Zauważcie, że gdy inne narody katolickie po okresie adwentu wybuchają radością Bożego Narodzenia to u nas ta radość musi być poprzedzona - postną patriotyczną Wigilią. Tak , wigilia Bożego Narodzenia jest postna, by naród pamiętał o rozbiorach i utracie Państwa Polskiego. Wigilia powinna pozostać postną, bo znowu suwerenność tracimy.
Stanie się to już pojutrze. Znowu cezura i znowu w grudniu, czyli Polska skazana na chocholi taniec. Słomiane pachołki zawsze na początku zimy w przełomowych latach nakręcają nas i puszczają w ten „tan w nieznane” . Tym razem nawet trudno przewidzieć konsekwencje. Ciekawym jest tylko rozmiar kosztów jakie czekają Polaków za dobrowolne zrzeczenie się suwerenności. Mentalnie to V Rozbiór Polski. ( przypomnę , że IV to pakt Ribbentrop – Mołotow ) . Oddajemy gros naszych praw pod prawo unijne. Pozwalamy, by powstał twór ponadnarodowy. Który będzie za nas decydował w gospodarce, w polityce i w kwestiach moralnych i wiary też. Już to robi, a to dotując projekty Biedronia a to upominając się o dyskryminowane kobiety, czy obdarzy nas dobrocią Dnia Przeciw Karze Śmierci. Od 13 grudnia będzie to robił na mocy „dobrowolnego akcesu” . Chodzi oczywiście o podpisanie aktu lennego wobec Brukseli, ale w rzeczywistości wobec Niemiec. Nikt przecież nie ma złudzeń, kto rządzi w Unii Europejskiej. Ten, kto daje pieniądze na ten socjalistyczny cyrk. To rodzi nieciekawe dla nas implikacje, i to nieodległe.
Rechot nowożytnej historii Polski dudni semiotyką, bo jak nie widocznym znakiem Opatrzności jest podpisanie Traktatu Reformującego Unię Europejską w dniu 13 Grudnia. Opatrzność po prostu symbolicznie przypomina, że nie rozliczyliśmy 13 XII 1981, że Jaruzelski i Kiszczak są drzazgami, które i tak trzeba wyrwać z zabliźnionych powierzchownie ran. To kanalie, które przetrąciły Polakom kręgosłup na wiele lat i mają na rękach krew polskich patriotów i księży. Ponad milion Polaków wypędzonych po 1981 roku, a Czarnobyl, a gospodarczy upadek Polski w latach 80 tych, a hochsztaplerkę okrągłostołową.
Krok po kroczku, srebrnik za srebrnikiem wyjudaszowaliśmy ten nasz patriotyzm na tyle, że ten akt lenny większość Polaków „przyjmie” jak coś dla Polski pozytywnego. „Złoty deszcz” z Brukseli ma nam zrekompensować straty moralne, polityczne czy gospodarcze. Czy aby na pewno wszystko można kupić? Ile euro kosztuje polski patriotyzm, wiara, tradycja czy obyczaj? A ile zapłacimy kapeli, co przygrywa nam w tym chocholim pląsie?
Zastanawiam się, co dają takie prawdy objawione, czy jako naród mamy inną alternatywę? Czy Polacy po 2004 roku mogą mieć inną wizję Europy, czy możemy z niej wystąpić, czy może nas wyrzucą? Jak się ma Polska Racja Stanu w aspekcie przynależności Polski do Unii Europejskiej? Rzucam bezładne pytania, bo jestem zdezorientowany, którędy nam iść byłoby najlepiej.
Dystansuję się od postawy , która krzycząc o zdradzie nic w zamian nie proponuje konstruktywnego. Proszę, niech UPR namówi Polaków do wystąpienia z Unii , niech LPR sprawi, że Polska nie będzie zmuszona postępować zgodnie z wytycznymi Eurokołchozu. Mają jakieś realne szanse.? Tu i teraz żadnych. Na dzisiaj nie widzę drogi powrotu z Unii, mimo, że jestem przeciwko to gest Rejtana był piękny, ale skończył się tylko połajanką Pani Rejtanowej , że nowej koszuli szkoda i guziki pogubione. Życie nie powinno być szarpaniem gestów i epizodów, nawet tak pięknych jak gest Rejtana. Powinno mieć sens w całości swego trwania, tym bardziej, że Polacy trwali w tańcu chocholim od 1939 roku z rzadka przerywanego stanami „otrzeźwienia”. Także po 1989roku. Czy rzeczywiście czasy takie, że pal sześć patriotyzm, pal sześć Polska teraz my nie Polacy a Europacy, co tam Warszawa - brudne miasteczko prowincjonalne, nasza stolica to Bruksela. Co tam rząd Tuska, to jak chłopcy i dziewczynki w piaskownicy w porównaniu z Komisją Europejską, a chłopaki na Wiejskiej to jak Gromadzka Rada Narodowa w odniesieniu do Europarlamentu. Jak tak, to faktycznie co za dąsy Kartę Praw Europejczyka podpisać, gdyż nie ma innego wyjścia. Myślę o "wybrnięciu" z sytuacji . Chyba, że ten kolos niewydolny ekonomicznie padnie, ale to lata. Jaka dla nas "przyszłość" w Unii Europejskiej pod przywództwem Merkel, nie wiem i boję się poważnie myśleć, ale musimy się zmierzyć z tym tematem. Może sama Unia Europejska nie jest złem samym w sobie, czarnym ludem?
Na pewno złem w Unii Europejskiej jest SOCJALIZM. Ten zawłaszczył struktury, z-ideologizował ducha i straszy zamordyzmem i korupcją, polityczną poprawnością i stworzeniem kasty „nietykalnych” – funkcjonariuszy Partii Wewnętrznej. Tyle, że może idea wspólnej Europy musiała się socjalistycznie zdegenerować, gdyż zabrakło w tym spoiwa tego, które łączyło Europę w Średniowieczu – WIARY.
12090


Komentarze
Pokaż komentarze (17)