chupacabras chupacabras
30
BLOG

Co Donald miał na myśli?

chupacabras chupacabras Polityka Obserwuj notkę 1

„Nie przyjmuję zarzutów, że po 100 dniach wciąż nie ma irlandzkiego cudu. Sukces cywilizacyjny jest możliwy i pozostaje naszym celem, ale nie w tak krótkim czasie.”

 

 

Tako rzecze Donald w rozmowie z „Faktem”. Jeśli nie w tak krótkim czasie to kiedy?

"Fakt": Obiecaliście, że przy okazji 100 dni przedstawicie strategiczny plan rządu. Na czym to ma polegać?

Donald Tusk: Plan jest już gotowy, sięga do 2015 roku. Polska zasługuje wreszcie na perspektywę nieco dłuższą niż wynikającą z bieżącej partyjnej szarpaniny.

Jasna sprawa. Oczywiście w kampanii wyborczej nie było o tym mowy. Oczywiście osiem lat dla przeciętnego Polaka to króciutki okres czasu. Oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że PO będzie rządziła dwie kadencje. Oczywiście, gdy PiS mówił, iż trzy miliony mieszkań to plan na osiem lat to Donio krzyczał, że PiS oszukał wyborców. Podwójna moralność Tuska jest tu aż nadto widoczna.

Czy to nie będzie po prostu exposé bis?

DT: To będzie uszczegółowienie tego, co Polacy usłyszeli w exposé. Kalendarz dochodzenia do polskiego cudu gospodarczego.

No wreszcie zapowiedź jakichś konkretów. Rozumiem, że w ciągu góra miesiąca zostaną przedstawione nam, Polakom, szczegółowe projekty reform oraz klarowne możliwości i sposoby ich realizacji. Rząd wykaże skąd wziąć dodatkowe pieniądze. Czekamy Donaldu, czekamy… i ocenimy.

Nie wypiera się Pan tego określenia, choć opozycja z niego drwi?

DT: Absolutnie nie. Poparcie dla mojego rządu pokazuje, że Polacy wierzą, że nawet jeśli tego cywilizacyjnego skoku nie da się osiągnąć bardzo szybko, to jednak jest on możliwy.

He, he, he – koń by się uśmiał Donaldku. Twoja wiara w sondaże jest tak szczerze rozbrajająca, tylko powiedz, skoro są takie wiarygodne to dlaczego nie jesteś dziś Prezydentem RP? Ups, przepraszam, chamstwem z mej strony jest wypominanie takich drobiazgów. Co do samego cudu to nie błaznuj Donisławie, bo sądzę, iż nikt już weń nie wierzy. Gdyby cud miał się zdarzyć to już jakieś przesłanki ku niemu, by istniały, ale przy Waszych rządach… wybacz.

Na progu rządów pana partii nastąpiło chyba bezprecedensowe skupienie żądań i protestów. Spodziewał się pan tego?

DT: Już raz coś takiego miało miejsce, kiedy premierem był Jan Krzysztof Bielecki. Oczekiwania społeczne są zrozumiałe. Ci, którzy są wynagradzani ze środków publicznych, widzieli, jak wzrastały zarobki w innych sektorach, a państwo o nich zapominało. Teraz, kiedy państwem kierują ludzie, których obdarzyli ogromnym zaufaniem, i których się nie boją, śmiało upominają się o nadrobienie zaległości. Doskonale to rozumiem. Te oczekiwania są słuszne Ale możemy dać takie podwyżki, na jakie stać nas obecnie. Nie spełnimy wszystkich oczekiwań płacowych tylko dlatego, że ktoś głośniej krzyknie.

I wszystko jasne. „Donald Almighty” wyłuszczył nam pięknie, dlaczego „za Kaczorów” nie było tylu strajków. Po prostu – ludzie najzwyczajniej na świecie się bali! To nic, że wtedy wszyscy strajkujący mogli liczyć na pełne poparcie mediów, a dziś jedynie mogą o tym pomarzyć. Bali się i koniec, bo tak twierdzi „Słońce Kaszub”. A w kwestii podwyżek Mr. Donaldihnio to po co było obiecywać w kampanii, że „radykalnie podniesiemy płace dla budżetówki, zwiększymy emerytury i renty”? Szczególnie w kwestii rent widać ten wzrost. PiS w budżecie przewidział 20% podwyżkę, a Wy zmniejszyliście ją do „zawrotnych” 6%. Ciekawe jak na Wasze zapowiedzi zareagują prokuratorzy. W budżecie mieli zagwarantowane podwyżki takie same jak sędziowie, a Wy im to, ot tak, zabieracie. Naprawdę ciężko znaleźć inne wytłumaczenie niż to, które wymyślił Ziobro, a mianowicie, iż chcecie osłabić prokuraturę.

