PIS przez dwa lata nie zrobił nic, dla poprawy stosunków dyplomatycznych z Rosją. Głosy dezaprobaty były powszechne, określenie „dyplomatołki” jednoznacznie kojarzyło stosunek PO do polityki zagranicznej Jarosława i Lecha Kaczyńskich . W tym również w stosunkach z Moskwą. Abstrahując od złamania zasady, iż Polska Racja Stanu powinna być ponadpartyjna (vide Niemcy, Rosja , USA itd.) oraz styl tej krytyki, ośmieszający Prezydenta czy Premiera (często w prasie zagranicznej czy list byłych ministrów MSZ) teraz PO musi wypić tak nawarzone piwo.
Tusk w Moskwie, to żenada. Wprawdzie „sukcesem” okrzyknięto „poprawę mitycznych stosunków dyplomatycznych”, ale z pozycji obywatela Polski spytam co ma znaczyć stwierdzenie o Tusku, „że to nasz człowiek w Warszawie” w ustach rosyjskiego dziennikarza. Czy z powrotem Pan Tusk „wyprowadza” nas z Unii Europejskiej, by w bilateralnych spotkaniach korzyć się przed Putinem, w trzeciorzędnych sprawach handlowych. Rozumiem, że reaktywacja Zielonogórskiego Festiwalu Piosenki Rosyjskiej ma być tym wymiernym znakiem poprawy stosunków dyplomatycznych. Tak, to bardzo typowy przykład „cudów” Tuska. Podobnie jest we wszystkich „dziedzinach” życia Rzeczpospolitej. No, a po ogłoszeniu „sukcesu dyplomatycznego” , na trzeci dzień po wizycie, dowiadujemy się z ust Putina, że on musi wymierzyć rakiety z bronią jądrową w Polskę. Rzeczywiście, pełen SUKCES, w poprawie „stosunków dyplomatycznych”. Tylko gratulować WYBITNEJ POLITYKI ZAGRANICZNEJ premiera Tuska.
Od początku „czarnej serii wyborczej w 2005 roku” Rosja chciała dać wyraz dezaprobaty wobec „nieprzemyślanych wyborów Polaków”. Mogła uderzyć groźnie, w handel ropą naftową czy gazem, ale Rosją nie rządzą idioci, którzy mogliby narazić na utratę stosunkowo dużych wpływów dolarowych, jakie Polska płaci za paliwa. W 2006 cały import z Rosji to ok. 12 mld $ , głównie to paliwa. Te 12 mld $ wcale nie jest kwotą znikomą, w roku 2006 PKB Rosji wyniósł 975 mld dol., Polski 340 mld dol. Stosując tę miarę, Rosja jest 2,9-krotnie potężniejsza od Polski (mając 3,7-krotnie więcej ludności). Różnica spora, ale warto pamiętać, że PKB Rosji jest tylko nieco większy niż Meksyku i porównywalny do Hiszpanii, której nikt jakoś za mocarstwo nie uważa. Jaki wniosek, Rosja może nas szantażować paliwami, ale TYLKO w bardzo poważnych sprawach, gdyż dla drobnych uszczypliwości nie narazi się na stratę dochodu równowartego ok. 1 % PKB. Stąd wymyślono embargo na mięso i później na inne płody rolne. Przypominam, ogłoszone w dniu expose premiera Marcinkiewicza, oczywiście ogłoszone bez żadnej naszej winy, ale Rosja to potęga, a my nawet nie jesteśmy dla nich „ bliższą zagranicą”. Kaczyńscy próbowali to zmienić, niestety Tusk sprowadził nas „z powrotem na ziemię”.
Dlaczego w stosunkach z Rosją , mimo naszej przynależności do NATO i Unii Europejskiej, mimo tego, że mienimy się przyjacielem USA musimy tolerować fochy Rosji ? Nadal jesteśmy narażeni na realne zagrożenie, chociażby ze strony 1,5 mln armii z Kaliningradu, rakiet wymierzanych w nas, niczym nieuzasadnionych restrykcji handlowych czy w końcu sporów granicznych. Czy musimy być poniżani spektaklami typu rozmowa premiera Tuska z carem Putinem?
Jasne, pierwszym wyjaśnieniem jest to, że jesteśmy swoistym zakładnikiem, energetycznego uzależnienia całej Europy od Rosji. Interes Niemiec, to bezpośrednia rura gazowa po dnie Bałtyku, to decyzje o nas, bez nas. To porozumienie Niemiec i Rosji ponad naszymi głowami. Interesy USA też sytuują się ponad naszą wzajemną „przyjaźnią”.
Innym może banalnym, ale bardzo prawdopodobnym wytłumaczeniem tej „niewspółmiernie bliskiej zależności” jest odwieczny feler naszej klasy politycznej. Jej nadmierny strach przed ujawnieniem jej słabości z czasów PRL. Trzeba wyraźnie powiedzieć, tym powodem są kompletne materiały tajnych służb PRL. Dobrze skatalogowane, zdigitalizowane, bardzo dobrze przeanalizowane. Łatwo przeszukiwalne, aktualizowane na bieżąco i uzupełniane przez najskuteczniejszy wywiad świata – KGB.
Ot, i cała tajemnica. Ten powód, na pewno nie jedyny, jest w zasięgu naszych możliwości, to możemy zmienić sami. Lustracja jest tylko pierwszym krokiem w tym kierunku.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)