Po ogłoszeniu wyników wyborczych w dniu wczorajszym (nie będę ukrywał, że) mój humor nie należał do najweselszych. Napisałem nawet pełen emocji tekst, niestety gdy był już skończony omyłkowo kliknąłem w jakiś poboczny link i cała moja mizerna praca poszła się paść (może ktoś wie, czy w takim przypadku da się tekst jakoś odzyskać?). Ale stało się dobrze. Dzięki temu mam okazję, tym razem juz w spokojniejszej atmosferze napisać to co chciałem.
Zwyciężyła demokracja? To na pewno. Jednak frekwencja będąc sporo większą niż dwa lata temu spowodowała, że wyboru dokonała większą część narodu, a większość owa wolała Platformę Obywatelską. Martwi mnie jedynie fakt, że wątpię, by wśród wielu z nich decyzja ta podjęta była samodzielnie, ale tak już jest.
Moje życie nie jest ni mniej, ni więcej warte, niż życie prezydenta kraju, wybitnego lekarza, cudownego artysty, czy też menela z ulicy, ćpuna na dworcu, kibola z bejsbolem w ręce. Skoro każde ludzkie życie jest tyle samo warte, tyle samo wart jest też głos pojedyńczego człowieka. Wyrok większości nie podoba mi się, ale zaakceptować go muszę.
Przegrała Polska? Okaże się. Moja dziewczyna prosi mnie bym udzielił PO kredytu zaufania. Niestety tego zrobić nie mogę. Za dużo widziałem, za wiele się dowiedziałem i jak to mówią - nie ma bata. Kredyt ode mnie dostaną, jeśli wpierw przekonają mnie czymś do siebie, ale to łatwe nie będzie.
Wczorajsze wyniki mają jednak jedną super zaletę i nawet jeśli, by to osiągnąć musiała wygrać PO to ja i tak się cieszę. Lepper i Giertych nareszcie zniknęli z polityki, ufff! Może powoli, powoli naprawdę wykształca się w Polsce system dwupartyjny?
A do tych wszystkich, którzy dziś płaczą po PiSie powiem tak: jeszcze Polska nie zginęła... :) To co wydaje się być zwycięstwem PO, może łatwo okazać się jej klęską. Po pierwsze żelazny elektorat, który PiS uzbierał na poziomie 25-30% to jest naprawdę coś i jeśli PO nie będzie rzeczywiście dobrze rządzić to wielu z tych, co dziś ją poparli w następnych wyborach poprze PiS. Głosu tych 25-30% ludzi nie można już zagłuszyć. My przejrzeliśmy na oczy, bo jeszcze nigdy sytuacja na scenie politycznej i medialnej nie była tak czytelna. Skoro my daliśmy radę to musimy wierzyć, że i innym to się uda.
Dobre jest też to, że koalicja PO+PSL nie jest w stanie obalić prezydenckiego weta. Tak samo koalicja PO+LiD. Wszystkie te trzy partie muszą zagłosować wspólnie, by obejść prezydenckie weto, a to mimo wszystko nie daje pełnego komfortu rządzenia. Kto wie? Może ostateczne wyniki ukształtują się tak, że przegłosowanie veto w ogóle nie będzie możliwe?
Niestety są też minusy. Tzn. PO może teraz korzystać z osiągnięć PiSu. Teraz będą budowane dla przykładu autostrady i nie miejmy złudzeń, że PO właśnie sobie przypisze ten sukces i że w sukurs przyjdą jej media. Skutki rządów PO będą widoczne moim zdaniem dopiero po 2 latach. Na dzień dzisiejszy będziemy mogli ich ocenić po tym, czy odwołają Kamińskiego ze stanowiska, a do tego trzeba zmienić ustawę (za którą PO przecież głosowała) i obalić prezydenckie weto (które moim zdaniem w tym przypadku wydaje się pewne). Odwołanie Kamińskiego w moich oczach będzie równoznaczne ze stwierdzeniem PO - kradniemy.
All in all , dziękuję Ci PiSie, dałeś mi nadzieję, nam. Choć teraz uczyniono prawdopodobnie krok w tył to IV RP chyba nie da się już zatrzymać, a jedynie na chwilę przystopować.
Powodzenia PO! Teraz twoja kolej. Choć jestem do ciebie bardzo sceptycznie nastawiony to jednak mogę (chciałbym) się mylić i może zaskoczysz mnie pozytywnie. Życie czasem zaskakuje w dobry sposób. Oby tak było tym razem.


Komentarze
Pokaż komentarze