chupacabras chupacabras
41
BLOG

Dumny jak PiSowiec...

chupacabras chupacabras Polityka Obserwuj notkę 6

Krótka notka o mnie głosi, iż w 2005 roku wybrałem PO. Tak, wybrałem i nie jestem z tego powodu dumny. Młody, głupi ignorant polityczny. Wielką jednak zasługą PiSu było rozbuczenie świadmości politycznej wśród Polaków do stopnia w jakim jeszcze nigdy wsześniej ona się nie znajdowała. Przyszedł więc rok 2007 i zagłosowałem na PiS. Tym razem wiedziałem już czemu i moja decyzja była umotywowana czymś więcej niż "Lubię Rokitę". Wprawdzie "moi" znów nie wygrali, ale to ewentualnie osobna dyskusja.

Na łamach Salonu nigdy nie bałem się przedstawiać moich politycznych sympatii i nawet (o dziwo!) nikt nie wyzwał mnie od pisofili, pisiorów, itd... W towarzystwie moich znajomych jednak, nieraz czułem się jakbym puścił śmierdzącego bąka, gdy tylko starałem się przedstawiać swoje poglądy. I złapałem się na tym, że czasem wstyd mi było przyznać się kogo popieram. Nie były to częste przypadki, ale jednak. Dziś, gdy Platforma tonie, zaczynam odczuwać coraz większą dumę, że na nią nie zagłosowałem.

Ogólnie, jestem po prostu zszokowany stopniem jawności, z jakim działa nasz nowy (nie)rząd. Nie próbują kryć się z uniewinnieniami, umorzeniami, czystkami. Nigdy bym nie przypuszczał, że PO posypie się tak szybko i że tak szybko wyjdzie, jakiego pokroju są to ludzie.

Wielu rozpisuje się na temat strajków. To oczywiście jest bardzo poważny problem (szczególnie strajk celników, gdyż tracimy na tym wszyscy). Uczciwie trzeba jednak przyznać, że PO postawiona jest w sytuacji bez wyjścia, gdyż wszystkich żądań strajkujących spełnić się po prostu nie da. Chyba nikt o zdrowym rozsądku nie może oczekiwać od rządu spełnienia obietnic wyborczych w dwa miesiące.

Platformy nie jest mi jednak żal. Są sami sobie winni. Pościelili źle, a teraz wyspać się nie mogą. Tyle mówiono o tym, jak bardzo PiS jest populistyczny, że bardziej to chyba się już nie da. Nic bardziej mylnego. Enter PO! Do tej pory nie było kampanii wyborczej bardziej populistycznej, niż kampania Platformy z 2007 roku. I dziś płacą cenę swego populizmu. I stąd strajki.

Moim zdaniem o wiele ważniejsze są inne sprawy. Na łamach Salonu zadebiutowałem tekstem "A gdyby istniał UKŁAD...?" (http://chupacabras.salon24.pl/26621,index.html). Tekst krótki, raczej przeciętny. Wtedy próbowałem tylko logicznie wykazać jak broniłby się układ. Choć przesłanek na istnienie układu było i jest całe mnóstwo, nic do tej pory nie potwierdzało jego istnienia tak jak ta wiadomość:

http://www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/artykul/rzeczpospolita;pawlak;skasowal;wielka;kare,162,0,316578.html

Już decyzja Pawlaka jest kontrowersyjna, ale to samo w sobie najgorsze nie jest. Pytam - dlaczego news o tym przebiegł Polskę dopiero dziś, mimo że zagraniczna prasa informowała już o tym 40 DNI TEMU? Tak, niektóre blogi w naszym kraju również o tym informowały (http://www.wprost.pl/blogi/jan_pinski/?B=329 lub http://butcho.salon24.pl/58331,index.html), ale TV, prasa i oficjalne media elektroniczne na ten temat MILCZAŁY.

Dziś niejaki Łukasz Warzecha (przez niektórych zwanny dziennikarzem) napisał był taki oto tekst http://lukaszwarzecha.salon24.pl/58454,index.html , w którym przywalił Platformie aż miło. Wielu blogerów, dotąd bardzo krytycznych wobec Warzechy, zachwycało się, że jeszcze w Polsce są prawdziwi dziennikarze, że wreszcie przejrzał na oczy. Kochani, nic bardziej mylnego.

Warzecha to mega konformista i w tej kwestii nic się nie zmieniło. Z jakiegoś powodu (niech każdy domniemywa z jakiego) media zdjęły otoczkę ochronną nad rządem Tuska. Stąd publikacje Rzeczpospolitej i Newsweek'a nt. Bondaryka i Pawlaka. To stało się nagle. Newsweek "przejrzał", "przejrzał" i Warzecha, który dalej pisze to co mu kazali, tylko co innego pisać każą. Taki właśnie komentarz (może nieco łagodniejszy) zamieściłem na blogu Warzechy, ale redaktor postanowił go usunąć. Prawda w oczy kole Panie "dzennikarzu"?

Wracając jednak do Platformy, czy to tylko moje wrażenie, że jedyne do czego partia ta naprawdę była przygotowana, wygrywając wybory, to dobijanie PiSu? To im idzie dobrze. Czystki przeprowadzane są w tempie ekspresowym. Ćwiąkalski, Bondaryk - czy ktoś o zdrowych zmysłach wierzy, że Tusk miał jakikolwiek wpływ na ich mianowanie? Nawet Tusk nie jest tak głupi, by sobie dwa trojańskie konie podesłać.

Powoli, bo powoli, ale ludzie na oczy przejrzą. Wtedy spokojnie będę mógł powiedzieć, że sobie nic do zarzucenia nie mam, a Polska może w końcu pozbędzie się cienia komunizmu, który prześladuje nas od 89 roku. Oby... Póki co bądźmy dumni, dumni jak PiSowcy.

 

chupacabras
O mnie chupacabras

PIERWSZY CUD NOWEGO RZĄDU - Polacy mieli wracać z zagranicy... i wracają... pierwszy wraca Krauze :) Piszę (podana kolejność jest przypadkowa): 1. czasem z nudów; 2. czasem, by poćwiczyć; 3. czasem, by faktycznie coś przekazać. Żaden komentarz nie zostanie tu wykasowany. W 2005 roku zagłosowałem na PO, choć nie jako ktoś kto chciał POPiSu, była to raczej taka "wykształciuchowska" decyzja. W 2007 to w pełni już świadomy wybór PiS i na razie nie widzę dla tej partii cienia alternatywy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka