na Salonie. Co rusz czytam wypowiedzi osób, z którymi zupełnie się nie zgadzam. Natychmiast mam ochotę coś odpisać, ale zaraz potem przychodzi spokój i rodzi się pytanie: po co?
Mógłbym odpisać, mógłbym spróbować wdać się w polemikę, mógłbym. Fakt jest jednak taki, że choćbym wysunął najcięższe argumenty (a powiem szczerze, za małą mam wiedzę, by tak zrobić) to i tak wiem, że zatwardziałego przeciwnika PiSu nie będę w stanie nimi przekonać.
Po co więc się złościć? Po co tracić czas na odpowiedzi wszystkim tym, których uznałem za niereformowalnych?
Jest fajnie. PiS prowadzi w sondażach, prawdopodobnie wygra wybory. Kto wie - może nawet uzyska wynik dużo lepszy niż poprzednio?
A niech mnie mają za oszołoma, niech nie szanują mych poglądów, co mi tam. Ja wiem czemu popieram PiS i wiem, że potrafię myśleć sam tak jak i wielu moich znajomych, którzy są zwolennikami PiSu, a Wam przeciwnikom cóż pozostało? Złość i żal. Wyładowywanie swej frustracji w komentarzach.
A mi tymczasem jest przyjemnie :)


Komentarze
Pokaż komentarze (10)