Nawiązałem do słynnego powiedzenia Lecha Wałęsy, gdyż ręce opadły mi kilkakrotnie, ciśnienie podniosło mi się równiez nie jeden raz, gdy czytałem teksty antyPiSowców odnośnie pseudoafery laptopowej. Nie chciałem, naprawdę nie chciałem pisać o tym całej notki, gdyż sprawa zakrawa na kabaret, ale różnymi wypowiedziami i brakiem logiki u dyskutantów, zostałem do tego zmuszony.
Oto słowa Zbigniewa Ziobry (http://fakty.interia.pl/kraj/news/ziobro-laptop-uszkodzil-sie-podczas-przeprowadzki,1054248,2943):
"Przewoziłem rzeczy - meble - i w czasie tych przeprowadzkowych działań również gdzieś tam znajdował się ów laptop. Po dwóch tygodniach wyciągnąłem go i okazało się, że zewnętrzna pokrywa jest uszkodzona, ale nie twardy dysk"
"Natomiast przed oddaniem laptopa poleciłem, by ten twardy dysk, który działał przed moim odejściem, został zapisany programem, uniemożliwiającym dotarcie do danych, które są na nim zawarte."
Teraz już rozumiecie drodzy antyPiSowcy? Ziobro miał pełne prawo usunąć dane z tego komputera, usunąć specjalnym programem. Tylko idiota mógłby w takim razie uwierzyć, że Ziobro walił młotkiem w laptopa, by dane w nim zawarte nie dostały się w niewygodne dla niego ręce.
Taka sama sytuacja jest zresztą z Krzysztofem Błachem. Tylko jakiś człowiek o wyjątkowo złej woli mógłby uwierzyć, że prokurator, by zamaskować dane, wrzuca laptop do wody.
I tu naprawdę nie pomoże zaklinanie rzeczywistości. Sam Ćwiąkalski powiedział, że Ziobrze niczego nie można zarzucić. Więc o czym w ogóle jest mowa? Sam w życiu zepsułem dwa laptopy i takie rzeczy się po prostu zdarzają. Błach za uszkodzony sprzęt zapłacił. Ziobro zapłacić zamierzał. Laptop Ziobry doznał uszkodzeń już dawno temu.
Ćwiąkalski nic na Ziobrę nie ma, więc wymyśla jakieś pierdoły dla (tak!tak!) ciemnego ludu. Twierdził, że laptop jest kaput na amen, a tu proszę bardzo - działa! Może to jeden z tych cudów, co to Tusk obiecał?
All in all sprawa przedstawia się tak:
1. Ziobro uszkodził swojego laptopa, ale ten działał. Owszem, zaszyfrował dane, ale zrobił to specjalnym programem, do czego najwyraźniej miał pełne prawo. Taka taktyka (usuwania zbędnych danych) panuje na całym świecie.
Wina Ziobry? Nieostrożne użytkowanie laptopa. Kto na tym stracił? Jedynie sam Ziobro, który będzie musiał pokryć koszt uszkodzonego sprzętu.
2. Błach zepsuł swojego laptopa. Nic więcej w tym temacie nie wiemy, poza tym, że GW twierdzi, iż Błach swój komputer utopił, a on sam żąda sprostowania.
Wina Błacha? Nieostrożne użytkowanie laptopa. Kto na tym stracił? On sam pokrywając koszty zepsutego sprzętu.
Żadnej afery nie ma i nie było. Wystarczy obiektywnym okiem spojrzeć i na pięć minut włączyć taki nasz osobisty laptop, jakim jest mózg. Nie boli, a ile przyjemności daje, że nie udało się nikomu zrobić nam w głowach sieczki.
Tradycyjnie już, pozdrawiam Wyborców PO :)


Komentarze
Pokaż komentarze (12)