Chyba zwątpienie nachodzi „elity” . Cudowna broń, „autorytety na stos” widać dają za mało „żaru”. Chociaż Pan Bartoszewski stara się jak może, ostatnio nawet z Koziołka Matołka chce zrobić „wykształciucha”, lecz koziołek jak to koziołek odpowiada:
ta zabawa nie jest zdrowa.
Idź ty lepiej, koziołeczku
szukać swego Pacanowa.
Panie profesorze, odpowiedź jest jasna, koziołek jest prosty, nie chce „wykształciuchowskiego” sznytu, woli mniej skomplikowaną naturę i jasne wartości. Tak, jak większość Polaków.
Inną bajką, jest wezwanie obserwatorów z OBWE, i sugerowanie, że wybory nie w pełni są wolne od „przekrętów” tworzonych przez PIS. Ciekawe, kto zasugerował ludziom organizacji OBWE, że „demokracja” w Polsce cierpi ? Chyba to pytanie można potraktować jako retoryczne. Granie tą bajką, „ludzie rozumni” rezerwują na wypadek zwycięstwa PIS-u, umożliwiającego stworzenie samodzielnego rządu. Wówczas 22 X 2007 dowiemy się, że pisowski rząd sfałszował wybory. Żadne „oplucie” Polski na zewnątrz nie będzie problemem, byle „powstrzymać kaczyzm” . Wszyscy europejscy socjaliści „pomogą” i dołożą wszelkich starań, by „ochronić” takie „skarby polskie” jak Balcerowicz, Geremek, Michnik, Kwaśniewski i Bartoszewski et consortes . Wszystkie internacjonalistyczne łapki na pokład. Dojdą pojękiwania Pana Rzeplińskiego i innych „postępowych” fundacji i organizacji. Swego czasu taki „nacisk” postępowy świat przećwiczył na Austrii, po zwycięstwie Heidera. I to skutecznie. Ciekawe, czy będą odsuwać obu Kaczyńskich?
Jest „ duża szansa”, że PIS nie zdobędzie większości. Wówczas jasnym jest , jaka koalicja „odsuwa dyktatora” od władzy. Trzeba tylko „przygotować” pod nią grunt. Już wszystkie sondaże „informują” , że Polacy najchętniej przyjmą koalicję PO-LiD, co przy obecnych notowaniach „graczy” jest możliwe. Problemem jest tylko słabość Donalda, czy jest w stanie „spacyfikować” całość PO. Na wszelki wypadek listy wyborcze PO organizowane były (nie bez ostrych tarć) w tym kierunku. Rokita miał uchodzić, za „kwiatek” do kożucha, to podziękował. PO organizacyjnie jest już ustawiona na „jedynie słuszną opcję” , nawet senator Gowin „wytłumaczył”, że gotów jest na takie poświęcenie w imię ochrony demokracji w Polsce. W tym kontekście możemy „oglądać” w pełni cyniczną debatę Kwaśniewski –Tusk. Mecz już jest sprzedany, tylko na ile Kwach pozwoli się ograć Tuskowi. Myślę, że remisu nie zaryzykują. Te kilka procent Lid-u nie zbawi, natomiast PO uczyni zwycięzcą.
„ Nie sztuką jest wygrać wybory, sztuką utworzyć po nich stabilny rząd „ przypomina na antenie TVN24 dzisiaj prof. Lena Kolarska-Bobińska, szefowa Instytutu Spraw Publicznych.
Pragnę przy okazji przypomnieć, że Kaczyński przećwiczył ten „problem” dwa lata temu. Wprawdzie wygrał wybory, ale musiał rządzić przy pomocy 155 posłów w 460 osobowym sejmie. Miał być PO-PIS.Nie wyszło. Gdy zaproponował wybory na wiosnę 2006 r, to PO łaskawie próbowała go wpuścić w „rząd mniejszościowy”, wykorzystać jak wołu w jarzmie, by w końcu dopełnić dzieła i wybrać mu termin „uboju”.
Rad nie rad Kaczyński, dziwnymi sztukami walki przy pomocy „kryzysów kontrolowanych”, sztuk magicznych z „Paktem stabilizacyjnym”, wciąganiem ludzi PO do rządu (Gęsicka, Religa, później Gilowska) i Premiera Marcinkiewicza próbował dać krajowi rząd , który miał reformować Polskę. Po okresie chaosu zmuszony został do podpisania „brudnej koalicji”, by w lipcu 2006 roku „przełamał się” i złamał kolejną obietnicę i przejął funkcję Premiera i „zorganizował dyktaturę w Polsce”, na razie na 2 lata.
Niech ktoś powie, że to była łatwa droga.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)