Jak donosi Newsweek na swojej internetowej witrynie: http://www.newsweek.pl/artykuly/artykul.asp?Artykul=23826 obecny szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego z nadania Platformy Obywatelskiej, Krzysztof BONDaryk, polecił w 2005 roku wykryć podsłuchy u swojego przyjaciela, Władysława Harkiewicza, którego wówczas tropiły organy ściagania. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że Bondaryk pracował w tamtym czasie w Polskiej Telefonii Cyfrowej (ERA).
Czy odbyło się to ze złamaniem lub naruszeniem prawa? Tego nie wiem. Wygląda to jak wykorzystywanie swoich wpływów do prywatnych celów, ale być może tak nie było. Co naprawdę jednak ciekawego wyszło na jaw przy okazji? Mentalność i wytresowanie antyPiSowców (z których znaczna część stanowi wyborców PO). Sprawa podsłuchów i wyszukiwania pluskiew miała miejsce jeszcze za rządów SLD. Tego jednak Wyborcy PO, a przynajmniej ta ich grupa, która lubi powyżywać się na łamach Onetu, zdaje się nie zauważać. Oto przykłady licznych w tym tonie komentarzy:
"typowa dla pisu kolej rzeczy
najpierw zagłuszać a potem podsłuchiwać"
"PIS = PODSŁUCHY KAPOWANIE DONOSICIELSTWO
PRAWDZIWY KRAJ RAD"
"Pan Ziebro z grupą ustalili,zainstalowali podsłuchy aby mieć haki,gwożdzie
to bezczelność,jeżeli ktoś sprawdza a nawet usuwa
podsłuch!!"
"Podsłuchy...
Pytanie do "wyjących " tu PISuarów:czy pan Bondaryk popełnił przestępstwo czy też ....NIE?PS Wy oczywiście ...nie pomagacie swoim znajomym!?"
"za pisu
wszędzie mogłeś się natknąć na pluskwę"
Zero refleksji, zero przemyśleń w związku z wychodzącymi na światło dzienne sprawkami Bondaryka, bo przecież to nie pierwsza podejrzana sprawa z udzialem aktualnego szefa ABW.
Toż to jest najzwyczajniej w świecie odruch psa Pawłowa. Wykształciuchy słyszą podłsuch, myślą PiS... żenada...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)