PO jako jedyna duża partia nie ma związków ze związkami zawodowymi. Czy zamierzacie to wykorzystać i spróbować zmniejszyć związkowe uprawnienia?

DT: Nie chcę wojny ze związkami. Ale dzisiaj w jednym zakładzie pracy potrafi ich być kilkadziesiąt, a działacze związkowi potrafią namówić swoich kolegów do głodówki, samemu zarabiając po 10-12 tysięcy złotych. To pokazuje sytuację w ruchu związkowym. Dlatego chciałbym trochę uporządkować prawa związkowe, ale we współpracy z najważniejszymi centralami.

Kilkadziesiąt związków zawodowych to raczej przypadek skrajny. Poza tym liczy się nie ilość zarejestrowanych związków, bo tych mogą być miliardy, a ilość tych, które faktycznie funkcjonują. Wypadałoby o tym wspomnieć Donek. Swoją drogą czemu nie poruszałeś kwestii związków, gdy rządził PiS? Wtedy związki były dobre? Bo z tego co pamiętam to popierałeś wtedy wszelkie strajki, ale cóż, czasy się zmieniły… tak jak i moralność.

Czy biały szczyt w sprawie służby zdrowia to nie jest próba zagadania problemu i przerzucenia przynajmniej części odpowiedzialności na innych? Czy rząd nie powinien mieć w tak ważnej sprawie gotowego rozwiązania?

DT: Mamy rozwiązanie, ale problem w jego akceptacji przez zainteresowane strony. Co to za sztuka, pokazać ustawę dziennikarzom, a potem przegrać ją w parlamencie? Żeby przeprowadzić w Sejmie jakikolwiek projekt, muszę mieć akceptację jednego z klubów opozycyjnych, żeby odrzucić prezydenckie weto, albo akceptację prezydenta, żeby weta nie było. A wiecie, jak trudno uzyskać akceptację jakiegokolwiek naszego pomysłu ze strony Lecha Kaczyńskiego.

Biedny Donaldek, tak mi go żal. Teraz już wiem, czemu PO przez 100 dni rządzenia przygotowało tylko osiem projektów ustaw. Wszystko to wina Lecha Kaczyńskiego! Tylko jedna sprawa Donie – kto Ci w to uwierzy? Zgłaszaj ustawy, a jeśli Kaczyński będzie wszystkie wetował, to wtedy i ja uwierzę. Póki co ośmieszasz się. Ale rozumiem, bierność to Twoja ulubiona postawa. Nic nie robić przez cztery lata, a potem zwalić na Prezydenta. Gupi Doni, gupi, po coś pchał się do tego premierostwa? Na co Ci to było? Teraz Biedaku, po 2,5 miesiącach autopromocji, musiałeś pojechać na urlop. Faktycznie, dbanie o dobry PR każdego może wykończyć.

Źródło: http://fakty.interia.pl/prasa/fakt/news/tusk-chcialbym-rzadzic-do-2015-roku,1062804

A na koniec mały smaczek:

DT: Chcę żeby Polska miała za kilka lat konstytucję, w której będzie jasno powiedziane, że ten, kto wygrywa wybory, ten rządzi.

Wszystko w porządku, gdy wygrywa PO, bo gdy wygrywa PiS to wtedy wzywa się do obywatelskiego nieposłuszeństwa.

Ufać trza, ufać – bo inaczej toś tępy, stary moher :)

Pozdrawiam Wyborców PO :)

chupacabras
O mnie chupacabras

PIERWSZY CUD NOWEGO RZĄDU - Polacy mieli wracać z zagranicy... i wracają... pierwszy wraca Krauze :) Piszę (podana kolejność jest przypadkowa): 1. czasem z nudów; 2. czasem, by poćwiczyć; 3. czasem, by faktycznie coś przekazać. Żaden komentarz nie zostanie tu wykasowany. W 2005 roku zagłosowałem na PO, choć nie jako ktoś kto chciał POPiSu, była to raczej taka "wykształciuchowska" decyzja. W 2007 to w pełni już świadomy wybór PiS i na razie nie widzę dla tej partii cienia alternatywy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka